– W momencie startu systemu elektronicznego poboru opłat obejmie on 1,7 tys. km dróg, docelowo ta sieć będzie liczyć ok. 9,1 tys. km autostrad, dróg ekspresowych i wybranych dróg krajowych – mówi „Rz” Marcin Hadaj, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Ostatecznie Rada Ministrów określi w drodze rozporządzenia, za przejazd po których drogach będą płaciły samochody ważące powyżej 3,5 tony.
GDDKiA chce podpisać ośmioletni kontrakt na budowę systemu elektronicznego poboru opłat w Polsce z jednym wykonawcą. To cieszy ubiegających się o zlecenie.
– Inaczej kalkuluje się koszty w zależności od długości sieci. Im większe, tym atrakcyjniejszą ofertę można przygotować – mówi Patrycja Wrześniewska, dyrektor w Satellic, firmie, która wraz ze Strabagiem i Kulczyk Investments ubiega się o rządowe zlecenie. MyToll, spółka przez nich powołana, chce rozwijać satelitarny system transferu danych, choć jak deklaruje będzie przygotowana również do wdrożenia systemu mikrofalowego. KapshTrafficCom, austriacki konkurent, który budował m.in. system w Czechach, opowiada się z kolei za systemem mieszanym.
– To, który system będzie najkorzystniejszy, okaże się dopiero po tym, jak dostaniemy specyfikację istotnych warunków zamówienia. Przy objęciu opłatami ponad 1, 5 tys. km dróg system mikrofalowy robi się dużo droższy niż satelitarny – mówi Wrześniewska.
Wśród chętnych na zaprojektowanie, budowę i obsługę Systemu Elektronicznego Poboru Opłat jest między innymi IBM Polska oraz NDI z Siemensem.