W nocy z 13 na 14 stycznia przeprowadzono atak hakerski na szereg rządowych stron internetowych Ukrainy, m.in. Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Edukacji i Nauki, Państwowego Pogotowia Ratunkowego i innych. Na głównych stronach tych witryn pojawił się prowokacyjny przekaz. Prace większości zasobów publicznych, których to dotyczy, zostały już wznowione. W sumie hakerzy zaatakowali około 70 witryn.

Wicepremier, minister transformacji cyfrowej Michaił Fiodorow zapewnił, że dane Ukraińców są bezpieczne. Eksperci są zdania, że za atakami stoi Rosja.

„W miarę wzrostu napięcia (na linii Rosja-Ukraina - red.) możemy spodziewać się bardziej agresywnej aktywności cybernetycznej na Ukrainie i być może gdzie indziej” – powiedział agencji Reuters John Hultquist, analityk wywiadu w amerykańskiej firmie Mandiant zajmującej się cyberbezpieczeństwem.

Według niego mogą to być destrukcyjne ataki hakerskie wymierzone w infrastrukturę krytyczną.

„Firmy muszą rozpocząć przygotowania do odparcia ataków” — dodał Haltqvist.

Agencja Reuters zauważa, że do niedawna ataki hakerów na szpitale, firmy energetyczne i system finansowy były rzadkie. Jednak zorganizowani cyberprzestępcy, z których wielu mieszka w Rosji, w ciągu ostatnich dwóch lat agresywnie atakowało infrastrukturę krytyczną (elektrownie, magistrale gazowe, sieci energetyczne) z pomocą wymagającego oprogramowania i włamywania się do baz danych.

Czytaj więcej

Cyberatak wymierzony w Ukrainę. USA ostrzegają przed wojną

Zdaniem byłego szefa departamentu cyberbezpieczeństwa CrowdStrike, Dmitrija Alperowicza, jeśli Rosja odważy się zaatakować Ukrainę, to należy spodziewać się wzrostu liczby cyberataków.

„Będzie to pokaz poboczny. Główny pokaz będzie na Ziemi” – uważa ekspert.

Reuters przypomina, że Ukraina przeżyła już jeden z największych do tej pory cyberataków na infrastrukturę. W grudniu 2015 r. pierwszy cyberatak pozbawił prądu 225 tysięcy osób na zachodniej Ukrainie, a hakerzy sabotowali również urządzenia i ośrodki do dystrybucji energii elektrycznej, uniemożliwiając natychmiastowe przywrócenie zasilania.

„Średnia temperatura w zimie na Ukrainie jest poniżej zera, więc utrata zasilania jest potencjalnie śmiertelna. Według doniesień przestoje spowodowane atakiem w 2015 r. w niektórych miastach trwały sześć godzin" - przypomina Reuters.

Do kolejnej napaści hakerów na Ukrainę doszło w czerwcu 2017 r. Wtedy celem były instytucje rządowe, obiekty z sektora finansowego, energetycznego, transportowego, a także prywatne przedsiębiorstwa. Hakerzy wykorzystali wirus Petya.A, który zablokował działanie systemów komputerowych. Wirus blokujący szyfrował dane na komputerze i żądał pieniędzy. Za atakiem według ekspertów mieli stać rosyjscy hakerzy.

Teraz eksperci uważają ataki na system energetyczny Ukrainy za początek wyłączania przez hakerów systemów energii życiowej, które zapewniają ciepło i światło milionom ukraińskich domów.