Lasy Państwowe, potentat na surowcowym rynku, już stosują nowe zasady przyszłorocznej sprzedaży drewna, które przyjęto bez konsultacji z przemysłem. W tysiącach tartaków i firm meblowych rośnie niepewność, bo z dokumentów można wyczytać, że leśnicy w swych regulacjach zlikwidowali bezpieczniki, które pozwalały w przeszłości trzymać ceny drewna w ryzach. Dziesiątki tysięcy właścicieli tartaków i przedsiębiorców przemysłu meblarskiego obawiają się powtórki z tegorocznej wiosny – niekontrolowanego wzrostu cen drewna, który może zdestabilizować biznes.

Jedno jest pewne: LP planują w 2022 r. pozyskać 40,4 mln m sześc. drewna i sprzedawać je różnym odbiorcom po cenach wyższych niż w ostatnich latach. Jakich konkretnie? – To jedna wielka niewiadoma, obawiam się najgorszego, czyli zamieszania i znowu braku stabilizacji – mówi Marek Szumowicz-Włodarczyk, prezes giełdowego Koszalińskiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Drzewnego.

Na wątpliwości przedsiębiorcy nie odpowiada obszerny materiał o nowych zasadach sprzedaży drewna w przyszłym roku, który przesłały „Rz" LP. Informacje z długiego opracowania wykorzystujemy w tekście.

Czytaj więcej

Anita Błaszczak: W lesie z wolnym rynkiem

KPPD rocznie przerabia 0,5 mln m sześc. drewna okrągłego i gdy surowiec pozyskiwany co roku w Lasach Państwowych w procedurze przewidzianej dla stałych klientów z udokumentowaną historią zakupów się kończył, uzupełniała zapasy zakupami na wolnym rynku. – Gdy jeszcze niedawno na aukcji trzeba było dopłacić do ceny wyjściowej 10 proc., uznawaliśmy, że jest drogo. Co powiedzieć teraz, gdy w pierwszej połowie roku na wolnym rynku drewno potrafiło osiągać dwu-, a nawet trzykrotne przebicie? – narzeka prezes Szumowicz-Włodarczyk.

Widać jednak malutkie światełko w tunelu. – W USA drewno tanieje, a to tam zaczęło się w covidowym kryzysie globalne ssanie na drzewny surowiec i w konsekwencji ogólnoświatowa drożyzna. I gdy wreszcie zaczęliśmy obserwować w kraju symptomy surowcowej stabilizacji, Lasy Państwowe zdecydowały, że w obecnym sezonie przeznaczą mniej drewna do systemowej sprzedaży – na poziomie jedynie 70 proc. pokrycia (jeszcze w tym roku było to 80 proc.) – nie kryje rozczarowania prezes KPPD.

Ceny we mgle

Michał Strzelecki, dyrektor Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, dołącza do narzekań. – Propozycje dotyczące kształtowania cen w sprzedaży systemowej są niejasne. Nie będzie bezpiecznika w postaci cen maksymalnych. Czy to znaczy, że zostają one uwolnione? To wróży znów destabilizację na rynku surowcowym i niepotrzebna awanturę – mówi.

Po turbulencjach w 2020 r. – pierwszym roku pandemii, gdy atak Covid-19 i wiosenny lockdown w meblarstwie i przemyśle drzewnym zasiał niepewność, a w konsekwencji spowodował ogromne zamieszanie w lasach, łącznie z okresowym wstrzymaniem wyrębu – znów rokowania cenowe są niepewne.

W kraju nadzieję dają raporty, iż od jakiegoś czasu nie rosną już ceny płyt wiórowych – podstawowego materiału do produkcji mebli.

