Skąd te wzrosty? Głównie z powodu spekulacji na rynku praw do emisji dwutlenku węgla. Takie uprawnienia muszą dokupować emitujące go polskie elektrownie, a za sprawą rosnących cen, kosztuje je to coraz więcej.
Rok temu cena uprawnień nie przekraczała 25 euro za tonę, dwa lata temu była zbliżona do 20 euro, a trzy lata temu - do 10 euro. Obecnie to już ponad 41 euro za tonę.
To po pierwsze konsekwencja praktycznej likwidacji przyznawania darmowych uprawnień przez Komisję Europejską od ubiegłego roku. Po drugie to pokłosie tego, że w bieżącym roku fundusze inwestycyjne zostały dopuszczone do udziału w aukcjach uprawnień.
Czy to wpływa na kwoty, jakie płacimy w rachunkach za energię? Ceny dla większości gospodarstw domowych są regulowane przez Urząd Regulacji Energetyki. Płacimy obecnie średnio o 9,5 proc. więcej za energię elektryczną niż rok temu - wynika z wyliczeń GUS do wskaźnika inflacji. To wzrost ceny, uwzględniający wszystkie opłaty, w tym opłatę mocową, a nie tylko samą cenę energii - pisze Business Insider Polska.
- Należy liczyć się z tym, że ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w 2022 r. wzrosną o co najmniej 10 proc. - przewiduje Krystian Brymora z DM BDM. Jak prognozuje Instytut Energetyki Odnawialnej, cena hurtowa nie spadnie już poniżej 300 zł za MWh. W 2030 r. możemy się zgodnie z prognozą Instytutu spodziewać dojścia średniej rocznej ceny do 350 zł za MWh.
Jednak w miarę przechodzenia na odnawialne źródła energii sytuacja ma się stopniowo zmieniać na korzyść. Według szacunków Instytutu Jagiellońskiego transformacja energetyczna spowoduje spadek średnich cen hurtowych o 5 proc. względem obecnych poziomów w roku 2030 oraz o 26 proc. w roku 2050.