fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Ministerstwo Sportu i Turystyki dezinformuje

Fotorzepa, Michał Grodkowski Michał Grodkowski
Wbrew temu, co mówi Ministerstwo Sportu i Turystyki, dyrektywa unijna nakazująca zabezpieczenie klientów biur podróży, nie została w polskim prawie wdrożona prawidłowo. Turyści są dezinformowani – pisze ekspert
Warto przypomnieć, że głównym puntem nowelizacji ustawy o usługach turystycznych w kwietniu 2010 r. była konieczność zmiany przepisów dotyczących zabezpieczenia finansowego klientów biur podróży. Choć na problem ich niezgodności z prawem unijnym zwracano uwagę od kilku lat, to dopiero interwencja Komisji Europejskiej zmusiła do działania MSiT.
Po wejściu w życie zmian MSiT ogłosił radykalną poprawę sytuacji. Warto przytoczyć dwie wypowiedzi. Minister Adam Giersz stwierdził wówczas, że „zabezpieczenia finansowe, jakie będą musiały posiadać biura podróży, muszą wystarczyć na pokrycie wszystkich roszczeń klientów. Nie tak, jak dotychczas, że te roszczenia były realizowane stopniowo, czyli w pierwszej kolejności koszty powrotu do kraju, w przypadku podróży zagranicznej, potem zwrot należności za niezrealizowaną wycieczkę, a na koniec za część programu niezrealizowaną w ramach wykupionego urlopu. Ta ustawa to zmieni".
W tym duchu został sformułowany też oficjalny komunikat Ministerstwa Sportu i Turystyki: „tym samym ustawodawca, zgodnie ze stanowiskiem Komisji Europejskiej, wykluczył możliwość, aby takie zabezpieczenia finansowe były niewystarczające dla  pokrycia roszczeń klientów".
Z perspektywy tego co później nastąpiło należy stwierdzić jasno, że nowelizacja (oceniana wraz z rozporządzeniami wykonawczymi) nie osiągnęła celu, a może nawet sytuacja klientów jeszcze się pogorszyła, wcześniej nie zdarzało się bowiem, żeby zabrakło pieniędzy na sprowadzenie turystów do kraju.
W sytuacji, gdy poszkodowani klienci są informowani, że na wypłaty z zabezpieczenia muszą czekać nawet ponad rok i, gdy już wiadomo, że nie będą to wypłaty w pełnej wysokości, można mówić o oczywistym i rażącym naruszeniu art. 7 dyrektywy 90/314. A są też przecież i tacy klienci, co do których wiadomo, że z zabezpieczenia finansowego nie otrzymają żadnych zwrotów.
W tym stanie rzeczy Ministerstwo Sportu i Turystyki reprezentuje pogląd, że:
1. „Dyrektywa 90/ 314 została wdrożona prawidłowo i nie ma podstaw prawnych do kierowania roszczeń wobec Skarbu Państwa".
2.  „Dłużnikiem jest organizator turystyki, bo to on nie zapewnił świadczenia i wszelkie roszczenia należy kierować do niego, nawet jeśli ogłoszono jego upadłość, bo on nadal istnieje, a majątkiem zarządza syndyk tudzież zarządca".
3 „Obowiązek posiadania odpowiedniego zabezpieczenia finansowego w tym zakresie, w tym także dotyczący pokrycia kosztów zapewnienia powrotu konsumenta z podróży spoczywa na organizatorze turystyki lub pośredniku turystycznym, a nie na państwie członkowskim UE ani też na realizujących zadania zlecone wynikające z ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. o usługach turystycznych".
Stanowisko to jest zaskakujące i trudno je poważnie traktować. Jest ono niczym innym jak dezinformowaniem poszkodowanych konsumentów. Dlaczego?
