Jaki jest dotychczasowy wkład Cellnexu w rozbudowę sieci komórkowych w Polsce? Zbudowaliście już pierwszą stację bazową?

Odpowiedź brzmi: tak. Proszę pozwolić mi wyjaśnić, jak to działa w naszym wypadku. Mamy dwie spółki. Pierwsza to On Tower Poland, która przejęła maszty Playa i która nimi zarządza. Rozbudowujemy tę sieć, dodając do niej nowe maszty. Przy czym ich wykonawcą jest Play. Gdy kończy budować – my kupujemy maszt. W ten sposób w lipcu zakupiliśmy od Playa 31 wież. W sierpniu było ich zaś około 38. Szacuję, że do końca roku liczba ta urośnie do 250.

Czyli de facto Cellnex nie buduje sieci, tylko ją agreguje i finansuje?

Taka jest umowa z Playem, który zachował zespół zajmujący się budową sieci.

Czy umowa z Cyfrowym Polsatem i Polkomtelem działa w ten sam sposób?

Nie. Polkomtel wysyła nam zapytanie, gdzie wybudować maszt. Po naszej stronie jest realizacja inwestycji w 100 proc.: od znalezienia odpowiedniego miasta, przeprowadzenia negocjacji, zdobycia wszystkich pozwoleń, po podpisanie umowy dzierżawy i wykonanie masztu. Są też lokalizacje, gdzie budowa trwa, ponieważ w ramach transakcji związanej z przejęciem Polkomtel Infrastruktury TowerLink Poland odziedziczyła również lokalizacje, w których to my będziemy kończyć prace budowlane. Zarówno w miejscach, gdzie budowa jest obecnie w toku, jak i w przypadku nowych konstrukcji to my będziemy odpowiedzialni zarówno za instalację, jak i za aktywację nadajników.

Tu chciałbym powiedzieć, że budowa masztów w Polsce trwa prawdopodobnie najdłużej na tle innych krajów Europy. W niektórych wypadkach nawet 24 miesiące.

Play też narzekał na czas, który zabierają formalności. Wydawało się, że zmiany w prawie, które miały miejsce, przyspieszyły procedury. Tak nie jest?

Myślę, że procedury nadal trwają bardzo długo. Zdaję sobie sprawę, że wymaga to podejścia od strony administracyjnej, urbanistycznej, bezpieczeństwa, ale dyskusja często nabiera charakteru politycznego zamiast technicznego. To wydłuża realizację inwestycji i ostatecznie podnosi jej koszt, a to z kolei ma wpływ na ceny usług.

Autopromocja
RADAR.RP.PL

Przemysł obronny, kontrakty, przetargi, analizy, komentarze

CZYTAJ WIĘCEJ

Czyżbyście nie zdawali sobie sprawy z sytuacji, podpisując umowy z dwoma operatorami w Polsce?

Zdawaliśmy sobie z niej sprawę bardzo dobrze.

Czyli problemy, o których pan mówi, to nie zapowiedź opóźnień w rozbudowie sieci, do której się zobowiązaliście w umowach z telekomami?

Sądzimy, że jako neutralny dostawca usług możemy mieć większe szanse, by sytuację poprawić. Powiedzmy na przykład, że jeden z urzędów miasta zdecyduje się na odrzucenie wszystkich wniosków o zgodę na budowę nadajników. Na przykład dlatego, że chce chronić zabytkowe budynki. Mamy takie przypadki we Włoszech, gdzie jest wiele pięknych średniowiecznych miasteczek i ich włodarze nie zgadzają się na budowę sieci.

Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?

Rozwiązaniem jest wypracowanie dogodnego rozwiązania dla miasta. Możemy przecież zobowiązać się do budowy niewysokiej, niezbyt widocznej konstrukcji, z której mogą korzystać wszyscy operatorzy jednocześnie. Dla miasta to wymierna korzyść, bo nie będzie musiało już zmagać się z zapytaniami wielu operatorów.

Czy w ten sposób zamierzacie działać w Polsce?

Oczywiście. Dysponujemy infrastrukturą w niemal każdym mieście w Polsce. W specyficznych okolicznościach będziemy chcieli wypracować projekty współpracy, dzięki którym zasięg usług operatorów poprawi się, a miasto – np. dzięki ulokowaniu infrastruktury w budynkach administracji publicznej – mogłoby obniżyć koszty działania. Na razie jesteśmy na etapie budowy zespołu. Zatrudniliśmy dyrektora ds. sprzedaży, osobę dobrze znaną w branży – Mikołaja Skipietrowa.

W sumie w krótkim czasie Cellnex sfinalizował dwie transakcje za ponad 10 mld zł. To operacje o dużym znaczeniu dla polskiego rynku telekomunikacyjnego. A jak zamierzacie na tym zarobić?

