Francja – główny beneficjent unijnej polityki rolnej – wykorzysta swoje przywództwo w UE do obrony wysokich wydatków na rolnictwo. Polska mogłaby być zadowolona z takiej postawy, gdyby nie zapowiedź prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego, że należy zmniejszyć wydatki na dopłaty bezpośrednie. – Im dłużej nasi rolnicy będą dostawali płatności bezpośrednie, tym szybciej wyrównają się dysproporcje w stosunku do rolnictwa z Zachodu – podkreśla Andrzej Kalicki z Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa (FAPA).

Jesienią Komisja Europejska przedstawi „zdrowy przegląd” polityki rolnej, który zaowocuje niewielkimi zmianami w systemie finansowania rolnictwa. Co prawda budżet rolny jest zamrożony na stałym poziomie do 2013 r., ale Francja już teraz zamierza rozpocząć dyskusję o późniejszym kształcie unijnej polityki. Zdaniem Francuzów należy przede wszystkim dotować produkcję rolną, bo świat będzie potrzebował coraz więcej żywności. Ale utrwaliłoby to nierówności między rolnikami w otrzymywanej pomocy. – Takie rozwiązanie działa na naszą niekorzyść, bo w naszym przypadku wysokość dopłat nie zależy od wysokości produkcji – zauważa Mariusz Olejnik, przewodniczący Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku.

Według Sarkozy’ego to cena produktów rolnych, a nie pomoc publiczna powinna stanowić gwarancję dochodów rolników. Prezydent Francji postuluje więc uniezależnienie się od importu żywności i wprowadzenie unijnego systemu zarządzania ryzykiem, czyli np. funduszu kryzysowego. Ale te zapowiedzi spowodowały, że w Brukseli powróciły nieoficjalne jak na razie rozmowy o „renacjonalizacji” polityki rolnej, czyli przerzuceniu jej kosztów na budżety krajowe. Zdaniem wiceministra rolnictwa Andrzeja Dychy dla Polski byłoby to wyjątkowo niekorzystne rozwiązanie. – Musimy się bronić przed takimi pomysłami – podkreśla.

Eksperci Sekcji Analiz Ekonomicznych Polityki Rolnej FAPA w raporcie na temat polityki francuskiej zauważają, że Paryż po 2013 r. stanie się prawdopodobnie płatnikiem netto do unijnego budżetu. Dlatego Francja godzi się na reformy we wspólnej polityce rolnej, choć wcześniej zacięcie jej broniła.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

m.kozmana@rp.pl