Dla firm bakaliowych nadchodzi czas żniw. To właśnie w okresie przedświątecznym sprzedają one gros produktów. Przedstawiciele branży nie mają wątpliwości, że ten sezon będzie lepszy od ubiegłego.
– Widać zwiększony popyt. Sprzedaż powinna być wyższa niż w 2009 r. – mówi Leszek Wąsowicz, prezes Helio, czołowej firmy na rynku.
Wtóruje mu Marian Owerko, szef Bakallandu, lidera branży. – Konsumpcja bakalii w Polsce na pewno będzie na wyższym poziomie niż w 2009 r. Jednak należy też zauważyć, że bakalie zdrożały, bo wzrosły koszty surowców. Nie sądzę jednak, aby wyższe ceny odstraszyły klientów. Rynek cały czas rośnie – twierdzi.
Tego samego zdania są analitycy. Nie obawiają się spadku popytu. – Po pierwsze, kupowane ilości bakalii nie są duże, więc nominalnie nie ważą znacząco w koszyku zakupowym. Po drugie, są one niezbędnym składnikiem wielu potraw świątecznych, więc nawet przy bardzo wysokich cenach ten sezonowy popyt będzie się utrzymywał – uważa Tomasz Manowiec, analityk Biura Maklerskiego BGŻ.
Tego samego zdania jest Adam Kaptur z Millennium DM. – Rynek bakalii rozwijał się w ostatnich latach bardzo dynamicznie i dlatego uważam, że wzrost cen nie powinien wpłynąć na zmianę tej tendencji, zwłaszcza biorąc pod uwagę pojawienie się względnie tanich przekąsek – mówi.