Duże wzrosty cen energii trakcyjnej oraz oleju napędowego, a także presja na płace w spółkach kolejowych nie dają szans na uniknięcie podwyżek cen biletów. Ubywa także cenowych promocji, jak w przypadku ekspresów premium PKP Intercity. A tam, gdzie podwyżek cen jeszcze nie było, wkrótce się pojawią.
Od sierpnia drożeje kolej na Pomorzu, gdzie urząd marszałkowski zdecydował się na podwyżkę cen w ramach Taryfy Pomorskiej. Obejmie pociągi Szybkiej Kolei Miejskiej i Polregio. Zdrożeją bilety jednorazowe i okresowe, a średnia podwyżka wyniesie 15 proc. Przykładowo najtańszy bilet normalny w strefie do 6 km kosztować będzie 4,80 zł. Natomiast za bilet z Gdańska do Słupska na trasie liczącej 121 km podróżni zapłacą 28,30 zł.
Czytaj więcej
Pasażer, który będzie miał pecha, zapłaci za wydanie biletu dwa razy tyle co dotychczas.
– Drożeje energia elektryczna. Rosną także koszty pracy. Dlatego jesteśmy zmuszeni wprowadzić nowe ceny biletów kolejowych – tłumaczył konieczność wzrostu cen Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego.
Na droższe bilety powinni przygotować się pasażerowie Kolei Wielkopolskich. Choć decyzja o podwyżce jeszcze nie zapadła, jej wprowadzenie jest bardzo prawdopodobne. – Wydaje się, że takie działania są nieuniknione – powiedział w ub. tygodniu Wojciech Jankowiak, wicemarszałek województwa wielkopolskiego, w rozmowie z branżowym serwisem Rynek Kolejowy. Dla dostosowania ceny biletów do obecnych realiów musiałyby one podrożeć o ok. 15 proc., co pozwoliłoby przynajmniej częściowo zrekompensować wzrost cen energii i rosnące koszty pracownicze.
Już od połowy maja za bilety płacą więcej podróżni w pociągach Kolei Śląskich. Przewoźnik uzasadniał podwyżkę potrzebą utrzymania atrakcyjności oferty. – Chcemy utrzymać dotychczasowe połączenia, jak również wprowadzić nowe – tłumaczyła Patrycja Tomaszczyk, rzecznik spółki. Na linii pomiędzy Chybiem a Czechowicami-Dziedzicami, gdzie frekwencja była niewielka, koszt biletu podskoczył aż o 140 proc. Na pozostałych liniach podwyżka była kilkunastoprocentowa.
Z początkiem lipca zdrożały niektóre bilety w pociągach Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, ceny podwyższyły także Koleje Mazowieckie. Obok drożejącej energii, do wzrostu kosztów działalności przewoźnika mocno dołożyły się wydatki na różnego rodzaju materiały związane z utrzymaniem liczącego 300 jednostek taboru. – Przykładem są m.in. materiały eksploatacyjne, których ceny, w zależności od rodzaju, wzrosły od 51 proc. do ponad 168 proc. – mówił Dariusz Grajda, członek zarządu Kolei Mazowieckich. Jak stwierdził w wydanym przez spółkę komunikacie, 12-procentowy (średnio) wzrost cen biletów nie pokryje nawet w połowie rosnących kosztów.
Przewoźnicy liczą, że do zbilansowania wzrostu kosztów przyczynią się nie tylko podwyżki cen, ale także rosnąca frekwencja. Jak podał Urząd Transportu Kolejowego, tylko w maju 2022 r. do pociągów wsiadło 30,4 mln podróżnych. To nie tylko lepszy wynik w porównaniu z majem ubiegłego roku (o 60,8 proc.) oraz majem 2019 (o 6,9 proc.), ale drugi miesięczny rezultat w ciągu ostatnich dziesięciu lat.
Okres wakacyjny powinien przynieść kolejne wzrosty frekwencji, ale dalsza perspektywa jest niewiadomą. Problemem może okazać się kolejna fala pandemii: przy dużej liczbie zachorowań podróżni, tak jak działo się wcześniej, będą odwracać się od transportu publicznego.