fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Poradniki

Właściciel działki zalewanej przez sąsiada może się bronić

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Zalewany wodą deszczową od sąsiada ma kilka środków obrony, ale najskuteczniejsza może się okazać swego rodzaju samopomoc
Znaczne połacie kraju są ostatnio zalewane wodą opadową i to, co zwykle bywało kałużą, zalewa podwórka, domy, a zwłaszcza piwnice.
– Podczas oberwania chmury okazało się, że bajorko pojawiające się po ulewie na mojej posesji jest tym razem znacznie większe, bo deszczówka spływa od sąsiadów mających działki nieco wyżej. Tymczasem sąsiad, który ma grunt niżej i wystawił nowy dom, bojąc się zalania piwnic, usypał wzdłuż granicy działki grobelkę 30-cm wysokości. W efekcie w ogrodzie mam sadzawkę i tylko patrzeć, jak wszystko zgnije – żali się „Rz" Sylwester L., właściciel posesji w jednej z podwarszawskich gmin.
Prawo zakazuje takich ingerencji. Zgodnie z art. 29 prawa wodnego właściciel nie może zmieniać stanu wody na gruncie, zwłaszcza kierunku odpływu wody opadowej. Nie ma wątpliwości, że usypanie grobli ogranicza naturalny odpływ deszczówki ze szkodą dla naszego czytelnika.
Co może zrobić poszkodowany? Wystąpić do sądu cywilnego o zakazanie sąsiadowi takich czynności (na podstawie przepisów o ochronie własności, posiadania), a ponieważ liczy się czas, najskuteczniejszy będzie wniosek o wydanie zabezpieczenia. Można o to wystąpić do sądu przed złożeniem pozwu.
– Udawało mi się uzyskiwać zabezpieczenia nawet w ciągu trzech dni, ale obawiam się, że i tak może być za późno – wskazuje adwokat Juliusz Janas z Warszawy.
Groźne sytuacje można uznać za stan wyższej konieczności (art. 424 k. c.), który pozwala uszkodzić cudzą rzecz, by odwrócić od siebie lub innych grożące niebezpieczeństwo, a sprawca uszkodzenia nie jest odpowiedzialny za wynikłą szkodę.
Tylko wyjątkowo  można podtopić cudzą posesję, ratując majątek
Można jednak skorzystać z tej konstrukcji, tylko gdy niebezpieczeństwu nie da się inaczej zapobiec, np. wypompowując wodę, i jeżeli ratowane dobro jest „oczywiście ważniejsze" niż dobro naruszone. Nie można zatem ratować swej piwnicy, zalewając sąsiada – wskazuje Marcin Łochowski, sędzia cywilny z SO Warszawa-Praga.
– Gdy sąsiadowi grozi wygnicie warzyw czy kartofli, a mnie zalanie piwnicy i generalny remont domu, zaryzykowałbym zalanie mu ogródka, licząc się z tym, że będę musiał zapłacić mu odszkodowanie – dodaje mec. Janas.
Znając jednak powolność sądów cywilnych, skuteczniejsze może być odwołanie się do wsparcia władzy administracyjnej, do wójta czy burmistrza. Organy administracji publicznej (art. 35 kodeksu postępowania administracyjnego) powinny niezwłocznie załatwiać sprawy, które mogą być rozpatrzone na podstawie dowodów przedstawionych przez wnioskodawcę lub faktów i dowodów powszechnie znanych bądź możliwych do ustalenia na podstawie danych, którymi rozporządza urząd. A sprawdzenie, czy posesjonat zagrodził odpływ wody, to przecież czynność prosta.
Wreszcie w wypadkach nagłych poszkodowany może, zachowując roszczenie o naprawienie szkody od sprawcy, wykonać bez upoważnienia sądu (gdy nie ma nagłości, zgoda sądu musi być) zastępczo za sąsiada niezbędne czynności, np. przerwać ową grobelkę (art. 480 k. c.). Nie dość więc, że uratuje dobytek, to będzie miał roszczenie o odszkodowanie.
O obowiązku utrzymania rowów i kanałów pisaliśmy w tekście „Za podtopienie odpowie ten, czyja jest posesja" („Rz" z 4 sierpnia 2011 r.).
Zobacz serwisy:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA