fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Zawali studia, bo nie udowodnił, że jest Polakiem?

Janina Blikowska
Polski zakonnik z Ukrainy musiał opuścić nasz kraj. Urzędnicy nie pozwolili mu tu zostać, bo nie miał przedwojennych dokumentów potwierdzających, że jego mama jest Polką
Oleh Zynych urodził się na Ukrainie ponad 50 lat temu. Jego mama jest Polką, a ojciec obywatelem Jugosławii. Oleh ukończył m.in. Konserwatorium Muzyczne we Lwowie i Kijowie, a ponad dziesięć lat temu przyjechał do Polski, by w Warszawie studiować m.in. teologię ekumeniczną na UKSW.
Już wtedy był zakonnikiem orionistą. Jako świecki bezhabitowy brat–oblat w parafii Dzieciątka Jezus katechizował dzieci i dorosłych, brał udział w koncertach w domach dziecka, szpitalach czy domach starców. Działał też na rzecz ekumenii.
– Oleh nieraz nam pomagał – mówi ks. Henryk Dąbrowski z Kościoła polskokatolickiego, przewodniczący warszawskiego oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej.
Obecnie Oleh studiuje teologię ewangelicką na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Jednak jego dalsze studia i posługa zakonna w Polsce stanęły pod znakiem zapytania.
Starał się bowiem o tzw. osiedlenie konstytucyjne, czyli możliwość legalnego zamieszkania w naszym kraju. Konstytucja daje taką możliwość osobom, których jedno z rodziców bądź dziadków albo dwoje pradziadków było Polakami.
Dokumenty potwierdzające pochodzenie składa się w urzędzie wojewódzkim. Urzędnicy wojewody mazowieckiego nie uwzględnili wniosku Oleha.  – Nie dostaliśmy oryginalnych dokumentów potwierdzających polską narodowość – tłumaczy rzecznik wojewody Ivetta Biały.
Oleh złożył m.in. akty urodzenia swój i matki. Ale w żadnym z nich nie było słowa o narodowości matki zakonnika. Taka informacja znalazła się za to w wyciągu z ukraińskiego Państwowego Rejestru Aktów Stanu Cywilnego i zaświadczeniu wydanym przez tamtejsze Ministerstwo Sprawiedliwości. Wojewoda tych dokumentów jednak nie uznał. – Były wydane współcześnie i nie można ich było potraktować jako dowodu w tym postępowaniu – tłumaczy Ivetta Biały.
Zakonnik odwołał się do Urzędu ds. Cudzoziemców. Ten w marcu utrzymał jednak w mocy zaskarżoną decyzję.
"W aktach sprawy brak jest dokumentów źródłowych wydanych przez polskie władze kościelne bądź państwowe lub też władze byłego ZSRR mogące w wiarygodny sposób potwierdzić polskie pochodzenie" – napisał w uzasadnieniu Waldemar Figat, naczelnik Wydziału Postępowań Odwoławczych Urzędu ds. Cudzoziemców.
Podkreślił też, że skoro zakonnik nie udokumentował w sposób niebudzący wątpliwości posiadania polskiego pochodzenia, brak jest podstaw do udzielenia mu zezwolenia na osiedlenie w naszym kraju. Decyzja urzędu jest ostateczna. Przysługuje na nią skarga do sądu administracyjnego.
Oleh z tej drogi skorzysta. Ale wcześniej musiał opuścić Polskę, by nie zostać deportowanym. Wrócił więc na Ukrainę. Tam czeka na wizę umożliwiającą ponowny przyjazd do Polski. Nie wiadomo, czy uda mu się powrócić na czerwcową sesję egzaminacyjną.
Konsulat we Lwowie wyznaczył mu termin przyjęcia na 13 czerwca. Wtedy to zakonnik zamierza rozpocząć starania o Kartę Polaka, bo procedury jej przyznania są mniej restrykcyjne niż przy osiedleniu konstytucyjnym (Kartę ma już jego siostra) oraz będzie chciał uzyskać wizę studencką, ale na razie w konsulacie zawieszono przyjmowanie podań.
A to dopiero początek długotrwałej procedury. – Jak wypadnę z tych studiów, to koniec – mówi "Rz" Oleh, który zastanawia się, czy nie postarać się o urlop dziekański.
– Gdybym od razu starał się o obywatelstwo w normalnym trybie, pewnie już bym je dawno dostał – mówi.
Co dalej? Ivetta Biały tłumaczy, że zakonnik ma dwie możliwości. Może starać się o pobyt czasowy, a później stały i uzyskanie obywatelstwa, co trwa około pięciu lat. A druga droga to ta, którą już wybrał, czyli przez osiedlenie konstytucyjne. – Ale musi dostarczyć oryginalne dokumenty. W złożonej u nas dokumentacji jest informacja, że mogą być w ukraińskich archiwach – mówi Biały.
Ks. Henryk Dąbrowski dodaje, że podobnie skomplikowane losy jak Oleh miało wielu Polaków. I przekonuje: – Oleh mógłby działać na rzecz poprawy relacji z Ukrainą. Na pewno w żaden sposób nie wykorzystałby Polski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA