Z tego artykułu dowiesz się:

  • Z jakimi realnymi wyzwaniami ekonomicznymi i produkcyjnymi mierzy się rosyjski przemysł lotniczy?
  • Jakie rozbieżności występują między oficjalnymi zapowiedziami a faktycznym stanem produkcji w sektorze?
  • Jakie inne samoloty są rozwijane w Rosji?

Samolot został zaprezentowany przez firmę Tupolew JSC podczas XX Rosyjskiego Forum Przedsiębiorstw, które odbyło się w Kazaniu w dniach 8–10 kwietnia. Według doniesień medialnych Tu-454 był wcześniej wspomniany jedynie na jednym slajdzie prezentacji Zjednoczonej Korporacji Lotniczej (UAC), poświęconej nowej linii rosyjskich silników.

Według zapewnień producenta nowy Tu „zajmie miejsce wśród nowoczesnych szerokokadłubowych samolotów pasażerskich dalekiego zasięgu, takich jak Boeing 787 Dreamliner i Airbus A350”. Eksperci podkreślają, że przy takich założeniach jest to jeden z najbardziej ambitnych projektów rosyjskiego lotnictwa cywilnego, jakie kiedykolwiek zaprezentowano.

Silnik odrzucony przez Chiny. Kluczowy problem projektu Tu-454

Co wiadomo o konstrukcji? Jak informuje agencja Unian, Tu-454 ma być napędzany dwoma silnikami PD-26 – zmodernizowaną wersją istniejących rosyjskich silników PD-35. Te ostatnie były wielokrotnie proponowane do montażu w samolotach transportowych Ił-96-400M i An-124. Rozważano je również w rosyjsko-chińskim szerokokadłubowym samolocie dalekiego zasięgu CR929. Jednak w 2023 r. Chiny wykluczyły Rosję z tego projektu.

Branża lotnicza powątpiewa w to, że nowy Tu rzeczywiście kiedykolwiek powstanie. Na razie zaprezentowano jedynie tekturową makietę. Pod jej zdjęciem sami Rosjanie przyznali, że obecnie koncentrują się „na zwiększeniu skali produkcji seryjnej Tu-214”.

Czytaj więcej

Rosyjski przemysł lotniczy zamiera. Przepaść między Rosją a USA i resztą świata

Ten ostatni to zmodyfikowana wersja sowieckiego Tu-204, który po raz pierwszy wzbił się w powietrze w 1989 r. Moskwa będzie miała ogromne trudności z jednoczesną realizacją kilku bardzo kosztownych projektów lotnictwa cywilnego z powodu problemów gospodarczych oraz sankcji nałożonych na rosyjską branżę lotniczą po agresji Władimira Putina na Ukrainę.

Rosyjski sektor lotniczy – obok motoryzacyjnego – znajduje się w najgłębszym kryzysie. W związku z tym jedna z najbardziej ambitnych reform technologicznych w historii światowego lotnictwa, zakładająca przejście branży na „produkcję krajową”, okazała się całkowitym niewypałem.

MS-21 opóźniony. Produkcja przesuwana, koszty programu rosną

Już rozpoczęcie produkcji seryjnej flagowego rosyjskiego samolotu cywilnego MS-21 jest stale przekładane. A to projekt znacznie bardziej zaawansowany niż Tu-454. Początkowo planowano rozpocząć produkcję MS-21 w 2016 roku. W lutym 2019 roku termin ten przesunięto na koniec 2020 roku. W styczniu 2022 roku ponownie przesunięto datę startu – tym razem na 2024 rok.

Czytaj więcej

Rosja zbudowała 15 razy mniej samolotów pasażerskich niż chciał Putin

Pod koniec 2023 r. rosyjska korporacja zbrojeniowa Rostech, do której należy UAC, ogłosiła, że planuje wyprodukować 270 samolotów pasażerskich MS-21, 142 Superjet 100 i 115 Tu-214 w ciągu sześciu lat. To również okazało się nieprawdą. Od czasu agresji na Ukrainę Rosja zbudowała kilkanaście razy mniej samolotów pasażerskich, niż zapowiadał to rosyjski przywódca. W międzyczasie cena MS-21 systematycznie rosła, co skłoniło ekspertów do kwestionowania jego konkurencyjności.

Nowy „kukuruźnik” Bajkał już lata. Rosja stawia na prostsze maszyny

W lutym w powietrze wzbił się natomiast nowy rosyjski „kukuruźnik” o nazwie Bajkał. To lekki samolot wielozadaniowy przeznaczony do lokalnego transportu lotniczego oraz szerokiego zakresu prac, w tym polowych.

Projekt jest realizowany na zlecenie rosyjskiego ministerstwa przemysłu. Samolot może przewozić do dziewięciu pasażerów lub do 1500 kg ładunku. Jego maksymalny zasięg wynosi 1500 km, a prędkość przelotowa – 250 km/h.

Projekt jest jednak stale krytykowany za złożoność, niespełnienie deklarowanych wymagań oraz zbyt wysokie koszty. Bajkał miał zastąpić starzejący się radziecki An-2, znany jako „kukuruźnik”. Zdaniem ekspertów prawdopodobnie nigdy do tego nie dojdzie, ponieważ maszyna może nie trafić do produkcji seryjnej.