W przetargu na ochronę gmachów Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej to nie najniższa cena będzie decydowała o wyborze firmy security ( 50 punktów na 100), ale znaczące 40 punktów uzyska spółka , która pracowników zatrudnia na umowach o pracę. – To ewenement, który łamie obowiązujący dotąd schemat kontraktowania usług przez instytucje publiczne , stosujące dyktat najniższej ceny – mówi Sławomir Wagner prezes Polskiej Izby Ochrony. – Przykład idzie z góry, liczymy, że pojawią się naśladowcy – dodaje Beniamin Krasicki wiceprezes PIO i szef City Security, spółki z branżowej czołówki.
Wyniszczające wojny cenowe od lat obniżają standardy i wpływają destrukcyjnie na wart 7 mld zł polski rynek ochrony.
Terapia przez integrację
Zdaniem prezesa Impelu Grzegorza Dzika, wrocławski lider usługowy nie osiągnie w tym roku zakładanego, dwumiliardowego poziomu przychodów, głównie wskutek kryzysu na rynku ochrony. Spółka planuje w 2014 r. przejęcia, przede wszystkim w segmencie security, ale też zapowiada fuzję z jednym ze znaczących graczy w ochronie , aby zmienić układ sił i zająć dominująca pozycję w tym sektorze w kraju. Konsolidacja ma być jednym ze sposobów poprawiania fatalnych warunki prowadzenia biznesu - twierdzi prezes Dzik. Szef Impelu podkreśla , że spółka jest zdecydowana wspierać i ratować najmniej rentowny w ostatnich latach, segment swojej aktywności , w oczekiwaniu na zmianę sytuacji.
O załamaniu efektywności ochrony mówi się od lat, spodziewane w tym roku odbicie nie nastąpiło: nadal rynek pustoszy wyniszczająca walka konkurencyjna i dyktat najniższej ceny. Swoje dołożyło też państwo: spadły dotacje do zatrudniania osób niepełnosprawnych a poprzez arbitralne regulacje (wzrost płacy minimalnej, blokowanie zmian w ustawie o zamówieniach publicznych) skokowo wzrosły koszty pracy - kluczowy czynnik w branży usługowej. - Cztery lata temu stawki godzinowe w ochronie zbliżały się do 14 zł, obecnie spadły do ok. 10 zł, poniżej wszelkich racjonalnych granic – ilustruje prezes Impelu. Choć więc segment security, nadal przynosi znaczącą cześć przychodów usługowego lidera w kraju – w zeszłym roku ponad czterysta mln zł , to Impel już zaplanował zwrot i przesuniecie aktywności na dziedziny zdecydowanie bardziej rentowne; sprzątanie, zarządzanie nieruchomościami, obsługę zaopatrzeniową, usługi kadrowo- księgowe.
Ochrona w tyglu zmian
Nowe rozdania i roszady na wartym 7 mld zł rocznie rynku security, zapowiadają burzliwy rok w usługowej branży.
Konsalnet, największy gracz na krajowym rynku ochrony, przygotowuje się do zmiany właściciela. Na pozycję lidera branży security wraca uparty Solid. Dzięki przejęciom, umacnia swą absolutną dominację w dziedzinie monitoringu. Ambitna spółka City Security, która w ostatnich latach, stawiając na organiczny wzrost, konsekwentnie przebijała się do czołówki, po zeszłorocznej fuzji z największą firmą czeską M2C, zaczyna doganiać liderów branży security.
To tylko cześć realizowanych lub zaplanowanych scenariuszy zmian, które czekają branżę w najbliższych miesiącach.
Prezes PIO Sławomir Wagner potwierdza, że emocji nie zabraknie, tym bardziej, że przetasowaniom sprzyja nieustająca, ostra wojna cenowa i obciążające przede wszystkim przedsiębiorców skutki wprowadzonej deregulacji.
Nieuchronna konsolidacja
Na rodzimym rynku coraz wyraźniej widać tendencję do formowania się ścisłej czołówki krajowych czempionów i powiększania dystansu liderów takich jak Konsalnet, Solid Security, giełdowy Impel, Secutitas, Juwentus czy Ekotrade – od pozostałych średniaków i powiatowej drobnicy. Trudny rynek, na którym firmy mają kłopot z osiągnięciem biznesowych celów, sprzyja konsolidacji. Dla przejmujących to sposób na szybszy wzrost, łatwiej też złowić firmy skłonne poddać się integracji.
Ale nawet niezależnie od aktualnej koniunktury w branży zatrudniającej 250 – 300 tys. pracowników, konsolidacja polskiego sektora security wydaje się nieuchronna. Standardy wyznacza Zachód, a to oznacza konieczność integracji i przezwyciężenia obecnego, ogromnego rozdrobnienia, gdy na rynku o zamówienia rywalizuje ponad 2,5 tys. firm.