- Rynek telekomunikacyjny mnie nie rozczarował. Jest fascynujący i wymaga refleksu. Choć z wykształcenia jestem inżynierem, to cały czas się go uczę – mówi po roku bytności w branży Zbigniew Jakubas na łamach najnowszego wydania "Bloomberg Business Week", który opisuje tegoroczne zmiany kadrowe na szczytach telekomunikacyjnych władz.
Adam Sawicki, który przeszedł z Netii do T-Mobile Polska, a więc sam był uczestnikiem trwającej wymiany uważa, że karuzela nazwisk o niczym jeszcze nie świadczy i że trudno postawić jednoznaczną diagnozę, z czego wynika. Zwraca uwagę, że na menedżerskiej giełdzie nie pojawiają się nazwiska nowe.
– Wymiana kadrowa trwa, ponieważ rynek się konsoliduje – ocenia obecny prezes T-Mobile Polska. Grupa Deutsche Telekom, do której należy T-Mobile przejęła w ub.r. firmę, którą Sawicki kierował kilka lat - GTS, stacjonarnego operatora specjalizującego się w usługach dla biznesu. Teraz polskiej części DT brakuje jeszcze usług stacjonarnych dla „Kowalskiego", a zgodnie z paneuropejską strategią DT, w każdym kraju, w którym prowadzi biznes, grupa chce być zintegrowanym operatorem numer jeden pod względem przychodów.
Według Adama Sawickiego powoli kończy się era łatwych wzrostów (dzięki większej liczbie klientów, nowym pomysłom na sprzedaż usług, za sprawą przejęć), prostych rezerw (cięć zatrudnienia, oszczędności na dublującej się infrastrukturze), a zaczyna czas, gdy operatorom naprawdę przyjdzie podjąć strategiczne decyzje o wejściu w nowe obszary. Mówi się o tym od lat, ale teraz od tematu nie można już uciec.
- Gra toczy się o to, jak zmonetyzować, przekuć w pieniądz fakt, że w naszych sieciach przekazywanych jest coraz więcej plików wideo i innych treści, a użytkownicy zużywają coraz więcej transmisji danych – mówi Sawicki. Według niego na nowo będzie układał się łańcuch zależności między: właścicielami treści, dystrybutorami (takimi jak operatorzy kablowi na przykład), operatorami mobilnymi i firmami OTT, jak Netflix, czy Google.