fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Armia skazana na Gazprom

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Dlaczego żołnierze w Afganistanie ślą dane przez rosyjskiego satelitę? Bo był najtańszy
Jak ujawniliśmy pod koniec września, polscy żołnierze stacjonujący w Afganistanie niejawne informacje przesyłają przez satelitę Yamal-202 należącego do rosyjskiego giganta gazowego Gazprom. Chodzi m.in. o informacje dotyczące działań operacyjnych.
Nasi rozmówcy wskazywali, że może to narazić polską armię na niebezpieczeństwo. W reakcji na artykuł minister obrony Tomasz Siemoniak zażądał wyjaśnień od Służby Kontrwywiadu Wojskowego kierowanej przez gen. Janusza Noska. Rzecznik MON Jacek Sońta powiedział „Rz", że odpowiedź na biurko szefa resortu wpłynęła, ale nie chce ujawnić szczegółów. – Mogę tylko powiedzieć, że minister polecił SKW jeszcze wnikliwiej monitorować tę sprawę – stwierdził.
Dlaczego MON skazał Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie na korzystanie z satelity Gazpromu? Ujawniamy kulisy przyjęcia tego rozwiązania.

Zmienne opinie kontrwywiadu

Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ) przetargów na pasmo satelitarne jako najważniejsze kryterium wymieniała cenę. A najtańszy jest rosyjski Yamal-202. – Jeden megaherc (MHz) na tym satelicie kosztuje ok. 3 tys. dolarów miesięcznie. Inne są o ponad 1,5 tys. dolarów droższe – mówi „Rz" osoba z branży telekomunikacyjnej. Polscy żołnierze w Afganistanie potrzebują kilkanaście MHz miesięcznie. Na przesyle danych przez rosyjskiego satelitę wojsko oszczędza więc ok. 20 tys. dolarów miesięcznie. MON odmówiło „Rz" wglądu do SIWZ. Resort stwierdził m.in., że Służba Kontrwywiadu Wojskowego nie zgłaszała uwag do warunków przetargów faworyzujących rosyjskiego satelitę. Inaczej było w 2008 r., gdy przetarg na pasmo satelitarne prowadziła jedna z jednostek wojskowych. Wówczas – jak wynika z dokumentów SKW, do których dotarła „Rz" – kontrwywiad wojskowy nie zgodził się na wykorzystanie satelity Express AM1 należącego do państwowej rosyjskiej firmy RSCC (Russian Satelite Communications Company). Powód? Istotny interes bezpieczeństwa państwa. Dlaczego w jednym przypadku SKW wydało negatywną opinię, a w innym nie zgłosiło uwag? MON nie odniósł się do tej kwestii.

Bezpieczeństwo najważniejsze

Zbulwersowany sprawą jest gen. Sławomir Petelicki, były dowódca jednostki GROM. – Taka sytuacja jest niedopuszczalna i kompromituje kontrwywiad wojskowy – mówi „Rz". – Widać, że służba ta w przeciwieństwie do wywiadu wojskowego, który notuje sukcesy, po raz kolejny popełnia karygodny błąd. Gen. Marek Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych, sprawę komentuje krótko: – Rozumiem, że budżet MON nie jest wysoki, ale bezpieczeństwo polskich żołnierzy jest najważniejsze. Polski kontyngent w Afganistanie przez satelitę Gazpromu przesyła zarówno informacje niejawne, jak i m.in. rozmowy telefoniczne żołnierzy z rodzinami. MON kilkakrotnie zapewniał w pismach do „Rz", że wszystkie te dane są szyfrowane przez certyfikowane systemy. „Szyfrowanie w pełni tego słowa znaczenia odbywa się przy transmisjach danych pomiędzy stacją nadawczo-odbiorczą w Polsce a rozmieszczonymi w Afganistanie stacjami działającymi na potrzeby akredytowanych przez SKW służbowych systemów teleinformatycznych przeznaczonych do przetwarzania informacji niejawnych" – wyjaśnia MON.

Terminale za dziesiątki milionów

Z ustaleń „Rz" wynika, że polscy żołnierze w Afganistanie korzystają z satelity Gazpromu od 2007 r. Wówczas otrzymali zestawy satelitarne wyprodukowane przez Wojskowe Zakłady Łączności nr 1 w Zegrzu. Podpisany w 2006 r. kontrakt opiewał na ponad 36 mln zł, a drugi w 2008 r. na ponad 64 mln zł. Pierwsze zestawy wyposażone były w antenę z talerzem o średnicy 1,8 m. – Górzysty teren w Afganistanie i zbyt mały talerz sprawiły, że łączność nie mogła być oparta na innym satelicie – mówi „Rz" oficer SKW. Dopiero później żołnierze w Afganistanie dostali terminale z anteną z talerzem o średnicy 2,4 m. Oficer SKW: – Takie parametry pozwalały skorzystać z dowolnego satelity. Pasmo satelitarne na rosyjskim satelicie początkowo dostarczały Wojskowe Zakłady Łączności. Spółka nie chciała z nami rozmawiać o kontrakcie. Od 2011 r. po wygraniu przetargu czyni to firma specjalizująca się m.in. w przesyle satelitarnym TTComm. Jej prezesem jest Tomasz Chalimoniuk, znany biznesmen z branży hazardowej. Przez lata walczył o wprowadzenie w Polsce wideoloterii. Był przedstawicielem m.in. operatora loterii greckiego Intralotu. Obecnie oprócz kierowania TTComm jest prezesem i współwłaścicielem spółki E-Toto Zakłady Bukmacherskie. Chalimoniuk nie zgodził się na rozmowę z „Rzeczpospolitą".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA