Chodzi o największy bank na świecie, Industrial and Commercial Bank of China (ICBC). Jest on aktywnym graczem na rynku obligacji, ale również w finansowaniu dużych projektów infrastrukturalnych i surowcowych – np. udzielił kredytów na wydobycie ropy w Brazylii.

Udziałowcem ICBC (ok. 30 proc.) jest rząd Chin. Jak ujawnił Jerzy Osiatyński, doradca prezydenta Komorowskiego, towarzyszący mu podczas wizyty w Chinach, ICBC w rozmowach ze stroną polską wyraził zainteresowanie wszystkimi instrumentami finansowymi, czyli obligacjami, kredytami, papierami dłużnymi.

Plany wejścia do Polski największego banku na świecie nie są nowe. Mówił o nich już w lipcu 2011 r. w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" Sun Yuxi, ambasador ChRL w Polsce. Podkreślał wówczas, że przedstawiciele banku chcieliby otworzyć swój oddział w naszym kraju jeszcze w tym roku.

ICBC jest bankiem o największej sumie bilansowej na świecie – ponad 2 biliony dolarów. W przybliżeniu odpowiada to dziesięciokrotności całego polskiego systemu bankowego.

Za I półrocze 2011 (ostatnie dostępne dane) ICBC odnotował zysk netto w wysokości 17,14 mld dol., o 29, 4 proc. więcej niż rok wcześniej w tym samym okresie i o 4 mld dol. więcej, niż tego oczekiwali analitycy. Portfel złych kredytów wynosił wówczas 0,95 proc., o 0,13 pkt proc. mniej niż rok wcześniej.

ICBC powstał w 1951 roku i jego zadaniem było finansowanie inwestycji na wsi. Nieco ponad rok temu wszedł na giełdę w Szanghaju, jego oferta publiczna była warta 22 mld dol.

Obecny prezes ICBC Jiang Jianqing przyszedł do banku w 1979 roku i pracował w kilku oddziałach w Szanghaju. Szefem instytucji został w lutym 2004 roku i jako cel postawił sobie tak rozwinąć działalność, aby jego bank mógł dorównać Citibankowi. W 2004 roku bank miał już 70 oddziałów na świecie, a jego prezes  stał się najbardziej szanowanym przedstawicielem sektora finansowego w Chinach.