Wicepremier Waldemar Pawlak jeszcze w tym miesiącu może udać się do Moskwy, by negocjować polsko-rosyjską umowę gazową. Wyjazd będzie możliwy, gdy tylko Rada Ministrów zatwierdzi rządowe wytyczne negocjacyjne.
Według naszych informacji, jeśli tylko strona rosyjska pozytywnie odpowie na polską propozycję spotkania, wicepremier uda się do Moskwy wraz z szefami Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa do Moskwy. Rozmówcami polskiej delegacji mógłby być minister energetyki Rosji, któryś z wicepremierów i prezesi koncernu Gazprom. – Nie należy się spodziewać, że na tym pierwszym spotkaniu zapadną konkretne uzgodnienia i decyzje dotyczące umowy – mówi nasze źródło. – Na pewno poznamy oczekiwania Rosjan.
[wyimek]1,2 mld USD więcej zapłacimy za import gazu w 2009 r., jeśli Gazprom zażąda podwyżki tylko o 5 proc.[/wyimek]
Rozmowy będą trudne, bo nie chodzi tylko o typową umowę handlową. Polska zabiega o to, by rosyjski Gazprom przejął zobowiązania swojej spółki RosUkrEnergo i zgodził się w tym roku oraz przez co najmniej cztery następne lata sprzedawać Polsce dodatkowe ilości gazu (po ok. 2 – 2,5 mld m sześc. rocznie). Spółka RosUkrEnergo jako pośrednik w handlu gazem rosyjskim straciła rację bytu po ostatnim – styczniowym konflikcie między Moskwą a Kijowem. I choć Gazprom obiecywał już w ubiegłym roku wicepremierowi Pawlakowi, że przejmie obowiązki tego pośrednika, to jednak tego nie zrobił.
Teraz Rosjanie w ramach wieloletniej umowy handlowej dostarczają ok. 8 mld m sześc. gazu (rocznie) i oczekują zmian jej zapisów, zanim zwiększą dostawy do naszego kraju. Jakiego typu miałyby być to zmiany i czy dotyczyć będą sposobu wyliczania ceny, okaże się już na tym pierwszym spotkaniu. Każda podwyżka ceny tylko o 5 – 10 proc. to dla Polski wyższe wydatki na rosyjski gaz o 1,2 – 2,4 mld dolarów, i to tylko w tym roku (przy założeniu, że średnia cena to 300 dolarów za 1000 m sześc.).