fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Co się dzieje w gospodarce światowej?

Jak wyjaśnić obecne perturbacje w gospodarce, co jest tego przyczyną? Przyczyna ich jest krótkookresowa czy dotyczy długiego okresu? Widoczna jest duża niepewność co do przyszłych kierunków rozwoju świata. To, że złoto od pięciu lat drożało mimo dobrych wyników gospodarczych w ostatnich 12 miesiącach; to, że od końca poprzedniego kryzysu mówi się o jego podwójnym dnie; to, że niemal nieprzerwanie od dwóch lat drożeje frank szwajcarski; to, że wystąpił kryzys zadłużenia w Europie; to, że USA straciły potrójne A w agencji ratingowej S&P –   powoduje i świadczy o tym, że inwestorzy czują się niepewni, momentami zachowują się histerycznie, tracą orientację co do kierunków inwestowania i zmierzają w stronę bezpiecznych inwestycji. A wszystko to dzieje się w  warunkach relatywnie niskiej inflacji – w Japonii od ponad dwóch lat występuje deflacja.
Jeśli zatem inwestorzy zmierzają w kierunku bezpiecznych inwestycji, to mniej będzie pieniędzy inwestowanych w rozwój, zatem wzrost gospodarczy spowolni. Tak się dzieje w spadkowej fazie cyklu Kondratiewa (Kondratiew – rosyjski ekonomista, dyrektor instytutu ekonomicznego w Moskwie, zwolniony ze stanowiska w 1928 roku, wysłany do gułagu, stracony przez Stalina w 1938 roku za nieodpowiednie poglądy). Cykl Kondratiewa to cykl długookresowy trwający według niego ok. 50 – 60 lat: obecnie cykl ,według mojej oceny, uległ skróceniu do nieco ponad 30 lat. Powodowany jest falami narastania i wyczerpywania się postępu technologicznego i organizacyjnego. Charakteryzuje się tym, że w fazie wzrostowej cyklu gospodarki rosną szybciej, a w fazie spadkowej – jak oszacowałem – o ok. 20 – 30 proc. wolniej.
Pisałem o tym w „Rzeczpospolitej" dziesięć miesięcy temu w artykule „Paskudne perspektywy Europy". W tym miejscu moje przewidywania z listopada 2010 r. wypełnię przykładami, które obecnie możemy obserwować. Wskazywałem, że obecnie świat wszedł w fazę spadkową cyklu Kondratiewa, która zaczęła się ok. 2000 r. i dno osiągnie ok. roku 2016. Zatem nadchodzących dziesięć lat będzie bardzo niekorzystnych dla wzrostu gospodarczego. Następna dobra gospodarczo dekada podobna do tej z lat 90. ubiegłego wieku zdarzy się dopiero w latach 20. XXI w. Ale do tego czasu przeżyjemy jeszcze kilka kryzysów podobnych do tego z lat 2008 – 2009, bo świat tak jak dotąd nękać będą cykle średniookresowe występujące przeciętnie co siedem lat plus minus trzy lata.
Przede wszystkim wzrost gospodarczy nie będzie już tak wysoki jak w przeszłości. Szczególnie niebezpieczne ze względu na napięcia społeczne i polityczne będą te lata, w których spadkowej fazie cyklu Kondratiewa będzie towarzyszyć kryzys średniookresowy. Może się tak zdarzyć w nadchodzących dziesięciu latach raz –  dwa razy. Pojawią się wówczas silniejsze napięcia budżetowe, podobne do obecnych w Europie i w USA. Programy społeczne będą musiały być odchudzone, co wywoła niezadowolenie i niepokoje społeczne: możemy to teraz obserwować na przykładzie niepokojów społecznych w Londynie i innych angielskich miastach, oraz przesunięcia na scenie politycznej, tak jak to ma miejsce w krajach północnej Afryki. Pojawią się silniejsze tendencje dezintegracyjne w Unii Europejskiej, bogate kraje UE nie będą skore łożyć na nowe kraje członkowskie, niewykluczone będzie powstanie Unii dwóch prędkości. Obecnie widać to na przykładzie strefy euro, która próbuje się izolować od reszty Unii. Pojawią się postawy protekcjonistyczne. Przykładem jest tu kwestionowanie porozumienia z Schengen przez bogate kraje Unii Europejskiej (Francja, Włochy, Dania, głosy w Niemczech) oraz budowanie barier dla międzynarodowej wymiany handlowej i inwestycji. Globalizacja może zostać zahamowana.
Ale to nie koniec złych wieści. Okazuje się, że w długim okresie kraje rozwinięte tracą dynamikę wzrostową.
O ile między rokiem 1930 a 1946 średnioroczny PKB w USA wzrastał w tempie ok. 5 proc., o tyle 60 lat później już tylko w tempie  2,7 proc., czyli prawie połowę wolniej, a w roku 2030 spadnie do 1,7 proc. To zaś oznacza, że w ciągu 100 lat tempo wzrostu w USA zmniejszy się trzykrotnie. I co ważne, tendencja do wolniejszego wzrostu jest bardzo wyraźna. W rozwiniętej Europie widzimy to samo zjawisko. Wzrost gospodarczy słabnie, i to szybciej niż w USA. W tej sytuacji perspektywy na nadchodzących dziesięć lat w gospodarce światowej i europejskiej nie są dobre. Polska nie jest odizolowana od świata i też odczuje to negatywnie.
Alfred Bieć, ekonomista SGH i firmy analitycznej Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC)
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA