Wywołany wojną na wschodzie Ukrainy wzrost aktywności i liczby proobronnych organizacji zaangażowanych w inicjatywy na rzecz bezpieczeństwa Polski nie spowodował przełomu na rynku broni wartym obecnie kilkadziesiąt milionów złotych. Specjaliści oceniają, że Polacy posiadający uprawnienia wciąż kupują w ok. 300 sklepach w kraju najwyżej kilka tysięcy sztuk broni palnej rocznie. Kilkunastu rodzimych hurtowników sprowadza z zagranicy pojedyncze egzemplarze lub co najwyżej niewielkie partie nowych pistoletów, karabinów czy strzelb. To nadal wyjątkowo płytki rynek, zdominowany przez amatorów łowiectwa, strzelectwa sportowego, kolekcjonerów czy stowarzyszenia rekonstruktorów.