To jest dość proste. Chodzi o to, by przejąć jak najwięcej infrastruktury, która wcześniej nie była współdzielona, i sprawić, żeby korzystało z niej jak najwięcej operatorów. Dotyczy to pasywnej części infrastruktury, sieci transmisyjnej i nadajników radiowych. Z technicznego punktu widzenia nie jest to jednak takie proste.

Czy żeby zrealizować finansowe cele i aby wasz biznes działał, potrzebne są umowy z więcej niż dwoma operatorami?

Nasz model nie zakłada automatycznego dzielenia się wszystkim. Posłużę się przykładem Networks! (joint venture Orange i T-Mobile w Polsce – red.). Przyjęcie, że będziemy działać w taki sam sposób, zakładający symetryczne zaangażowanie po obu stronach, byłoby dużym uproszczeniem. Różnica jest taka, że choć dążymy do ponownego wykorzystania infrastruktury, to operatorzy nie muszą uzgadniać między sobą szczegółów kooperacji. Ja, jako dostawca, będę musiał uwzględnić strategię Polkomtela i potrzeby innego operatora. Oczywiście naturalnym operatorem, który mógłby skorzystać z nadajników Polkomtela, jest Play, ale to, jaka będzie skala tej współpracy i czy to na pewno będzie tylko Play, nie jest przesądzone.

Połączycie sieci masztów Playa i Polkomtela w jedną?

Naszym celem jest uzyskanie jak największych synergii. Dziś to zupełnie oddzielne platformy. Podpisałem też jednak pierwszą umowę o kolokacji nadajników Playa na infrastrukturze TowerLink Poland, wcześniej należącej do Polkomtel Infrastruktura. Z pewnych przyczyn maszt Playa musiał zostać zastąpiony i okazało się, że mamy w portfelu inną wieżę, która może obsłużyć ten sam obszar.

I plan jest taki, żeby do samego końca działały dwie osobne spółki: On Tower z masztami Playa i Towerlink z infrastrukturą Polkomtela?

Nie mamy żadnych planów połączenia tych firm od strony prawnej. Jednak z zarządczego punktu widzenia myślimy o nich jak o jednej firmie.

Ilu pracowników ma każda ze spółek?

On Tower w momencie przejęcia spółki przez nas zatrudniało około 30 osób. Obecnie mamy ponad 50 pracowników. Do końca roku będzie to około 100. Jeśli chodzi o Towerlink Poland, to zatrudnia około 400 osób i jest to już pełny zespół, którego nie musimy zbytnio powiększać. Trzeci podmiot – Cellnex Poland – również ma swoich pracowników. Są oni zatrudnieni w działach, które mogą być współdzielone: marketingu, sprzedaży, planowania, HR, usług prawnych. Spodziewamy się, że do końca roku w sumie będziemy zatrudniać około 500 osób. Biorąc pod uwagę, że chcemy rozwijać nowe biznesy i dywersyfikować działalność na inne rodzaje sieci, liczba ta może rosnąć w kolejnych latach, ale nie jestem w stanie podać jak szybko. To będzie zależało od możliwości rozwoju nowych biznesów.

Co pan ma na myśli, mówiąc o nowych biznesach?

Przykład interesujący to tzw. sieci prywatne. Obecnie w Polsce możliwe jest powstanie jednej tego typu sieci w oparciu o częstotliwości posiadane przez spółkę PGE Systemy. Zakłada on monitorowanie i kontrolę produkcji i dystrybucji energii. To bardzo duża prywatna sieć. W Wielkiej Brytanii i Skandynawii rozwijamy prywatne sieci w portach morskich. Ponieważ to infrastruktura krytyczna, jest budowana w oparciu o częstotliwości przyznane danej firmie, a firma ta przychodzi do nas i zleca nam projekt, zarządzanie i konserwację (NaaS – Network as a Service) sieci radiowej. Tego typu rozwiązania nadają się dla obiektów przemysłowych takich jak rafinerie czy elektrownie, korytarzy i węzłów komunikacyjnych takich jak lotniska czy porty morskie etc.

Innym interesującym przykładem nowego biznesu dla nas może być budowa jednej, opartej na zasadzie neutralności infrastruktury telekomunikacyjnej w Centralnym Porcie Komunikacyjnym. Jednej, z której korzystać mogliby wszyscy operatorzy, zarówno telekomunikacji mobilnej, jak i kablowej.

A biznes niezwiązany z infrastrukturą sieci komórkowych? Usługi budowlane?

Zamierzamy trzymać się infrastruktury komórkowej, ale oczywiście granice między nimi mogą się zacierać. To, co na przykład robimy we Francji, to prowadzenie brzegowych centrów przetwarzania danych. Są ich setki w całym kraju. Obecnie są one wykorzystywane jedynie przez operatorów komórkowych. Jednak firmy świadczące usługi cyfrowe są bardzo zainteresowane wykorzystaniem ich, by zapewnić bardzo dobrą jakość usługi użytkownikom.

Jak Netflix.

