Z harmonogramu najbliższego posiedzenia Sejmu wynika, że na środę na godz. 22:30 zaplanowano sprawozdanie komisji o przedstawionym przez prezydenta projekcie ustawy o zmianie ustawy o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy. Przewidziano pięciominutowe oświadczenia w imieniu klubów i kół poselskich.

To zaskakująca informacja, bo prace nad ustawą frankową, przedstawioną już w sierpniu 2017 r. przez prezydenta, zostały nagle przerwane zanim trafiła do drugiego czytania zapowiadanego na kwiecień. Wygaszenie prac nastąpiło ledwie kilka tygodni po tym jak nieoczekiwanie na początku stycznia zostały wznowione. Na lipiec planowane było wejście w życie tej ustawy.

Lewiatan pisze do Komisji Europejskiej w sprawie ustawy frankowej

Projekt przewiduje powstanie dwóch funduszów: wsparcia, z którego otrzymywać pomoc mają kredytobiorcy mający trudności z regulowaniem rat, oraz konwersji, z którego mają pochodzić środki na pokrycie kosztów przewalutowania hipotek walutowych. Ten pierwszy już istnieje i ma wartość ok. 600 mln zł, na drugi zaś miałyby się składać banki mające hipoteki walutowe. Przy maksymalnej stawce w pierwszym pełnym roku mogłaby kosztować sektor do 2,5 mld zł. Ustawa wzbudza kontrowersje, nie tylko dlatego, że zakłada wyłączenie ze składek banków w programach naprawczych (a jednym z nich, obok małego BOŚ, jest Getin Noble, który był jednym z najbardziej agresywnych sprzedawców hipotek frankowych). Duże kontrowersje wzbudza zapis, że jeśli składka

wpłacona przez bank na fundusz konwersji nie zostanie przez niego wykorzystana na przewalutowania przez pół roku, rada funduszu decyduje o podziale niewykorzystanych środków. Będą z nich mogły skorzystać inne banki, ale tylko te, które wniosły wpłaty za dany okres i wykorzystały na konwersję co najmniej 80 proc. swoich składek.

Czytaj także: Trybunał bankom nie zaszkodzi?

Polskie banki mają hipoteki frankowe warte łącznie 100 mld zł brutto, spłaca je 812 tys. Polaków (głównie małżeństw), jest 466 tys. takich umów. Hipoteki te stanowią już tylko 9 proc. portfela kredytów ogółem (dla sektora niefinansowego), jeszcze dwa lata temu było to 12,4 proc., a na początku 2015 r., gdy frank się nagle umocnił – aż 16,6 proc.