Jak dowiedział się portal Lenta, na dniach wierzyciele budowniczego giganta, w tym największe banki, zainicjują procedurę jego upadłości. Rosbank (należy do Societe Generale) domaga się zwrotu kredytu na 50 mln dol. udzielonego w 2008 r plus 70 mln dol. odsetek). Holding ma jeszcze sześć dużych kredytów do spłacenia wziętych u banków z pierwszej setki największych. Zobowiązania urosły po gwałtownej dewaluacji rubla i załamaniu rosyjskiej gospodarki w 2014 r.

Firma nie ma pieniędzy na wykup wyemitowanych obligacji na kwotę 2,3 mld rubli (40 mln dol.). Władze Moskwy, dla których SU-155 był przez lata jednym z największych wykonawców miejskich inwestycji nie otrzymały 9,5 mld rubli z tytułu składek ubezpieczeniowych. Ratusz jest też niezadowolony z jakości prac holdingu oraz z wydłużania terminów oddania obiektów.

Od grudnia budowlany holding nie ma płynności, jest źle zarządzany i zdaniem ekspertów jego upadek jest nieunikniony. W moskiewskim sądzie arbitrażowym od grudnia 2014 r. wierzyciele wnieśli 44 pozwy przeciwko SU-144 na kwotę łączną 795 mln rubli (14 mln dol.).

Grupa SU-155 powstała w 1993 r i w pełni korzystała z układów z byłym merem Moskwy Jurijem Łużkowem (uciekł do Londynu, oskarżony o korupcję), zajmując 70 proc. rynku mieszkaniowych zamówień publicznych. Po ucieczce Łużkowa biznes zaczął kuleć. W 2014 r. holding oddał do użytku o 20 proc. mniej mieszkań klasy ekonomicznej (zamówienia rządowe) niż rok wcześniej.