Nadwyżka w budżecie państw po pierwszym półroczu wynosi 6 mld zł.
- Sytuacja budżetowa jest bardzo dobra. Wpłynęła na to sytuacja gospodarcza, która sprzyja gromadzeniu wyższych przychodów podatkowych – oceniła Świątkowska.
Gość podkreśliła, że dla dochodów podatkowych nominalna wartość sprzedaży jest najistotniejsza. - Baza podatkowa z minionym rokiem zmieniła się bardzo mocno, więc podbija przychody – mówiła.
- Do tego dochodzi uszczelnienie podatków. Mamy dużo lepsze wpływy z dochodów z podatku PIT i CIT. W VAT ten efekt jest najsilniejszy – dodała.
Przyznała, że cały rok będzie dużo lepszy niż zapisy w ustawie budżetowej, ale nie skończymy go żadną nadwyżką.
Świątkowska przypomniała, że w okolicach 2010 r. był najwyższy deficyt w sektorze samorządowym.
- Od kilku lat ten wynik poprawił się bardzo mocno osiągając poziom prawie zbilansowanego budżetu – oceniła.
Zaznaczyła, że skala niższego wykonania wydatków na czerwiec jest porównywalna do lat minionych.
- Nie ma tutaj niczego spektakularnego. Wstrzymywanie wydatków do końca roku jest naturalne, bo Ministerstwo Finansów zabezpiecza się, żeby nie być w sytuacji niekontrolowanego wzrostu wydatków, gdyby pogorszyła się strona przychodowa – tłumaczyła Świątkowska.
Gość podała, że według ostatniego raportu NBP widać, że inwestycje w sektorze przedsiębiorstw stopniowo wzrastają.
- W II kw. oczekujemy wzrostu PKB na poziomie 3,7 proc. - prognozowała Świątkowska.
- W kolejnych kwartałach oczekujemy wzrostu raczej poniżej 4 proc. Powinno być widoczne powolne odbicie inwestycji przedsiębiorstw. Z drugiej strony lekko spowolni dynamika konsumpcji prywatnej. Efekt 500 plus działa na wartości, ale już nie na dynamiki – mówiła.
- Wzrost PKB za cały rok obstawiamy na poziomie 3,7-3,8 proc. - dodała.
Świątkowska oceniła, że przy wyższym wzroście gospodarczym, wydatki socjalne nie będą rodziły ryzyk w perspektywie tego i kolejnego roku.