Liderami tego rankingu są Anglo American, Vale i Rio Tinto. Tym gigantom najbardziej zaszkodziły spadające ceny metali, rosnące koszty i malejący popyt.
Glencore International prawdopodobnie odpisze wartość złóż niklu i miedzi w których posiadanie wszedł wraz z przejęciem Xstraty. Tak twierdzi firma Liberum Capital. Australijski koncern BHP Billiton, według analityków nowojorskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs i firmy Sanford C. Bernstein, będzie musiał zweryfikować w dół wycenę biznesu aluminiowego.
W branży stalowej Arcelor Mittal pomniejszył wartość swojego europejskiego biznesu o 4,3 miliarda dolarów, zaś niemiecki ThyssenKrupp musiał zrobić odpis w wysokości 3,6 miliarda euro od wartości biznesu amerykańskiego.
Menedżerowie i akcjonariusze płacą teraz za gorączkę fuzji i przejęć z minionej dekady, kiedy na tego rodzaju zakupy firmy wydały 1,1 biliona dolarów. W Rio Tinto nieudane przejęcia w branży aluminiowej i węglowej spowodowały odpisy o wartości aż 14 miliardów dolarów. Z tego powodu niedawno pracę stracił prezes Tom Albanese. W Anglo American prezes Cynthię Caroll zatopiły też koszty. Koncern ten o 4 miliardy dolarów przeszacował w dół wartość złoża rudy żelaza w Brazylii.
- Spółki zaczynają korygować błędy popełnione w ostatnich latach – ocenia Evy Hambro, zarządzający w World Mining Fund z grupy BlackRock. Nie zdziwią go dalsze odpisy wartości majątku.
Szczyt akwizycyjnej gorączki przypadł na 2006 rok, kiedy wydobywcze i stalowe firmy na przejęcia i fuzje wydały ponad 200 miliardów dolarów. Teraz, jak to określa Jeff Largey z Macquarie Group, trzeba leczyć kaca.
Popełnione błędy odbiły się na notowaniach niektórych spółek. Akcje Anglo American w ubiegłym roku potaniały o 20 proc., zaś kapitalizacja Glencore zmniejszyła się o 10 proc. Akcje BHP Billiton i Rio Tinto podrożały odpowiednio o 13 i 12 proc. – Gdyby spółki były lepszymi strażnikami kapitału udziałowców akcje spisywałyby się lepiej – wyrokuje Hambro. Jego zdaniem pewne rzeczy nie powinny się wydarzyć.
Jeff Largey nie oszczędza też akcjonariuszy. – Inwestorzy ponoszą część winy – twierdzi. Zwraca uwagę na wywieraną przez nich presję, aby firmy rosły i przypomina, iż nagradzali za to menedżerów. Teraz wielu udziałowców zmieniło front.
W obie branże mocno uderzyły też rosnące koszty energii, pracy i materiałów budowlanych. Z tego powodu spadły zyski i zmalał apetyt inwestorów na kolejne fuzje i przejęcia. Udziałowcy zaczęli domagać się większej stopy zwrotu z zainwestowanego kapitału. W. Z. Bloomberg