– Pracujemy nad takim zaplanowaniem inwestycji na lata 2014–2020, by nie ogłaszać wszystkich przetargów naraz, by nie było przerwy w realizacji prac między jedną perspektywą a drugą i by budowy były realizowane sukcesywnie, a nie wszystkie w tym samym czasie – mówi „Rz" Patrycja Wolińska-Bartkiewicz, wiceminister transportu odpowiedzialna za dotacje unijne.
Pierwsze przetargi, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami premiera Donalda Tuska, będą zapewne obejmowały budowę m.in. autostrady A1 od Piotrkowa Trybunalskiego do Pyrzowic, brakujących odcinków trasy S7 od Gdańska do Warszawy i od Warszawy do Krakowa. Mają się także znaleźć wśród nich postępowania dotyczące budowy brakujących fragmentów trasy S8 z Warszawy do Białegostoku.
– Przetargi będą ogłaszane w najbliższym czasie – zapowiada Wolińska-Bartkiewicz.
– Nie podchodzę do zapowiedzi kolejnych przetargów z wypiekami na twarzy. Autostrada A1, trasy S7 czy S8 to drogi, które miały powstać już na Euro 2012 – komentuje Jerzy Polaczek, były minister transportu w rządzie PiS.
7,2 mld zł ma wpłynąć z dotacji unijnych na drogi w tym roku
Jednak ogłoszenie przetargów na część inwestycji już teraz i rozstrzygnięcie ich do końca roku sprawi, że firmy nie będą musiały zmierzyć się z rokiem przestoju, którego branża się obawiała.
– To dobra wiadomość, im szybciej zostaną ogłoszone i rozstrzygnięte przetargi, tym szybciej firmy wejdą na nowe place budowy – mówi Marek Michałowski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. – To, na ile pojawienie się nowych przetargów będzie dla branży dobre, okaże się, jak poznamy warunki, na jakich Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad będzie podpisywać kontrakty i jakich gwarancji będzie żądać – mówi Michałowski. Jak dodaje, przerzucanie wszystkich ryzyk na wykonawców sprawia m.in., że banki nie chcą ubezpieczać umów czy udzielać gwarancji.
Rozłożenie przetargów w czasie, a co za tym idzie, realizacji prac przez całą nadchodzącą perspektywę ma zapobiec temu, by – jak to było w latach 2011–2012 – ponownie nie skumulowały się zamówienia na materiały i transport, co znacznie podniosło ceny realizowanych inwestycji i wpędziło szereg firm w poważne problemy finansowe. Część zniknęła z rynku, inne znalazły się na skraju bankructwa. Lech Witecki, szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, wielokrotnie powtarzał, że gdyby mógł, nie ogłosiłby 140 przetargów na budowę dróg w ciągu dwóch lat.
Dotychczasowy brak konkretów co do kolejności ogłaszania przetargów powoduje też, że nie wiadomo, jakiej wartości zlecenia trafią na rynek w pierwszej kolejności.
– Nie mamy jeszcze Informacji o kwotach, jakie będą dostępne na realizację inwestycji w perspektywie UE 2014–2020. Nie zakończyły się negocjacje dotyczące budżetu UE w zakresie kwot i podziału między państwa członkowskie, co jest warunkiem podstawowym, aby odnosić się zarówno do zakresu, jak i możliwych terminów przetargów i realizacji poszczególnych inwestycji – mówi Urszula Nelken, rzeczniczka Generalnej Dyrekcji.
Rząd liczy, że na transport na nadchodzące siedem lat otrzyma ok. 20 mld euro. Według szacunków ekspertów z tego ok. 10 mld euro może zostać wydane na inwestycje drogowe.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.stefanska@rp.pl