Niezależne badania miałyby zapewnić bezpieczeństwo pacjentom i gwarantowałyby większą przejrzystość. Resort zdrowia proponował dotąd dwa sposoby finansowania takich badań. Pierwszy to wprowadzenie podatku obrotowego od rocznych przychodów ze sprzedaży leków refundowanych, osiąganych przez producentów. Druga opcja to 3-proc. podatek od wydatków marketingowych ponoszonych przez firmy produkujące farmaceutyki. Stosując te metody - jak szacują wytwórcy leków - udałoby się uzbierać ponad 300 mln zł rocznie. Rozwiązanie to byłoby wzorowane na systemie włoskim, gdzie wszystkie firmy farmaceutyczne muszą odprowadzać równowartość 5 procent ponoszonych wydatków na reklamę i marketing na specjalny fundusz, z którego prowadzone są niezależne od przemysłu badania kliniczne i rejestry. Podatek ten nosi nazwę podatku Garattiniego.
Producentom nie podoba się jednak ten pomysł. - Podatek wzorowany na podatku Garattiniego to rozwiązanie dobre dla krajów, gdzie istnieje rozwinięty przemysł innowacyjny - rządy dbają o to, by stworzyć warunki sprzyjające jego rozwojowi. Tymczasem 90 proc. firm działających w Polsce to wytwórcy leków generycznych, czyli zamienników innowacyjnych preparatów - mówi "Rz" Dariusz Nowicki, dyrektor generalny branżowej izby Polfarmed, zrzeszającej 90 firm, w tym 50 krajowych wytwórców leków.
- Wśród krajowych producentów praktycznie nie ma firm pracujących nad innowacyjnymi lekami. Takie badania prowadzą tylko międzynarodowe koncerny mające oddziały w Polsce. Nie widzimy powodu, dla którego mielibyśmy składać się na rzecz badań, które nas nie dotyczą - dodaje. W ubiegłym tygodniu producenci wystosowali już pismo w tej sprawie do minister zdrowia.
Resort zdrowia nie zadeklarował dotąd, którą z dwóch opcji zamierza wybrać, nie podał też ich szczegółów. Projekt ustawy o dodatkowych badaniach klinicznych ma być gotowy najpóźniej w połowie roku. Według szacunków, dziś w Polsce dzięki badaniom klinicznym do systemu lecznictwa wpływa ok. 1 mld zł rocznie. Beata Chomątowska (b.ch.)