Informacja o tym, że gospodarstwa domowe będą musiały oddać w przyszłości niespożytkowaną zieloną energię za darmo do firm osiągających wielomilionowe zyski wywołała oburzenie wśród zielonych działaczy. Wezwali ministrów, aby nie kończyli „taryfy eksportowej" dla paneli słonecznych w ramach taryf gwarantowanych, które kończą się w przyszłym roku.
Czytaj także: Jaka jest opłacalność instalacji fotowoltaicznych? To zależy
Urzędnicy niestety potwierdzili, że od kwietnia 2019 r. nie będzie zapłaty za oddaną nadwyżkę energii do sieci.
- Trudno zrozumieć logikę urzędu. Panele słoneczne okazały się ogromnym sukcesem. Milion domów i 1000 szkól wzięło czystą energię i działa na rzecz klimatu – mówi Neil Jones z organizacji 10:10.
W mediach społecznościowych ludzie nazywają tę decyzję „absolutnie oburzającą" i „szokującą".
Zmiany nie dotknął osób, które zainstalowały panele słoneczne od czasu wprowadzenia systemu taryf gwarantowanych w 2010 r.
Rząd przygotowuje się do ogłoszenia zamiennika dla obecnie obowiązujących taryf, który ma być oparty o prawa rynkowe, a nie minimalne ceny za oddany prąd. Nowe zasady kupowania energii przez dostawców prądu mogą zostać przedstawione już w przyszłym roku, ale nie będą oni musieli się do nich stosować.
Oczekuje się, że przerwa między kończącymi się taryfami a nowymi regulacjami doprowadzi do oddawania przez jakiś czas energii za darmo przez gospodarstwa domowe.
W trakcie konsultacji rządowych ok. 90 proc. ludzi sprzeciwiało się zmianom, twierdząc, że są niesprawiedliwe, zniosłyby wysiłki związane ze zmianą klimatu i zaszkodzą przemysłowi.