Felietony

Lekarze za PiS czy za PO? Rafał Ziemkiewicz

Rafał A. Ziemkiewicz
Rzeczpospolita
Cztery lata temu na dwa tygodnie przed wyborami wydawało się, iż rządzący PiS może być pewny dobrego wyniku (kto jeszcze pamięta te lamenty salonu, że Polacy to zawistna dzicz i zawsze będą głosować na uosabiającego ich wredne cechy Kaczyńskiego?).
Co w ostatniej chwili przeważyło szalę? Przeważnie mówi się, że sprytnie rozegrana przez Tuska debata. Niektórzy twierdzą, że jego wyprawa do Irlandii i odwołanie się do aspiracji wyborców zamiast do resentymentów.
Mało kto natomiast pamięta, że  tuż przed wyborami uaktywnili się lekarze z tzw. Porozumienia Zielonogórskiego z ostrą akcją antypisowską. Lekarzy rodzinnych jest kilkanaście tysięcy, każdy przyjmuje dziennie kilkudziesięciu pacjentów, dla wielu prostych ludzi doktor jest autorytetem. Zemsta za niezręczne słowa Dorna o posyłaniu w kamasze (nikt nie chce pamiętać, w jak dramatycznej sytuacji wypowiedziane) była więc skuteczna.
Teraz na ścianach gabinetów znowu wieszają lekarze z Porozumienia plakaty, tyle że antyplatformerskie. Podobizny premiera i minister zdrowia przypominać mają pacjentom o zdradzonych obietnicach. Pośrednio przypominają także o tych dotyczących nie tylko służby zdrowia. Minister Kopacz jest, oczywiście, oburzona "polityczną akcją" i kwestionowaniem jej niewątpliwych sukcesów. Lekarze twierdzą, że przez cztery lata, potocznie mówiąc, grała sobie z nimi w kulki, obiecując, łamiąc obietnice, ignorując wszelkie postulaty i uprawiając bezpodstawną propagandę sukcesu. Na razie rzecznicy lekarzy nie przyznają otwarcie, że śp. minister Religa traktował ich jednak znacznie poważniej, a rządząca partia, że zbiera owoce nie tylko czteroletniego pozoranctwa, ale też swej dawnej taktyki bezwarunkowego wspierania każdego, kto tylko uderzał w PiS.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL