Bruksela domagała się od nas, abyśmy nie wliczali akcyzy do wartości auta w celu opodatkowania go podatkiem od towarów i usług. W opinii KE takie działanie jest sprzeczne z prawem UE, bowiem wykazuje cechy opłaty rejestracyjnej.

Nasz rząd tłumaczył, że część podstawy opodatkowania stanowiąca kwotę akcyzy nie może być uznana za opłatę rejestracyjną, ponieważ jest ściśle związana z dostawą, nabyciem wewnątrzwspólnotowym i importem samochodów.

Trybunał przyznał rację Polsce. To pierwsza wygrana przez Polskę sprawa z KE od czasu wejścia naszego kraju do UE.

- Nasza sprawa była efektem wcześniejszego rozstrzygnięcia ETS w sprawie Dani - mówi Jerzy Martini, ekspert podatkowy Baker&McKenzie. - Wówczas Trybunał uznał, że duński podatek rejestracyjny nie powinien być uwzględniany w podstawie opodatkowania VAT z tytułu dostawy samochodu.

Zdaniem eksperta Komisja Europejska dosyć bezrefleksyjnie próbowała przełożyć konkluzje tego wyroku na grunt polskich przepisów. - Nie ulega natomiast wątpliwości, co zresztą potwierdził Trybunał, że polska akcyza ma inny charakter niż podatek będący przedmiotem rozstrzygnięcia w sprawie duńskiej - dodaje Martini. - Przede wszystkim akcyza nie jest płacona "w imieniu i na rzecz" nabywcy (co uzasadniałoby wyłączenie jej z podstawy opodatkowania), lecz jest płacona przez podatnika akcyzy w swoim imieniu, co uzasadnia uwzględnienie jej w podstawie opodatkowania.

Partner Baker & McKenzie podkreśla jednak, że tak naprawdę znaczenie biznesowe całej kwestii jest znikome. Dotyczy bowiem jedynie kwoty podatku VAT naliczonej od wartości akcyzy (która obecnie wynosi 3,1 proc. lub 18,6 proc.).