Po pierwsze, nie ulega wątpliwości, że przepisy dyrektywy 90/314 adresowane są do państw członkowskich. To państwo członkowskie, w tym wypadku Polska, powinno zapewnić konsumentowi, przez wprowadzenie odpowiednich regulacji, ochronę co najmniej na poziomie wskazanym w dyrektywie. Nie może być tak, że państwo wprowadza ochronę niższą niż wymagana przez dyrektywę z założeniem, że przedsiębiorca może ją podnieść, a jeżeli przedsiębiorca tego nie zrobi,  to pretensje należy kierować do niego, a nie do państwa. Takie rozwiązanie jest niedopuszczalne. Rolą państwa jest właśnie zapewnienie pełnej ochrony.
Po drugie, z dyrektywy 90/314 i orzecznictwa ETS wynika, że konsumenci powinni otrzymywać pełne zwroty przedpłat.
Po trzecie, choć w dyrektywie nie wskazano terminu wypłat, to jednak Komisja Europejska już pod koniec lat 90. zajęła stanowisko, że konsumenci powinni otrzymywać zwroty niezwłocznie i bez zbędnych formalności.
Po czwarte, z punktu widzenia prawa unijnego istotny jest standard ochrony. Nie jest istotne, jak sformułowane są przepisy, ale to co z nich wynika w praktyce.
Po piąte, wiceminister sportu i turystyki Katarzyna Sobierajska twierdzi, że sama ustawa jest zgodna z dyrektywą, problemem są natomiast rozporządzenia do niej. Trzeba jednak pamiętać, że rozporządzenia mają charakter wykonawczy względem ustawy. Są wydawane na jej podstawie i w celu jej wykonania. Jeżeli ustawa zapewnia „pełną" ochronę, to również rozporządzenie powinno zapewniać taką ochronę. Nie można tych dwóch dokumentów traktować osobno.
Po szóste, ciągle nie została jeszcze dokonana kompleksowa ocena przyczyn braku wystarczających środków na te wypłaty. Wyciąganie ogólnego wniosku, że to przedsiębiorcy są winni, bo podejmowali nieprawidłowe działania, jest przedwczesne, a biorąc pod uwagę wstępne oceny przypadków niewypłacalności, chyba nietrafne.
Po siódme, nawet gdyby to przedsiębiorcy okazali się nieuczciwi, to i tak klienci w wielu wypadkach powinni korzystać z ochrony z zabezpieczenia finansowego (ocena powinna być indywidualna). Wynika to wyraźnie z ostatniego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie zabezpieczenia finansowego.  TSUE 16 lutego 2012 r. wydał wyrok, którego teza przedstawia się następująco: „Wykładni art. 7 dyrektywy 90/314 należy dokonywać w taki sposób, że ma on zastosowanie w sytuacji, w której niewypłacalność organizatora podróży jest spowodowana jego mającym znamiona oszustwa zachowaniem".
Niestety, stworzono taki system, co do którego nawet przedstawiciel Najwyższej Izby Kontroli stwierdza w związku z przygotowywanym raportem: „Upadłości są naturalną częścią gry rynkowej. Problem polega na tym, że klienci biur podróży stracili pieniądze, prawo gwarantuje im ich pełny zwrot, ale nie bardzo dziś wiadomo, kto miałby te pieniądze wypłacić".
Czy w tym stanie rzeczy można mówić o zgodności systemu ochrony klienta na wypadek niewypłacalności organizatora turystyki z prawem unijnym? Trudno przyjąć, że pracownicy MSiT nie znają przepisów prawa unijnego i orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wynika z nich wyraźnie, że państwo członkowskie (Skarb Państwa) ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą z tytułu nieprawidłowo wdrożonej dyrektywy. Dodatkowo zastosowane być mogą sankcje związane z nieprawidłowo wdrożonym prawem unijnym.
Zresztą, jeżeli przepisy są zgodne z dyrektywą – jak twierdzi ministerstwo – to po co je zmieniać? Co teraz, wespół z Ministerstwem Finansów, Ministerstwo Sportu i Turystyki zapowiada.
dr Piotr Cybula, radca prawny w Kancelarii Bielański i Wspólnicy w Krakowie
członek The International Forum of Travel and Tourism Advocates
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA