– Omijają nas inwestorzy. W dodatku możemy stracić 4 tys. istniejących miejsc pracy, bo przez korki stracimy walory uzdrowiska – twierdzi prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza.
Wszystko przez brak obwodnicy, która miała powstać do ubiegłego roku. Wczoraj prezydent i posłowie regionu spotkali się w tej sprawie z ministrem infrastruktury Cezarym Grabarczykiem. – Usłyszeliśmy, że na inwestycję nie ma pieniędzy i nie wiadomo, kiedy rozpocznie się jej realizacja. Jestem przerażony – dodaje Brejza.
Obwodnica Inowrocławia to jedna z inwestycji, do jakich zobowiązał się rząd, podpisując w 2006 roku memorandum inwestycyjne z japońskim koncernem elektronicznym Sharp, który w Łysomicach pod Toruniem wybudował fabrykę telewizorów. Kolejną jest węzeł drogowy mający Japończykom i pozostałym firmom działającym na terenie Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej dać połączenie z autostradą A1. Tu także drogowcy nie rozpoczęli prac.
– W strefie działa już 11 inwestorów, dla których połączenie z autostradą jest kluczowe. Firmy rozumieją trudności związane z budową, ale chciałyby przynajmniej znać jakieś konkretne terminy rozpoczęcia prac – mówi prezes Pomorskiej SSE Teresa Kamińska. Drugi problem to atrakcyjność samej strefy – braki w infrastrukturze mocno ją osłabiają. Podobnie jak atrakcyjność Inowrocławia, który na memorandum rządu z Sharpem chętnie się powołuje: – Nie będziemy w stanie przyciągnąć inwestorów do tej części Polski, jeśli nie są przestrzegane umowy – mówi Brejza.
Władze miasta twierdzą, że przez brak obwodnicy wstrzymywana ma być m.in. budowa dwóch galerii handlowych. Z inwestycji wartej blisko 20 – 30 mln zł zrezygnowała firma z branży metalowej, podobnie jak firma z branży materiałów budowlanych przymierzająca się do wydania blisko 60 mln zł na budowę zakładu produkującego wyroby cementowe.