To bardzo dobry przykład. Inny przykład to drony i wszystko, co wymaga bardzo niskich opóźnień transmisji danych.

Zamierzacie kupować także łącza przewodowe?

Jesteśmy już właścicielami przewodowej sieci transmisyjnej Polkomtela. Czy bylibyśmy otwarci na zakup dodatkowej infrastruktury? Jeśli nadarzy się okazja – odpowiedź brzmi: tak.

Jak idą rozmowy z pozostałymi dwoma operatorami – Orange i T-Mobile?

Dopiero przygotowaliśmy ofertę i jeszcze nie mamy odpowiedzi. Dostajemy jednak zapytania od wszystkich operatorów komórkowych. I nie tylko od nich, bo współpracą z nami interesują się także inne firmy, przykładowo otrzymujemy zapytania od innych dostawców infrastruktury, jak np. Emitel. Świadczymy także usługi dla Netii.

Czy to, że aukcja pasma 3,6 GHz w Polsce odwleka się, a przepisy dotyczące cyberbezpieczeństwa nie zostały przyjęte, martwi was w Cellneksie?

To niepokoi naszych klientów, więc dotyczy także nas. Myślę, że wszyscy operatorzy chcieliby, aby zostało to rozwiązane wcześniej niż później.

Im dłużej to trwa, tym większa presja będzie, aby szybko budować sieć na nowych częstotliwościach. Także nowe przepisy dotyczące cyberbezpieczeństwa wpłyną na biznes Cellnexu. Jeśli któryś z naszych klientów będzie zmuszony wymienić 60 proc. sieci, będzie to miało ogromny wpływ na nasze działania.

Pospieszałby pan rząd, aby przeprowadził aukcję w tym roku?

Na pewno dobrze byłoby wiedzieć, kiedy i co się wydarzy.

Rząd planuje utworzenie tzw. operatora sieci komunikacji strategicznej. Widzi pan miejsce dla Cellnexu w tym projekcie?

Czy chodziłoby w nim o infrastrukturę – tak, czy o usługi telekomunikacyjne – tak, czy robiliśmy to w innych krajach – tak. Możemy być dostawcą istniejącej już infrastruktury, mamy zasoby, aby budować taką sieć i nią zarządzać. W Hiszpanii prowadzimy sieć dla straży przybrzeżnej, policji (Blue Light, czyli służb niesienia pomocy i porządku publicznego) czy też koncesję na sieci światłowodowe dla lokalnej administracji publicznej.

Przyłączyliście się do rozmów o #Polskie5G?

Nie, i nie zamierzamy się w nie mieszać. Wiemy, że trwają już długo, i zdaje się, że zmierzają ku końcowi. Będziemy natomiast współpracować z dużym zaangażowaniem, by wesprzeć Porozumienie, w dowolnym kształcie. Jeśli natomiast – hipotetycznie – nie dojdzie do realizacji tego projektu, będziemy zawsze otwarci na współpracę przy budowie, prowadzeniu takiego projektu w dowolnej formule. Dziś nie jest to jednak dla nas odpowiedni moment, ponieważ mamy pełne ręce roboty z podpisanymi niedawno umowami.

Wydaliście 10 mld zł. Jak szybko chcecie odzyskać te pieniądze?

Za wiele, wiele lat. Co do zasady, oczekiwana przez nas stopa zwrotu IRR utrzymuje się na niskim poziomie dwucyfrowym. I tak prowadzimy biznes, aby poziom ten utrzymywać w długiej perspektywie inwestycyjnej.

Jak długo, pana zdaniem, inwestorzy będą interesowali się infrastrukturą telekomunikacyjną?

Zawsze będą inwestorzy ostrożni, lubiący trzymać pieniądze pod poduszką, i tacy, którzy pójdą do kasyna, by sprawdzić, czy nie uda im się pomnożyć gotówki szybciej. Dodatkowo mamy do czynienia z cyklami. Z naszego punktu widzenia faza cyklu jest korzystna dla sektora infrastruktury telekomunikacyjnej. Spora część inwestorów szuka bezpiecznych lokat, bo nie jest pewna, jaki będzie ostateczny wpływ pandemii na gospodarkę, jak również jakie będą trendy makroekonomiczne, takie jak wskaźnik CPI (Consumer Price Index), oraz jak jego poziom wpłynie a politykę dotyczącą stóp procentowych. Sektory, na których wyniki duży wpływ ma wskaźnik CPI, mogą stanowić bezpieczne przystanie.

Santiago Argelich jest dyrektorem zarządzającym Cellnex Poland od stycznia 2021 r. W branży telekomunikacyjnej pracuje od 1995 r., a do hiszpańskiej grupy dołączył w 2018 r. jako główny doradca ds. rozwoju biznesu w Wielkiej Brytanii i Europie Środkowo- -Wschodniej. Odpowiadał za negocjacje zakupu infrastruktury w wielu krajach Europy. Ukończył m.in. Politechnikę Katalonii.