- To duży cios dla Boeinga — stwierdził założyciel i pierwszy prezes największej na świecie firmy leasingu samolotów ILFC w związku z konferencją lotniczą w Panamie. ILFC zamówiła 74 samoloty Dreamlirer. Sam Udvar-Hazy wycofał się z niej w tym roku i założył nową firmą wynajmu samolotów Air Lease Corp.
Miał na myśli incydent z 9 listopada, kiedy pożar instalacji elektrycznej w tylnej części kadłuba B787 zmusił pilotów do awaryjnego, bezpiecznego lądowania w Laredo (Teksas).
Udvar-Hazy nie powiedział w Panamie, kiedy B787 będą gotowe do rozpoczęcia przewozu pasażerów.
Boeing też milczy. Jego rzeczniczka Lori Gunter oświadczyła, że koncern nie może komentować incydentu ani wypowiada się o ewentualnym opóźnieniu dostaw do czasu zakończenia postępowania wyjaśniającego przyczyny pożaru.
Rzecznik LOT-u, Jacek Balcer poinformował „Rzeczpospolitą”, że polski przewoźnik — pierwszy w Europie klient na B787, czeka na cztery maszyny — skierował do Boeinga zapytanie, czy dojdzie do zmiany terminów dostaw i nie dostał odpowiedzi.