Zastój na rynku nieruchomości nie dotyczy ziemi. Inwestorzy poszukują głównie gruntów rolnych, które można przekształcić w budowlane.
- Gdy spada wartość innych aktywów, ziemia nadal jest pewną inwestycją. Dlatego nie spodziewamy się spadku jej cen w tym roku - ocenia Monika Dybciak, główny specjalista ds. analiz regionalnych i rynku nieruchomości Banku BG.
Wzmożonego zainteresowania ziemią nie widzi jednak Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR). Po trzech kwartałach sprzedała tylko 55 tys. ha ziemi - mniej niż w identycznym okresie ubiegłego roku. Jej plan sprzedaży 100 tys. ha gruntów w tym roku może być zagrożony.
-Zwykle sprzedaż przyspiesza w ostatnim kwartale roku, ale tym razem mamy coraz więcej sygnałów, że rolnicy odstępują od podpisywania umów. Sprawdzamy, dlaczego tak jest - mówi Tomasz Ciodyk, dyrektor zespołu gospodarowania zasobem ANR.
Głównym powodem, dla którego rolnicy rezygnują z zakupu ziemi od agencji, jest brak pieniędzy. Po żniwach spadły ceny większości płodów rolnych. Rolnicy nie mogą marzyć o zyskach, jakie mieli w ubiegłym roku. Ich plany finansowe na ten rok legły w gruzach, a w bankach brakuje pieniędzy na preferencyjne kredyty na zakup ziemi dla rolników.
- Liczba przetargów w tym roku jest o 15-20 proc. wyższa, ale skuteczność mamy poniżej wyników z ubiegłego roku - dodaje dyrektor Tomasz Ciodyk.
Popyt na ziemię z ANR został zahamowany z powodu mniejszych przychodów rolników, ale też ceny tych gruntów są bardzo wysokie - W zachodnim pasie Polski są zbliżone do cen notowanych we wschodnich landach w Niemczech, a w niektórych województwach np. kujawsko - pomorskim i wielkopolskim średnia cena jest nawet wyższa - dodaje Monika Dybciak.
W trzecim kwartale tego roku średnia cena hektara ziemi sprzedawanego przez ANR wyniosła 12,3 tys. zł - o 400 zł więcej niż w drugim kwartale. W niektórych regionach ceny wywoławcze w przetargach zaczynają się od 35 tys. zł za hektar. ANR przewiduje, że dzięki wysokim stawkom uda jej się zrealizować plan finansowy na ten rok.