Wyhamowanie inwestycji w nowe projekty wiatrowe jest wynikiem zapowiadanych przez Ministerstwo Gospodarki zmian przepisów o odnawialnych źródłach energii. – Polska cieszy się dużym zainteresowaniem inwestorów zagranicznych ze względu na znaczący i mało jeszcze wykorzystany potencjał rynkowy energii wiatru. Jednak wielu poważnych inwestorów wstrzymuje swoje działania, oczekując na konkretne informacje o kierunku możliwych zmian systemu wsparcia – mówi Katarzyna Michałowska-Knap z Instytutu Energii Odnawialnej.
Od początku roku do końca września w farmach wiatrowych w Polsce przybyło ok. 370 MW nowych mocy. Roczne tempo wzrostu wyniesie ponad 50 proc. Ale jest to efekt inwestycji rozpoczętych w poprzednich latach. – W krajach o porównywalnym potencjale wiatru (np. Niemcy) przyrost mocy potrafił wynosić w ciągu roku kilka gigawatów – dodaje Katarzyna Michałowska-Knap.
Na polskim rynku dochodzi do niewielu transakcji sprzedaży gotowych projektów farm wiatrowych. W tym roku dwie takie transakcje zawarł Tauron. Kupił farmy o mocy 140 MW, ale nie ujawnił wartości transakcji. Dwa projekty farm wiatrowych sprzedał francuskiemu koncernowi GDF Polish Energy Partners. Zawarta w tym tygodniu umowa na sprzedaż farmy Pągów o mocy 51 MW opiewa na 42,8 mln zł. To wycenia 1 MW mocy planowanej elektrowni wiatrowej na 0,84 mln zł. W czerwcu, gdy PEP sprzedał farmę Wartkowo, 1 MW mocy kosztował o 35 proc. taniej. – Gotowe projekty farm wiatrowych są bardzo poszukiwane. W efekcie ceny takich projektów znacząco poszły w tym roku w górę – wskazuje Zbigniew Prokopowicz, prezes PEP.
W trakcie realizacji znajdują się głównie farmy wiatrowe, które otrzymały wsparcie finansowe, np. z funduszy unijnych, i muszą je wykorzystać. – W przyszłym roku „efekt dotacji unijnych” może jeszcze zadziałać i zaowocować budową kilku farm wiatrowych. Jednakże jeśli sytuacja prawna nie ulegnie zmianie, stagnacja na rynku będzie się utrzymywać – dodaje Katarzyna Michałowska-Knap.
Jej zdaniem do osłabienia rynku elektrowni wiatrowych doprowadziły też zmiany w prawie energetycznym, w szczególności wprowadzenie zaliczek na poczet opłat przyłączeniowych. U niektórych operatorów doprowadziło to do anulowania nawet 90 proc. wniosków o wydanie warunków przyłączenia, które odgrywają dla inwestorów kluczową rolę przy ocenie wartości projektu. – Wciąż trudno jest uzyskać warunki przyłączenia elektrowni do sieci elektroenergetycznej, a do tego coraz ostrzejsze wymagania dotyczące ocen oddziaływania na środowisko i wymogi lokalnych władz o lokalizacji farm skutecznie utrudniają powstawanie nowych projektów – mówi prezes PEP.