Od 1 września w Polsce obowiązuje nowelizacja ustawy Prawo oświatowe, która zakazuje używania smartfonów przez uczniów w szkołach podstawowych zarówno w trakcie lekcji, jak i na przerwach. Rozmowy o wprowadzeniu tych zapisów w prawie trwały – z przerwą na pandemię – kilka lat, a ostatecznie nabrały tempa w 2024 r. Nie bez znaczenia był nacisk pozarządowej Fundacji Instytut Spraw Obywatelskich z Łodzi znanej ze sceptycyzmu wobec technologii cyfrowych (dała się poznać wcześniej przy początkach budowy sieci 5G).
Czytaj więcej
Chociaż w danych Eurostatu Polska może się pochwalić jedną z najniższych różnic w zarobkach ze względu na płeć, to analiza rozliczeń PIT prawie 370...
Wydawać by się mogło, że oto nowy rok szkolny przyniósł diametralną zmianę, którą odczują nie tylko dzieci i nauczyciele, ale także firmy sprzedające smartfony i te opierające na nich swój biznes. Na razie jednak wszystko działa tak, jakby nic wielkiego się nie stało, a eksperci nie spodziewają się trzęsienia ziemi.
Szkoły wyprzedziły ustawowy zakaz korzystania ze smartfonów. Trzęsienia ziemi nie będzie
Hipermarkety ze sprzętem RTV AGD i operatorzy telekomunikacyjni – tak jak w poprzednich latach – reklamowali usługi i smartfony w kampaniach poprzedzających start roku szkolnego. Co prawda widać lekkie przesunięcie akcentów na inne urządzenia i telefony z drugiej ręki. Zakaz używania sprzętów przez kilka godzin dziennie nie oznacza zakazu ich posiadania w ogóle – tłumaczą przedsiębiorcy.
W samych szkołach też trudno mówić o diametralnej zmianie. Jak przypomina Jadwiga Przewłocka z Gemiusa, według badań z 2025 r., mniej więcej połowa szkół podstawowych w kraju już wcześniej zakazała używania smartfonów na lekcjach i przerwach. W ich wypadku zmiana polega – jak opowiada nam nauczycielka w Szkole Podstawowej 303 im. Fryderyka Chopina w Warszawie – na dostosowaniu statutu czy zaostrzeniu sankcji za łamanie zasad.
Dlatego eksperci i analitycy zapewne mają rację, gdy zapewniają, że nie spodziewają się, aby przeniesienie zakazu z wewnętrznych regulacji szkół na poziom Prawa oświatowego przełożyło się na – i tak już mniejsze niż kiedyś – zainteresowanie zakupem smartfonów.
Analityk: smartfon pozostanie osobistym urządzeniem dziecka, ale rynek ma trudności
– Zakaz dotyczy używania urządzeń w szkołach podstawowych, a nie posiadania smartfona przez dziecko. Dlatego spodziewałbym się raczej niewielkiego, a nawet znikomego wpływu na wolumen całego rynku. Będzie to raczej dodatkowy czynnik ograniczający popyt w segmencie dziecięcym, obok czynników demograficznych, dłuższych cykli wymiany urządzeń, a przede wszystkim rosnących cen – komentuje Patryk Gawłowicz, analityk rynku ICT w firmie analityczno-doradczej PMR Market Experts by Hume’s.
Czytaj więcej
Do sprzedaży trafiło ćwierć miliona pamiątkowych monet z wizerunkiem prezydenta USA Donalda Trumpa, uświetniających 250. rocznicę amerykańskiej nie...
– Mówiąc inaczej, smartfon jest postrzegany jako urządzenie osobiste nawet wśród dzieci, a zakaz korzystania z telefonów w szkołach tego nie zmieni – uważa Gawłowicz.
Jego zdaniem to rosnące ceny urządzeń spowodują, że cały rynek smartfonów odnotuje spadek w 2026 r. – Rynek smartfonów przechodzi obecnie trudny okres. Wzrost cen, który wynika z drożejących i trudno dostępnych komponentów, mocno odbija się na sprzedaży. Z naszych wstępnych szacunków wynika, że w 2026 r. liczba smartfonów sprzedanych w Polsce może spaść w tempie dwucyfrowym – podaje specjalista, nie ujawniając szacunków.
– Co gorsze, skutki podwyżek mogą być odczuwalne dłużej, ponieważ na razie nic nie wskazuje na to, aby ceny miały się wkrótce ustabilizować – dodaje. Jego prognozy potwierdzają szacunkowe dane półroczne o sprzedaży smartfonów w Polsce, które „Rzeczpospolita” opisuje jako pierwsza.
Sprzedaż smartfonów w Polsce tąpnęła. Po półroczu jest niższa o 13 proc.
Mówią one, że w trakcie pierwszych dwóch kwartałów br. sprzedało się w naszym kraju zaledwie 3,6 mln telefonów komórkowych z dotykowym wyświetlaczem i dostępem do internetu (definicja smartfonu). To o prawie 13 proc. mniej niż w tym samym okresie 2025 r. Spadła także wartość sprzedanych urządzeń, choć – za sprawą wzrostu średniej ceny – wolniej: o około 4,5 proc. do 1,8 mld euro.
Czytaj więcej
John Ternus, który 1 września zastąpi Tima Cooka na stanowisku prezesa Apple, stanie przed wyzwaniem jakiego gigant z Cupertino nie widział od lat....
To, że rynek zniżkuje, widać było przez kilka kwartałów w danych największych operatorów telekomunikacyjnych. Choć ich przychody w ostatnich latach rosną, to wzrosty te mogłyby być większe, gdyby nie spadek wpływów ze sprzedaży aparatów komórkowych. Był on widoczny jeszcze w pierwszym kwartale br. Dla przykładu Orange Polska w I kw. miał 383 mln zł ze sprzedaży sprzętów konsumenckich, o 6 proc. mniej niż rok wcześniej. Przychody ze sprzedaży sprzętu Grupy Cyfrowy Polsat były w tym samym czasie niższe o prawie 13 proc. niż przed rokiem (spadek z 425 mln zł do 370 mln zł).
Po półroczu sytuacja wygląda lepiej niż przed rokiem. W Orange wpływy ze sprzedaży sprzętów w drugim kwartale urosły rok do roku o prawie 20 proc. do 446 mln zł i po półroczu zbliżyły się do 830 mln zł (+6 proc. r/r). Delikatne odwrócenie negatywnego trendu widać też w grupie Cyfrowy Polsat. Wpływy właściciela sieci komórkowej Plus ze sprzedaży smartfonów i innych urządzeń w II kw. były o 3 proc. wyższe niż przed rokiem (osiągnęły poziom 405 mln zł). Po półroczu są nadal o 5 proc. niższe rok do roku i wynoszą 775 mln zł. Niższe wpływy ze smartfonów utrzymały się po drugim kwartale także w grupie P4 (Play): spadły rok do roku o 3,8 proc. do 843 mln zł.
Gemius: dzieci spędzą przed małym ekranem pół godziny mniej
Drugim segmentem rynku, który mógłby odczuć ustawowy zakaz używania smartfonów przez kilka godzin dziennie, są wydawcy serwisów i aplikacji internetowych. Uczniowie szkół podstawowych to grupa licząca około 2,5 mln osób i relatywnie bardziej aktywna w sieci niż pozostałe grupy wiekowe – przyznają w Gemiusie.
– Dzieci są bardzo aktywne – jak pokazuje raport „Internet dzieci”, odpowiadają za 11 proc. całkowitego czasu spędzanego online przez wszystkich Polaków. Jednocześnie ogromna większość czasu, jaki spędzają online, odbywa się właśnie na telefonach komórkowych (87 proc.) – wskazuje Jadwiga Przewłocka, współautorka raportu.
Jej zdaniem sam zakaz telefonów, bez równoczesnych intensywnych działań edukacyjnych oraz nakierowanych na zaoferowanie dzieciom realnej alternatywy dla ekranów, zredukuje czas ze smartfonem maksymalnie o kilkanaście procent, co nie rozwiąże najważniejszych problemów wynikających ze skali i sposobu korzystania z tych urządzeń przez dzieci.
– Czas spędzany przez dzieci na smartfonach w godzinach szkolnych odpowiada za ok. 13 proc. całego ich czasu na smartfonach (lub pół godziny dziennie), co przekłada się na 1 proc. całości czasu internetowego Polaków – dodaje Przewłocka.
– Pamiętajmy jednak, że trudno zakładać, by ten czas w godzinach szkolnych zredukował się do zera. Znaczenie ma tu zarówno sposób wdrażania przepisów przez szkoły, stosowanie się do nich przez uczniów, nieobecności uczniów, możliwe przesunięcie aktywności na inne godziny itp. – wylicza Przewłocka.
Ustawodawcy nie skończyli jeszcze prac legislacyjnych mających chronić dzieci przed negatywnymi skutkami korzystania czy wręcz uzależnienia od smartfonów i internetu. W kolejnym kroku Ministerstwo Cyfryzacji chce wprowadzić regulacje chroniące je przed stycznością z pornografią w sieci. Prawdopodobnie wróci dyskusja, które firmy powinny o to zadbać w największym stopniu.
„Dostawcy usług będą musieli stosować skuteczne sposoby sprawdzania wieku użytkowników, aby upewnić się, że mają ukończone 18 lat” – przewiduje rząd. Chodzi o to, aby deklaracje, ile ma się lat, zbierane przez wydawców stron i aplikacji, nie były jedynym sposobem weryfikacji wieku użytkownika. Rządowy projekt ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści pornograficznych został skierowany do prac sejmowych i w lipcu odbyło się pierwsze czytanie.