fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Jak należy mówić: pani sędzia, czy sędzina?

Na zdjęciu sędzia Ewa Jethon. Ogłoszenie wyroku w sprawie wprowadzenia stanu wojennego. Zdjęcie pochodzi z archiwum Fotorzepy, styczeń 2012 r.
Fotorzepa, Robert Gardziński
Minister Joanna Mucha rozpętała burzę, po tym jak poprosiła o tytułowanie jej per ministra, a nie pani minister. W tej sprawie zabrała głos Rada Języka Polskiego. A jak należy mówić: pani sędzia czy sędzina?
Sprawa ma aspekt przede wszystkim prestiżowy, bo chodzi o równouprawnienie, ale także – co oczywiste – językowy. Dlatego Rada Języka Polskiego wydała w tej sprawie specjalne stanowisko.
Rada przypomina, że „rzeczownikowe nazwy żeńskie tworzy się zasadniczo od nazw męskich za pomocą przyrostka -ka (por. nauczyciel – nauczycielka, socjolog – socjolożka) lub -ini/-yni (władca – władczyni). Końcówka -a jest wykorzystywana wtedy, gdy mamy do czynienia z nazwą o charakterze przymiotnikowym, np. przewodniczący – przewodnicząca, służący – służąca, habilitowany – habilitowana. Zastosowanie jej do tworzenia rzeczownikowych nazw zawodów nie ma tradycji w polszczyźnie, ale jej użycie w proponowanych formach typu ministra, premiera czy profesora bierze się zapewne stąd, że potencjalne formy ministerka, premierka, profesorka są odczuwane jako nacechowane potocznością (np. profesorka) lub wskazują na małość desygnatu (np. premierka; przyrostek  -ka tworzy bowiem też zdrobnienia w polszczyźnie)."
Sędzina to żona sędziego, natomiast kobieta wykonująca zawód sędziego to (pani) sędzia - prof. A.Markowski
„Należy jednak zaznaczyć – pisze Rada Języka Polskiego w swoim stanowisku – że także nazwy żeńskie utworzone elementem -a, mają swoje wady. Po pierwsze, w niektórych wypadkach są one tożsame brzmieniowo z nazwami już istniejącymi (premiera to 'pierwsze przedstawienie teatralne lub wyświetlenie filmu'), po drugie – mogą być odczuwane jako nazwy zgrubiałe (por. ta profesora), po trzecie wreszcie bywają dwuznaczne w połączeniu z określeniem grzecznościowym pani: wyrażenia pani ministra, pani podsekretarza stanu mogą zostać oczytane jako dzierżawcze (pani czyja? – ministra, pani czyja? – podsekretarza stanu), co pozostaje w jawnej sprzeczności z intencją osób, które chcą ich używać."
"Językoznawcy - czytamy w stanowisku - od dawna opisali pary rzeczowników takie, jak ten inżynier i ta inżynier, ten minister i ta minister, ten psycholog i ta psycholog, i wskazali, że jeden z nich odnosi się do mężczyzny, a drugi do kobiety. Znajduje to wyraz w ich użyciu w zdaniu, por. Rozmawiałem z ministrem (mężczyzną) i Rozmawiałem z minister (kobietą), Minister podpisał rozporządzenie i Minister podpisała rozporządzenie, Nowy minister przyszedł i Nowa minister przyszła. We wszystkich przytoczonych wyżej zdaniach jest jawnie wskazana płeć osoby, o której mowa, bez tworzenia odrębnych, pochodnych słowotwórczo, nazw żeńskich. Argument, że takie nazwy są regularnie tworzone słowotwórczo w innych językach (np. w niemieckim), nie jest trafny, gdyż w każdym języku wyzyskuje się inne sposoby jego wzbogacania, co zależy od budowy gramatycznej danego języka, możliwości słowotwórczych i zwyczajów w nim ugruntowanych."
"Jednocześnie pragniemy przypomnieć – zaznacza Rada - że od kilkudziesięciu lat nie używa się w oficjalnej polszczyźnie żeńskich form nazwisk innych niż przymiotnikowe. Nazwisko Nowak czy Rodziewicz odnosi się zarówno do mężczyzny, jak i do kobiety i nie słychać wobec tego sprzeciwów kobiet."
"Jednakże - stwierdza Rada Języka Polskiego - formy żeńskie nazw zawodów i tytułów są systemowo dopuszczalne. Jeżeli przy większości nazw zawodów i tytułów nie są one dotąd powszechnie używane, to dlatego, że budzą negatywne reakcje większości osób mówiących po polsku. To, oczywiście, można zmienić, jeśli przekona się społeczeństwo, że formy żeńskie wspomnianych nazw są potrzebne, a ich używanie będzie świadczyć o równouprawnieniu kobiet w zakresie wykonywania zawodów i piastowania funkcji."
"Językowi nie da się jednak niczego narzucić - podkreśla Rada - przyjęcie żadnej regulacji prawnej w tym zakresie nie spowoduje, że Polki i Polacy zaczną masowo używać form inżyniera bądź inżynierka, docentka bądź docenta, ministra bądź ministerka, maszynistka pociągu, sekretarza stanu czy jakichkolwiek innych tego rodzaju."
Stanowisko zostało przyjęte na posiedzeniu plenarnym Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN 19 marca 2012 roku.

A jak należy mówić: pani sędzia, czy sędzina?

Odpowiedź na to pytanie znajdziemy także na stronie internetowej Rady Języka Polskiego. Parę lat temu (w 2005 r.) przewodniczący Rady prof. A. Markowski napisał::
„W starannej polszczyźnie sędzina to żona sędziego, natomiast kobieta wykonująca zawód sędziego to (pani) sędzia (odmiana: pani sędzia, tej pani sędzi, tę panią sędzię, tą panią sędzią, o tej pani sędzi, te dwie panie sędzie, tych dwóch pań sędzi itd.).
Potocznie określa się także nazwą sędzina kobietę-sędzię. Nie powinno się jednak tego robić w polszczyźnie starannej ani oficjalnej" – zaznaczył Markowski.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA