Katowicki Holding Węglowy szuka rozwiązania dla kopalni Kazimierz Juliusz, której kończy się udostępnione złoże węgla. Tyle że sprzedaż tego zakładu może się okazać niemożliwa.

– Tam zostały jeszcze cztery ściany, a potem zostaje tzw. wydobycie podbierkowe, ok. 1000 ton na dobę, a w ten sposób ta kopalnia nie jest w stanie się utrzymać – mówi Roman Łój, prezes KHW.

[wyimek]750 tys. ton wynosi roczne wydobycie węgla w Kazimierzu Juliuszu[/wyimek]

Dla porównania – dobowe wydobycie w średniej kopalni to ok. 5 tys. ton węgla. Co stanie się więc z zakładem w Sosnowcu?

Nie wchodzi on w skład KHW, ale holding ma tam 100 proc. udziałów. Wcześniej jego władze nie wykluczały sprzedaży kopalni prywatnemu inwestorowi. Tak jak Kompania Węglowa sprzedała Silesię. Tyle że w Silesii są złoża, które da się udostępnić. – A Kazimierz Juliusz to kopalnia schyłkowa, dlatego nie wiem, czy znalazłby się dla niej inwestor – przyznał Roman Łój. Szef KHW nie ukrywa, że jeśli kopalnia pozostanie własnością holdingu i będzie wydobywać tysiąc ton węgla na dobę, to trzeba będzie znacząco zredukować tam zatrudnienie – nawet o połowę, do 600 – 650 osób.

Jeśli KHW zdecydowałby się docelowo zamknąć kopalnię, nie mógłby dostać na to dotacji. Przypomnijmy: UE zgodziła się na dotowanie kopalń przeznaczonych do likwidacji do 2018 r. Jednak polskie prawo kosztami zamykania zakładów wydobywczych obciąża spółki węglowe. I na razie nie ma planów, by to zmienić.