fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Usługi BHP dla firm. Koszty, gdzie zamówić

Godzina szkolenia okresowego dla pracowników, wymaganego przez prawo pracy, kosztuje około 25 – 30 zł od osoby. Za sporządzenie protokołu powypadkowego płaci się od 100 zł do nawet 3 tys. zł
Zdarza się, że wypadek przy pracy powoduje fatalne skutki nie tylko dla pracownika, ale i całej firmy. W branży BHP znane są przypadki, gdy konieczność wypłacenia odszkodowań pociągnęła za sobą bankructwo przedsiębiorstwa. Podstawą wyroków zasądzających renty i odszkodowania na rzecz ofiar wypadków, sięgające czasem setek tysięcy złotych (oprócz świadczeń wypłacanych przez ubezpieczyciela), było nieprzestrzeganie w zakładach przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy.
Wiele małych firm nigdy nie korzystało z usług specjalistów BHP, choć są one powszechnie dostępne i stosunkowo niedrogie.
– Sporo pracodawców uważa, że służby BHP istnieją po to, aby ich nękać. Nie uświadamiają sobie, że dzięki nam mogą uniknąć ryzyka wielkich strat finansowych z upadłością włącznie – podkreśla Piotr Pietras, właściciel firmy usług BHP MER w Warszawie.
– Nie jest tak, jak często sądzą przedsiębiorcy, że naszym zadaniem, podobnie jak związków zawodowych, jest obrona i wspieranie pracowników przeciw pracodawcom. Tu chodzi o zabezpieczenie interesów obu stron – wyjaśnia Joanna Dymowska-Moussa, współwłaścicielka warszawskiej spółki Delphi.

Przypominają sobie po wypadku

Przepisy BHP muszą być przestrzegane nawet w najmniejszych firmach zatrudniających np. jednego pracownika. Przy zatrudnieniu do 20 osób (do dziesięciu osób w przypadku branż, w których ryzyko wypadków jest szczególnie duże) odpowiedzialność za to ciąży bezpośrednio na szefach przedsiębiorstw. Jeśli przekracza to ich możliwości – co ze względu na złożoność i rozległość zagadnień BHP jest naturalne – powinni korzystać z pomocy fachowców.
– W praktyce to fikcja. Właściciele małych firm wzywają nas dopiero wtedy, gdy trzeba np. sporządzić protokół powypadkowy albo gdy niepomyślnie zakończy się kontrola Państwowej Inspekcji Pracy – przyznaje Marek Nościusz, przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP.
Zdarzają się też chlubne wyjątki. Na przykład właściciel zakładu wulkanizacyjnego zatrudniający jednego pracownika zwrócił się do specjalistycznej firmy o ocenę stanowiska pracy z punktu widzenia BHP. Z kolei prawnik zlecił przeszkolenie swojej pomocy biurowej.

