Nie cichnie dyskusja na temat aukcji częstotliwości 800/2600 MHz dla mobilnego internetu LTE, którą – już po raz drugi – 10 października ogłosiła szefowa UKE Magdalena Gaj. W środę ponownie głos zabrał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na stronie internetowej opublikował list, który wysłał do szefowej UKE.

Urząd stwierdza w piśmie, że UKE nie uwzględnił jego uwag zgłoszonych w konsultacji dokumentacji aukcyjnej (regulator nie ma takiego obowiązku). Podkreśla, że zakres i zasady ogłoszonej aukcji w niedostateczny sposób chronią stan konkurencji i interesy konsumentów.

UOKiK ponownie krytykuje aukcję jako procedurę niesprzyjającą zachowaniu warunków konkurencji (UOKiK nie może oceniać ofert podmiotów starających się o pasmo). Tym samym opowiada się za tym, aby częstotliwości były rozdysponowane w przetargu.

Zdaniem UOKiK przyjęta przez UKE procedura nie jest też wolna od innych błędów. Pozwala np. na uczestnictwo w aukcji dowolnym podmiotom, niemającym doświadczenia rynkowego czy też nieposiadającym statusu przedsiębiorcy. Urząd uważa też, że UKE powinien narzucić operatorom warunki, na jakich będą świadczyć usługi: określić ich jakość i różnorodność.

Ponieważ takich zapisów nie ma, zdaniem UOKiK w przyszłości spektrum może być wykorzystywane nieefektywnie, a usługi będą miały niską jakość. UOKiK pisze też, że w związku z tym aukcja nie gwarantuje – wbrew intencjom państwa i regulatora – realizacji celów Europejskiej Agendy Cyfrowej. EAC mówi, że w 2020 r. wszyscy powinniśmy móc korzystać z łączy o prędkości minimum 30 Mb/s.

Podsumowując, urząd antymonopolowy ocenia zasady, na jakich mają być rozdysponowane częstotliwości, jako ryzykowne. Wśród prawników pojawiają się komentarze, że w tej sytuacji może interweniować rząd.