fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Introwertyk w roli menedżera

Fotorzepa
Według wielu badań i powszechnych opinii najlepszymi menedżerami są ekstrawertycy. Bez problemu wydają rozkazy, lubią być w centrum uwagi, podejmują decyzję za decyzją. Dziś do nich należą biurowe open space’y. Dni tej dominacji są jednak policzone – donoszą naukowcy
W zdominowanym przez ekstrawertyków świecie biznesu ignorowani i nierozumiani mogą się czuć introwertycy. Aż czterech na pięciu z nich żyje z poczuciem, że ma mniejsze szanse na zatrudnienie – wynika z badań dr Jennifer B. Kahnweiler, autorki książki „Introverted Leader. Building on Your Quiet Strength", która niedawno ukazała się w USA. Ponad 40 proc. badanych wyznało także, że chciałoby wpłynąć na swój introwertyczny temperament, ale nie wiedzą, jak to zrobić. – Dobra wiadomość jest taka, że introwertycy mogą się nauczyć budować swój sukces w ekstrawertycznym świecie. Ten proces wymaga jednak czasu i praktyki – mówi dr Kahnweiler.

Czym właściwie jest introwersja?

Wielu liderów (40 proc.), w tym najpotężniejsi, tacy jak Bill Gates, Warren Buffett i Barack Obama, deklaruje introwertyzm. Co to oznacza? W przeciwieństwie do nieśmiałości, która jest wynikiem lęku odczuwanego w sytuacjach społecznych, introwersja to element temperamentu. Charakteryzują ją konkretne zachowania.
Introwertycy przetwarzają informacje, rozmyślając i wykorzystując swoje refleksje i doświadczenia. Nie lubią mówić o sprawach prywatnych, unikają okazywania emocji. Potrzebują samotności, aby odpoczywać i odnawiać  zasoby energetyczne. W pracy preferują ciche, prywatne przestrzenie, lubią realizować projekty indywidualnie lub w małych grupach. Najpierw myślą, potem działają. Nawet podczas zdawkowej rozmowy o pogodzie słuchają uważnie, co ma do powiedzenia druga osoba, potem odpowiadają. Nie lubią powierzchowności i pośpiechu. Wolą pisać, niż mówić. Chętniej napiszą e-maila, niż zadzwonią, chętniej zadzwonią, niż spotkają się osobiście. Są cisi, zdystansowani. W przeciwieństwie do ekstrawertyków nie zależy im na byciu w centrum uwagi.
Świat zdominowany jest jednak przez ekstrawertyków. Niektórzy twierdzą, że stanowią oni nawet 3/4 populacji. Z pewnością osoby o takim temperamencie dominują w świecie biznesu. Dlatego introwertykom trudniej się w nim odnaleźć.

Trudności schowanego

Uczucie energetycznego wyczerpania i towarzyszące mu bóle głowy, pleców, żołądka to dolegliwości, z jakimi borykają się w pracy introwertycy. Mogą mieć problemy z mówieniem „nie", co skutkuje tym, że są przepracowani, zawaleni projektami, z których nie potrafili zrezygnować. Ciężko im podkreślać i eksponować swoje umiejętności.
Często przełożeni nie mają pojęcia, jak wiele dany introwertyk potrafi, dlatego omijają go awanse i ciekawe wyzwania. W grupie introwertycy rzadko grają pierwsze skrzypce, często mówią w taki sposób, że nie są słyszani. Nawet jeśli mają coś niezwykle ciekawego do powiedzenia.
Nie biorą udziału w biurowych gierkach i przepychankach, czują do tego rodzaju rozgrywek wstręt. Ponieważ jednak to dość istotny aspekt biurowej kultury, znów zostają w tyle.
Nie ma magicznego sposobu na to, by poradzić sobie z introwertyzmem raz na zawsze. W hałaśliwym, pełnym powierzchownych i egzaltowanych ekstrawertyków świecie trzeba jednak jakoś przetrwać. Nie chodzi o to, aby zmieniać osobowość czy naturalny styl pracy, ale aby podkreślić siebie. To wystarczy. Introwertyczne skłonności w biurowej codzienności mogą być wyjątkowo cennymi zaletami.