We własnym zakresie

Firmy o zatrudnieniu 20 – 100 osób mogą sprawy związane z BHP rozwiązywać w różny sposób. Odpowiedzialność za przestrzeganie zasad bezpieczeństwa i higieny pracy może wziąć na siebie szef firmy, ale pod warunkiem że zdobędzie uprawnienia inspektora BHP. W rzeczywistości niemal się to nie zdarza poza nielicznymi przypadkami, gdy przedsiębiorca uzyskał takie kwalifikacje już wcześniej, np. przed rozpoczęciem działalności gospodarczej.
Druga możliwość to powierzenie obowiązków w zakresie BHP pracownikowi zatrudnionemu w innym charakterze. To również jest praktykowane niezbyt często. Czasami osoba przyjmowana do pracy w charakterze np. magazyniera ma dyplom technika BHP i wtedy można jej zaproponować dodatkowe obowiązki.
Bardzo rzadko przedsiębiorstwo decyduje się wyszkolić jednego z pracowników na specjalistę bezpieczeństwa i higieny pracy. Zdobycie uprawnień wymaga studiów podyplomowych, zwykle co najmniej rocznych. Po ich ukończeniu pracownik zacznie zajmować się BHP na marginesie swoich podstawowych obowiązków. A trzeba pamiętać, że kwalifikacje w tej dziedzinie wymagają stałego doskonalenia, pogłębiania doświadczeń i dokształcania się. Nie każdy ma do tego motywację.
Poza tym do zawodu behapowca potrzebne są predyspozycje, znajomość psychologii podczas rozmów o tych samych sprawach z pracodawcami i pracownikami, zmysł techniczny niezbędny przy ocenianiu zagrożeń np. w przemyśle, podstawowa wiedza o przepisach prawa, a także z dziedziny chemii i fizyki. Pracownik, w którego szkolenie zainwestowano, może też zawieść, jeśli np. nie ma czasu na bieżąco śledzić zmian w przepisach. Zawsze istnieje też ryzyko, że zmieni pracodawcę.
Przedsiębiorstwa średniej wielkości przeważnie korzystają z usług BHP świadczonych przez specjalistów z zewnątrz, którzy odwiedzają zakład np. kilka razy w miesiącu. W branżach, gdzie wypadki zdarzają się często, lepiej, by behapowiec był stale na miejscu. Ale oczywiście też może on być pracownikiem firmy zewnętrznej.

Ile to kosztuje

Jak ocenia przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP, mniej więcej połowa pracowników BHP w kraju prowadzi własną działalność gospodarczą, najczęściej jednoosobową. Oprócz wolnych strzelców na rynku działają nieco większe firmy rodzinne lub małe spółki zatrudniające kilka – kilkanaście osób. W Warszawie jest ich np. ok. 50. Konkurencja jest zatem spora.
Szefowie większych firm twierdzą, że część wolnych strzelców psuje rynek. W wyniku tego ceny usług są stosunkowo niewysokie. Cenniki pojawiające się w Internecie to w dużej mierze odbicie oczekiwań, a nie realiów rynkowych. Na przykład godzina szkolenia BHP dla osób kierujących innymi pracownikami w rzeczywistości nie kosztuje 120 zł za osobę, jak w ofercie jednej z firm, lecz o połowę mniej. A niektórzy z wolnych strzelców są gotowi przeprowadzić takie szkolenie nawet za 20 – 25 zł.
Szkolenia w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy wymagane przez prawo pracy to jedna z usług najczęściej zamawianych. Godzina szkolenia wstępnego dla pracowników kosztuje 40 – 50 zł od osoby, okresowego 25 – 30 zł. W przypadku kadry kierowniczej jest to odpowiednio 80 – 100 zł i 60 – 80 zł, a w przypadku szefów przedsiębiorstw 100 – 150 zł.
Rzadziej zleceniodawcy zwracają się np. o ocenę ryzyka związanego z pracą na poszczególnych stanowiskach (ok. 100 zł od osoby za godzinę szkolenia). Wielu zresztą nie wie, że taka ocena jest obowiązkowa.
Usługi BHP obejmują też uczestnictwo specjalisty w postępowaniu powypadkowym; z tym akurat pracodawcy się nie ociągają. Sporządzenie protokołu powypadkowego kosztuje od 100 – 150 zł do nawet 2 – 3 tys. zł. Można też zlecić badanie zgodności konstrukcji maszyn i ich oznaczeń z normami, pomiary czynników szkodliwych (np. hałasu), opracowanie instrukcji bezpieczeństwa i higieny pracy, uporządkowanie i uzupełnienie dokumentacji dotyczącej BHP. Osobną poszukiwaną specjalnością jest ochrona przeciwpożarowa.
Przedsiębiorstwa, w których pracuje ponad 100 osób, muszą zatrudniać własnego inspektora BHP przynajmniej na cząstkę etatu. Czasem one również współpracują z firmami świadczącymi usługi w tej dziedzinie.
– Często delegujemy do takiej firmy swojego pracownika. Ma to m.in. tę zaletę dla zleceniodawców, że w razie przypadku losowego, na przykład choroby, czy po prostu w czasie urlopu zawsze ktoś takiego pracownika może zastąpić – wyjaśnia Joanna Dymowska-Moussa.

Stawki będą rosły powoli

Niektóre firmy zatrudniające kilkudziesięciu lub więcej pracowników nie mają służb BHP, nie prowadzą żadnej dokumentacji, nie szkolą pracowników. Jednak stopniowo ich ubywa. Świadomość obowiązków wynikających z przepisów mających zapewnić bezpieczeństwo i higienę pracy, a zarazem ryzyka związanego z ich lekceważeniem, wciąż rośnie.
Wynika to m.in. z konieczności dorównania innym krajom europejskim. Przykład dają przedsiębiorstwa zagraniczne działające w Polsce. Ich służby BHP są nieraz dwa – trzy razy liczniejsze, niż wymagają nasze przepisy. Zdarza się, że polskie przedsiębiorstwa budowlane z załogą np. 50-osobową, będące podwykonawcami wielkich firm zagranicznych, przyjmują na etat behapowca na żądanie głównego wykonawcy.
Czy zwiększające się zainteresowanie usługami BHP spowoduje wzrost ich cen? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
100 złotych od osoby płaci się za godzinę szkolenia na temat oceny ryzyka związanego z pracą na poszczególnych stanowiskach
Liczna już dziś rzesza behapowców powiększa się co roku o 2 – 3 tys. absolwentów kierunku BHP, wykładanego na 60 uczelniach w kraju. Są to jednak inspektorzy bezpieczeństwa i higieny pracy – kandydaci do pracy na stanowiskach behapowców zatrudnianych bezpośrednio przez pracodawców. Usługi zewnętrzne w tej dziedzinie mogą świadczyć jedynie specjaliści BHP, czyli osoby nie tylko z dyplomem, ale i odpowiednim stażem pracy. A o pracę dla behapowców, która umożliwiłaby zaliczenie takiego stażu, jest trudno.
Dlatego liczba osób z uprawnieniami specjalistów nie będzie wzrastać aż tak dynamicznie, jak by to wynikało z liczby absolwentów kierunków BHP w szkołach wyższych. Zatem wzrost stawek za usługi będzie raczej powolny. I nie powinien stać się znaczącym obciążeniem dla normalnie prosperujących przedsiębiorstw. Ocenia się, że obecnie usługi BHP kosztują średnio 15 – 20 zł w przeliczeniu na pracownika, jedynie w branżach, gdzie jest najwięcej wypadków (np. budownictwo), mogą dochodzić do 30 zł.

Liczy się doświadczenie

Wiele firm, zwłaszcza tych, w których zagrożenia są stosunkowo niewielkie, przy wyborze usług BHP kieruje się wyłącznie niską ceną. Wtedy istnieje niebezpieczeństwo, że jakość takich usług będzie nie najlepsza. A zaniedbania w dziedzinie BHP mogą okazać się bardzo kosztowne w razie wypadku czy kontroli PiP.
Stawki, których żądają renomowani behapowcy, zwykle nie odbiegają mocno od średniej rynkowej. Pytanie: jak owych godnych zaufania fachowców szukać? Na ogół wiarygodne są firmy działające na rynku od kilkunastu lat. Ale wśród osób prowadzących działalność jednoosobową także można znaleźć fachowców o wysokich kwalifikacjach.
– W tym zawodzie bardzo liczy się wszechstronne doświadczenie. Warto pytać nie tylko o staż pracy, ale także o firmy i branże, na rzecz których oferujący usługi wcześniej pracował. Trzeba też poprosić o potwierdzenie tego dokumentami. Pracodawcy szczególnie dociekliwi mogą zwrócić się o opinię do Państwowej Inspekcji Pracy. Ma ona niezłe rozeznanie, jakie są kwalifikacje behapowców działających na jej terenie – radzi Marek Nościusz.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA