Wielu Polaków wciąż hołduje zasadzie, że nawet już nieużywana rzecz może się kiedyś przydać, dlatego profilaktycznie lepiej niczego nie wyrzucać. Jednak w ostatnich latach, głównie dzięki dobrodziejstwu internetu, obrót rzeczami używanymi bardzo dynamicznie rośnie.
OLX.pl, czyli największy serwis ogłoszeń lokalnych w Polsce (dawna Tablica.pl), podał, że w 2013 roku znalazło się na nim 18 mln ogłoszeń o sprzedaży towarów z drugiej ręki, czyli 8 mln więcej niż rok wcześniej.
Używane sprzedam
– Początkowo na zakupy i sprzedaż rzeczy używanych decydowały się tylko osoby, które w ten sposób szukały oszczędności i chciały podreperować swój domowy budżet. Dzisiaj dużą grupę sprzedających i kupujących stanowią osoby z wyższym wykształceniem, w wieku od 25 do 39 lat, które w ten sposób regularnie uwalniają się od zbędnych rzeczy – mówi Marcin Urbańczyk, dyrektor zarządzający OLX.pl.
W rankingu popularności od kilku lat w czołówce najczęściej sprzedawanych przedmiotów utrzymują się części samochodowe, ubrania, akcesoria dla dzieci, a od ubiegłego roku także elektronika i dekoracje do domu oraz ogrodu.
– Jednak najszybszy wzrost notowany jest w kategorii rolnictwo. Kiedy w 2012 roku pojawiły się ogłoszenia z tej branży, było ich w sumie 58 tys., a w 2013 roku już 380 tys. To więcej niż na tradycyjnych giełdach sprzętu rolniczego – dodaje Marcin Urbańczyk.
Najpopularniejszą kategorią jest motoryzacja – w 2013 r. użytkownicy serwisu zamieścili ponad 2,8 mln takich ofert, niewiele mniej dotyczyło odzieży i obuwia, zaś ponad 2,1 mln stanowiły oferty sprzedaży używanego sprzętu elektronicznego.
Z badań przeprowadzonych przez TNS Polska wynika, iż 79 proc. Polaków ma nieużywane już rzeczy – 90 proc. chętnie by je sprzedało. Połowa szacuje ich wartość na kwotę do 500 złotych, a tylko 5 proc. na ponad 2 tys. zł.
Obrót towarami używanymi jeszcze niedawno kwitł głównie na serwisach aukcyjnych. Jednak choćby Allegro stawia już raczej na oferty produktów nowych, dodatkowo najczęściej wystawianych nie przez osoby fizyczne, ale raczej e-sklepy.
Nie tylko internet
Handel rzeczami z drugiej ręki to też tradycyjne sklepy, choć dotyczy głównie ubrań. Komisy sprzedające towary np. po licytacjach komorniczych nie przyjęły się na długo. Dziś używaną elektronikę czy meble można kupić w zasadzie jeszcze tylko w lombardach lub na bazarach.
Z ubraniami jest inaczej – bazary nadal się trzymają, ale przybywa też sklepów sprzedających odzież z drugiej ręki – zarówno importowaną, jak i z rynku krajowego.
Z danych wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska wynika, że obecnie działa ich w Polsce ok. 22 tys. – tylko w tym roku ta liczba wzrosła już o ponad 1 tys. kolejnych. – Najwięcej powstało ich w 2012 r., wówczas Polacy zarejestrowali 3,7 tys. tego typu punktów – wyjaśnia Tomasz Starzyk z Bisnode Polska.
Z szacunków firmy wynika, że w tym roku może powstać w sumie ok. 2,5 tys. nowych second handów, co będzie wynikiem porównywalnym z tym z 2009 r.