Niewidoczny widoczny w pracy

Co robi nieekstrawertyk, który w pracy dobrze traktuje siebie? Według dr Jennifer B. Kahnweiler istnieją cztery główne reguły według których powinien postępować.
Po pierwsze – przygotowanie do spotkań. Bezpieczniej, kiedy introwertyk nie nastawia się na improwizowanie. Może wówczas przewidzieć pytania, przemyśleć odpowiedzi.
Po drugie – powinien się koncentrować na teraźniejszości, nie odpływać myślami. Po trzecie – mieć świadomość celu, czyli dokąd dąży – w przód czy też w górę. W ten sposób z większym prawdopodobieństwem dostanie awans. Po czwarte – introwertyk musi ćwiczyć i powtarzać nowe umiejętności. To podstawy. A co poza tym?
– Spotkania z ludźmi powinien dobrze planować, przygotowywać się do nich psychicznie – mówi Agata Giermakowska-Węgiełek, psycholog biznesu i coach. – Dla introwertyków stanowią one największe wyzwanie energetyczne. W codziennym planowaniu czasu warto przewidzieć przerwy na bycie samemu i regenerację sił. Można posiedzieć kilka minut w łazience albo w ciszy pogapić się w okno.
Ciekawym wyzwaniem jest informowanie z własnej inicjatywy współpracowników o postępach w pracy oraz najnowszych przemyśleniach na istotny temat. Częściej niż zwykle, czyli np. codziennie. Tylko uwaga – otoczenie może przeżyć szok, nagle konfrontując się z oryginalnymi i zazwyczaj i dość trafnymi uwagami introwertyka.
– Osoby o takim temperamencie mają tendencję do chowania się, np. za e-mailami – mówi Piotr Ciepliński, coach i doradca biznesowy. – Jeśli chcą zmiany, muszą przestać to robić i dobierać formę przekazu do treści, jaką chcą się podzielić. E-mail to dobry sposób na przekazywanie krótkich, prostych komunikatów. Kiedy chce się jednak wyjaśnić nieporozumienie lub przekazać drażliwą uwagę, lepszy jest telefon albo spotkanie twarzą w twarz.
Kolejne ćwiczenie, które warto powtarzać jak najczęściej, to zabieranie głosu na zebraniach. Według dr Kahnweiler im szybciej introwertyk zabierze głos, tym lepiej, nie może jednak czekać z tym dłużej niż pięć minut. I nie chodzi o przemówienie, ale o najzwyklejsze zaznaczenie swojej obecności – krótkie pytanie, parafrazę. Idealnie jeśli zawalczy o to, by zabrać głos. Najprostszy sposób to podnieść rękę lub zrobić znak przerwy i oznajmić: „Chciałbym coś powiedzieć". Dobrze się przy tym uśmiechnąć. Poczucie humoru to świetny sposób radzenia sobie z introwertycznym bagażem.

Cichy myśliciel

„Dlaczego potrzebujemy cichych liderów?" – tak brzmi tytuł niedawnego wpisu w blogu dr. Raya Williamsa publikowanego w internetowym wydaniu magazynu „Psychology Today". Williams omawia najnowsze badania zespołu dr Franceski Gino, wykładowcy w Harvard Business School, opublikowane na łamach „Academy of Management Journal". Naukowcy postanowili sprawdzić, czy medialny zachwyt nad przywódczymi zdolnościami osób z temperamentem ekstrawertycznym odpowiada rzeczywistości.
Okazało się, że nie. Dużo zależy bowiem od temperamentu podwładnych. Z badań wynika, że introwertyczni szefowie osiągają lepsze wyniki, kierując zespołem ludzi aktywnych, którzy mogą wywoływać chęć rywalizacji i poczucie zagrożenia u ekstrawertycznych szefów. I odwrotnie – tacy szefowie są lepsi na czele zespołów składających się z osób bardziej pasywnych.
Dr Gino dodaje: „Lider, niezależnie od osobistych predyspozycji, może być na tyle elastyczny i świadomy, by dostosować się do grupy, której przewodzi.
Dobrze, jeśli umie ocenić sytuację i zastosować określony styl działania: intro- lub ekstrawertyczny. (...) Tę metodę stosuje się wtedy, gdy z punktu widzenia wydatku energetycznego jest ona opłacalna. Nie zalecałabym nikomu zachowań, z którymi czuje się niekomfortowo, czy wyrażania opinii, w które nie wierzy. Zachowując się w określony sposób, warto pamiętać, dlaczego się to robi i jak daleko można się posunąć".
Silną stroną szefów o introwertycznym temperamencie, którzy stanowią mniejszość wśród menedżerów, jest to, że są bardziej otwarci na swoich pracowników. Nie czują zagrożenia, słuchając ludzi, i potrafią robić to świetnie. Ich decyzje są przemyślane, więc firma rzadziej przechodzi  zawirowania.

Siła spokoju

Czy potrzebujemy zatem cichych liderów? „Świat biznesu zdominowali charyzmatyczni liderzy z rozrośniętym ego. Spokojni, dalekowzroczni przywódcy mogliby w wielu firmach uzdrowić sytuację. Na rynek pracy wchodzą kolejne pokolenia wykształconych pracowników, którzy chcą tworzyć samozarządzające się zespoły. Coraz więcej jest freelancerów, pracowników niezależnych, jak ci z pokolenia Y. Wielu z nich nie widzi się w roli pasywnych poddanych czekających na rozkazy, wielu nie chce, by ich działania kontrolował jakiś przywódca. Dużo lepiej będą się czuli w introwertycznym stylu zarządzania" – odpowiada dr Ray Williams.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA