Fiskus zamierza kontrolować działania specjalnych stref ekonomicznych. W projektowanej nowelizacji ustawy o SSE znalazł się zapis, który poszerza skład rad nadzorczych stref z pięciu do sześciu osób. Tym nowym członkiem będzie przedstawiciel Ministerstwa Finansów.
Strefy nie są zachwycone.
– Zmieni to całkowicie dotychczasowy parytet w akcjonariacie. Taka decyzja powinna być konsultowana z pozostałymi akcjonariuszami – uważa prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Piotr Wojaczek. Dziś w skład rady wchodzą trzej przedstawiciele Skarbu Państwa (kandydatów proponuje minister gospodarki, prezes UOKiK i wojewoda) oraz dwaj reprezentanci lokalnego samorządu mającego największy udział w spółce. Po zmianie przepisów ci ostatni w czasie głosowania będą mieć niewiele do powiedzenia. Powiększenie rad zwiększy także koszty spółek administrujących strefami.
Na razie wciąż nie wiadomo, kiedy nowa wersja ustawy, na którą przedsiębiorcy w strefach czekają ponad rok, zostanie skierowana do Sejmu. – W ostatnim projekcie uwzględniliśmy, ile tylko się dało z uwag ministra finansów. Poprawiony projekt z prośbą o opinię został mu odesłany już dwa miesiące temu – twierdzi Ministerstwo Gospodarki. Do dziś nie ma odpowiedzi. Firmy w strefach liczą, że zmiana przepisów pozwoli im zredukować liczbę etatów, jaką zadeklarowali w zezwoleniu na działalność w strefie.