Czytaj więcej

Greenpeace: Wycinanie lasów dla energetyki to absurd

W takiej atmosferze Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych zaczęła właśnie wdrażać zmodyfikowane zasady sprzedaży drewna. Co wiemy na pewno? Nowe zasady będą obowiązywać, począwszy od 2022 r., w dwóch kolejnych latach. Wiemy, że LP mimo tegorocznych szybujących cen na drewno utrzymały planowane pozyskanie surowca na ubiegłorocznym poziomie (nieco ponad 40 mln m sześc.). Do stałych odbiorców trafi w ramach systemowej sprzedaży ok. 32,2 mln m sześc. drewna. Warto odnotować nowość – klienci z „historią" po raz pierwszy w przyszłym roku dostaną od Lasów niewielkie preferencje (dodatkowe punkty) za lokalizację swoich zakładów przetwarzających surowiec na terenie europejskiej wspólnoty.

Bat na pośredników

Na punktową premię mogą też liczyć spółki, które wykażą, że w swej produkcji wykorzystują głównie surowiec pozyskany z LP. – To ostatnie rozwiązanie jest ważne – mówi Rafał Szefler, dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego. Oznacza pierwszy symboliczny krok w kierunku ograniczenia ekspansji pośredników, którzy już od kilku lat buszują na rynku drzewnym, kupując w Lasach Państwowych surowiec, aby go zaraz wyeksportować w postaci nieprzetworzonej np. do Chin. PIGPD, reprezentująca właścicieli tartaków, docenia intencje leśników, ale oczekiwała w tej dziedzinie radykalnych działań. – Władze czeskie i słowackie sięgnęły po dopuszczalne w UE ostrzejsze narzędzia i blokują u siebie eksport drewna okrągłego, powołując się na przepisy o możliwości zakazu wywozu ważnych surowców z kraju w nadzwyczajnej sytuacji gospodarczej – twierdzi dyr. Szefler.

Czytaj więcej

Dramatyczny skok cen drewna bije w meble i tartaki

Wśród prezesów tartaków, ale też większości spółek przemysłu drzewnego – producentów mebli, podłóg, stolarki budowlanej, parkietu czy drzewnej galanterii – zdecydowany i jednomyślny sprzeciw budzi okrojenie już w tym sezonie przez Lasy puli drewna do sprzedaży i podziału między stałych klientów oraz tej przeznaczonej na otwarte aukcje, czyli do wolnorynkowej sprzedaży. W przyszłym roku w gwarantowanej sprzedaży będzie „tylko" 70 proc. pozyskanego przez Lasy Państwowe drewna. Pozostałe 30 proc. trafi na otwarte aukcje. Niektórzy twierdzą, że o powiększeniu puli surowca przeznaczonego do sprzedaży na wolnym rynku zdecydowała chciwość leśników.

Drewno dla energetyki

Zaskoczeniem, a obecnie solą w oku, dla znaczącej części przedsiębiorców branży drzewnej było wydzielenie na przyszły rok przez leśników pokaźnej porcji tzw. drewna energetycznego. Plan przewiduje, że do pieców elektrowni trafiać może rocznie prawie 2,4 mln m sześc. opału kupowanego po cenach obniżonych przez dotacje.

Zdecydowane zwiększenie przez LP przydziału drewna energetycznego najbardziej boli producentów płyt wiórowych, którzy do tego – wciąż nadającego się do przerobu – surowca nie mają dostępu, bo nie należą do sektora energetycznego i, co oczywiste, nie korzystają w związku z tym z dopłat do paliw czerpanych z tzw. odnawialnych źródeł energii.

Czytaj więcej

Galopujące ceny drewna biją w firmy meblarskie
Opinia dla „Rz"
Jędrzej Kasprzak, prezydent Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych

Jeszcze w zeszłym roku elektrownie nie kupowały polskiej biomasy z Lasów, bo była za droga. Dziś wyższe subwencje do paliw odnawialnych zmieniły sytuację. Energetycy ruszyli do LP po drewno, a producenci płyt, którzy nie korzystają z dotacji, nie mają już szans w przetargach. Nie muszę dodawać, że spalanie polskiego nieprzetworzonego drewna to zwyczajne marnotrawstwo. Wykorzystanie słabszej jakości surowca do produkcji płyt meblowych daje wielokrotnie więcej korzyści niż puszczanie go z dymem. To choćby więcej miejsc pracy i wyższe podatki.