Zamieszkała przez niemal 84 mln ludzi prowincja Syczuan to kluczowy chiński węzeł hydroenergetyczny oraz centrum wydobycia litu, istotnego składnika baterii samochodów elektrycznych czy telefonów i komputerów. Syczuan to także prowincja, z której pochodzi znacząca część światowej produkcji półprzewodników, paneli słonecznych i urządzeń elektronicznych. Cały ten istotny dla Chin i świata przemysł stanął na 6 dni z powodu ekstremalnych zjawisk pogodowych – Chiny zmagają się z falą upałów przekraczających 40 stopni, a Syczuan dodatkowo zmaga się z najbardziej suchym latem od wielu dekad. Średnie opady deszczu to raptem połowa normy wieloletniej.

Upały i susza to razem zabójcze połączenie dla hydroelektrowni, a zainstalowana moc to w prowincji razem co najmniej 31 GW. Dla porównania, łączna zainstalowana moc wszystkich polskich elektrowni to ok. 50 GW (wliczając fotowoltaikę i elektrownie wiatrowe). W związku z brakiem wody w rzekach, ograniczona została produkcja energii, jednak nie tylko w elektrowniach wodnych, ale także węglowych, które nie mają jak się chłodzić. To przełożyło się na konieczność zamknięcia całego przemysłu w celu złagodzenia niedoborów w dostawach energii dla ludności.

Czytaj więcej

Służby mogły złapać truciciela Odry na gorącym uczynku?

Zamknięcie fabryk oznacza przerwę w wydobyciu litu i polikrzemu, a także wstrzymanie produkcji podzespołów elektronicznych. Do tego oznacza też poważne problemy dla światowych koncernów, takich jak np. Apple czy Intel. Dostawca Apple, tajwański Foxconn ma swoje fabryki właśnie w Syczuanie. Problemy będzie miała także Tesla, której dostawca baterii, koncern CATL, także ma fabrykę w regionie. Jak zauważa CNN, to wszystko może przełożyć się na mniejszą podaż polikrzemu i litu, w efekcie podbijając ich ceny.

Zagrożony jest także przemysł w innych prowincjach – Jiangsu, Anhui i Zheijang, zamieszkałych łącznie przez ponad 200 mln ludzi. Władze tych regionów nie zdecydowały się na tak drastyczny krok, jak władze Syczuanu, ale nakazały oszczędzanie energii. Wśród nakazanych środków oszczędzania znalazło się podwyższenie temperatury klimatyzacji do 26 stopni czy wyłączanie wind na pierwszych trzech piętrach.

Utrzymująca się fala upałów zagraża chińskiej gospodarce nie tylko poprzez ograniczenia w produkcji. W wyniku ekstremalnego gorąca na południu Chin oraz katastrofalnych opadów deszczu i powodzi na północy niektóre regiony będą musiały się mierzyć z klęską nieurodzaju, co przekłada się na silną presję inflacyjną.