Kościół

Roman Kotliński nadal jest katolickim księdzem

Roman Kotliński nie został ekskomuni - kowany i nie prosił o dyspensę od celibatu
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Książka posła Ruchu Palikota nosi tytuł „Byłem księdzem". Jednak jej autor duchownym jest formalnie do dziś
Gdyby Kotliński zechciał odprawiać mszę świętą, sprawować eucharystię czy udzielać sakramentów, których mogą udzielać prezbiterzy (np. eucharystii), wszystkie te czynności w rozumieniu prawa kanonicznego będą ważne. Jest on bowiem prezbiterem, czyli osobą, która przyjęła święcenia kapłańskie. A kodeks kanoniczny stanowi, że „święcenia raz ważnie przyjęte nigdy nie tracą ważności". Gwoli ścisłości: Kotliński z tych praw nie korzysta. Więcej. Jest przekonany, że nałożono na niego najcięższą z kościelnych kar. – O ile wiem, zostałem ekskomunikowany – informuje.
Myli się. Kościół nigdy go nie ekskomunikował. – Kara, która ciąży na Kotlińskim, to suspensa za zawarcie związku małżeńskiego. Lecz obowiązuje z mocy prawa kanonicznego – mówi „Rz" kanclerz kurii arcybiskupiej w Łodzi ks. Andrzej Dąbrowski. Uważa on, że taka osoba jak Kotliński nie powinna korzystać z żadnych uprawnień duchownego. Suspensa jest karą łagodniejszą niż ekskomunika. To ta druga zabrania ekskomunikowanemu sprawowania i przyjmowania jakichkolwiek sakramentów.
Kotliński mógłby opuścić stan duchowny, gdyby zwrócił się do Stolicy Apostolskiej o tzw. reskrypt – pozwolenie na zrzucenie sutanny. Ale prawo kanoniczne stanowi, że „reskryptu Stolica Apostolska udziela diakonom tylko z poważnych przyczyn, a prezbiterom z najpoważniejszych". I nawet udzielenie reskryptu nie zwalnia od celibatu. Dyspensy w tym przypadku udzielić może tylko papież, pod warunkiem że osoba zainteresowana sama o to wystąpi. – Nigdy nie prosiłem Watykanu o żadną dyspensę – informuje poseł Ruchu Palikota. Kotliński po samowolnym zrzuceniu sutanny dopuścił się wielu czynów, za które powinien być ukarany najsurowiej, łącznie z ekskomuniką. Wstąpił w związek małżeński, potem się rozwiódł, wydaje gazetę atakującą Kościół, stał na czele antykościelnego stowarzyszenia, wreszcie został posłem, czego też zabraniają kościelne kanony. Kościół jednak nigdy nie zdecydował się na wszczęcie procedur karnych. – Być może w tej sytuacji należałoby się nad tym zastanowić – mówi ks. Dąbrowski. Kuria łódzka wytoczyła mu tylko proces o zniesławienie za jeden z tekstów w pierwszych numerach „FiM". Kotliński przegrał go z kretesem i musiał opublikować przeprosiny oraz wpłacić pieniądze na łódzki Caritas. Odtąd poniechał publikowania tekstów poświęconych archidiecezji łódzkiej, którą zna najlepiej. Znany publicysta i działacz katolicki dr Tomasz Terlikowski uważa, że Kościół powinien rozważyć nałożenie kary na Kotlińskiego. – Od kiedy został posłem, atakuje Kościół już nie tylko na łamach niszowego pisma, ale i z trybuny sejmowej. Sieje zgorszenie – mówi „Rz".
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL