fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Dobre czasy dla farmacji mogą się skończyć

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Sektor farmaceutyczny stosunkowo dobrze zniósł skutki kryzysu, jaki dotknął światową gospodarkę w latach 2008-2009 – wynika z raportu Towarzystwa Ubezpieczeniowego Euler Hermes
Teraz jednak prognozy dotyczące wzrostu i rentowności dla branży farmaceutycznej nie są jednoznacznie pozytywne.
W nadchodzących dekadach globalny popyt na leki będzie nadal wzrastał pod względem ilościowym. Rządy krajów rozwiniętych preferencyjnie traktują przepisywanie oraz dystrybucję tzw. leków generycznych, chcąc ograniczyć deficyty w publicznej służbie zdrowia. Jednocześnie zbliżają się terminy wygaśnięcia patentów na niektóre czołowe produkty dużych spółek farmaceutycznych, a związana z tym utrata przychodów nie jest rekompensowana dochodami z innych leków.
- Czynniki te wywierają znaczący wpływ na rentowność koncernów farmaceutycznych – ocenia Karine Berger, główny ekonomista w Euler Hermes – Aby zyskać pole do działania, zwiększyć penetrację geograficzną i odbudować swoją innowacyjność, duże spółki sektora będą realizować strategie przejęć i, najprawdopodobniej, rozszerzą działalność na leki generyczne.
Jak twierdzi Tomasz Starus, dyrektor Biura Oceny Ryzyka w TU Euler Hermes, w ocenie tej firmy sytuacja na polskim rynku farmaceutycznym jest stabilna. Hurtownicy po latach konsolidacji koncentrują się w tej chwili przede wszystkim na optymalizacji działalności operacyjnej i redukcji kosztów. Można się też spodziewać dalszego rozwoju i inwestycji w projekty zapewniające wyższą marżę. Mniej stabilnie wygląda sytuacja na rynku aptecznym, na którym działa około 13,3 tysiąca podmiotów o bardzo różnej kondycji finansowej. W najbliższym roku można się spodziewać zmiany w strukturze rynku na rzecz aptek sieciowych i franczyzowych.
Zmiany demograficzne sprzyjają wzrostowi popytu. Na skutek starzenia się populacji w krajach rozwiniętych rośnie stosowanie leków na całym świecie. W ostatnich 40 latach wydatki na opiekę medyczną, wyrażone jako procent PKB, wzrosły dwukrotnie w Europie Zachodniej i Japonii, a trzykrotnie w Stanach Zjednoczonych. W opinii autorów raportu czynnik ten ma szansę się utrzymać, zważywszy na fakt, iż w ciągu najbliższych 30 lat odsetek populacji w powyżej 60. roku życia wzrośnie o 9 punktów, co zaowocuje zwiększonym popytem na produkty lecznicze i opiekę zdrowotną dla osób w dojrzałym i starszym wieku.
Popyt w gospodarkach wschodzących przyspiesza, ale nadal zachowuje umiarkowany poziom. W 2006 r. udział krajów rozwiniętych w globalnym rynku farmaceutycznym wynosił 85 proc. W 2012 r. będzie to już tylko 70 proc.. Jednocześnie rynki farmaceutyczne krajów BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny), mimo iż odnotują w tym okresie roczne stopy wzrostu na poziomie ok. 15 proc. długo jeszcze będą pozostawać w tyle za krajami rozwiniętymi. Zdaniem Euler Hermes, mimo istotnego znaczenia demograficznego (41 proc. światowej populacji) oraz wysokiego wzrostu PKB, udział tych krajów w globalnym rynku farmaceutycznym w 2012 r. będzie nadal wynosił jedynie 16 proc. Gospodarki te startują z niskiej pozycji: w 2008 r. wydatki na leki na jednego mieszkańca wynosiły zaledwie 22 USD, czyli dwadzieścia razy mniej niż w Europie i czterdzieści razy mniej niż w Ameryce Północnej. Rynki gospodarek wschodzących mają ogromny potencjał, jednak aktualny niski standard życia nie pozwali im stać się siłą napędową tej branży ani w krótkim, ani nawet w średnim terminie.
W 2009 r. rentowność dziesięciu największych światowych koncernów farmaceutycznych (Pfizer, Merck, GSK, Novartis, Roche, AstraZeneca, Sanofi-Aventis, J&J, Abbott, Eli-Lilly i BMS. W 2009 r. łączne przychody tych spółek stanowiły 52 proc. światowego rynku farmaceutycznego) utrzymała się na stosunkowo dobrym poziomie. Na przestrzeni ostatnich pięciu lat marże operacyjne w branży zachowały stabilny poziom ok. 25 proc., jednak w średnim terminie podtrzymaniu tak wysokich marż przez ważnych graczy na rynku zagrożą cztery czynniki: wdrażania kolejnych reform finansowych, dłuższy cykl badań i rozwoju, wygasanie patentów na najbardziej rentowne leki. i zwiększone wykorzystanie leków generycznych w krajach rozwiniętych
Wzrost trudności, z jakimi muszą zmierzyć się wszystkie najważniejsze spółki w branży przy opracowywaniu nowych leków, zbiegł się w czasie z wygasaniem patentów chroniących niektóre z ich czołowych produktów (wysoce rentownych i generujących przychody powyżej 1 miliarda USD). Od końca 2012 r. leki odpowiadające za 20 proc. przychodów wielkich koncernów farmaceutycznych będą mogły być zastępowane generykami, a nowym produktom trudno będzie zrekompensować ten nagły spadek, który może sięgnąć nawet 41% łącznych przychodów dotkniętych spółek.
Przewiduje się, że w 2014 r. udział leków generycznych w światowym rynku farmaceutycznym wyniesie 17 proc. (10proc. w 2008 r.). Wzrost ten, napędzany głównie wygasaniem patentów na rentowne leki w krajach rozwiniętych, ułatwiany jest również polityką rządów ukierunkowaną na propagowanie przepisywania leków generycznych przez lekarzy poprzez zapewnienie im korzystniejszych stawek refundacji niż lekom oryginalnym. To jeden z powodów, dla których duże koncerny farmaceutyczne przestały ignorować ten segment rynku i inwestują obecnie w leki generyczne.
W ostatnich 10 latach duże spółki farmaceutyczne odnotowały spadek marży operacyjnej o dwa punkty procentowe. Ich priorytetem stały się cięcia kosztów i przejęcia, co ma powstrzymać dalszy spadek rentowności wywołany kilkoma czynnikami. Po pierwsze, dalszą redukcją zatrudnienia (w ciagu następnych czterech lat największe koncerny farmaceutyczne zmniejszą zatrudnienie o 18 proc.) w porównaniu do stanu z 2010 r.). Nnegatywne konsekwencje mają też przejęcia spółek biotechnologicznych. Aby zdynamizować i zdywersyfikować swój portfel produktów, największe spółki farmaceutyczne przejęły lub stworzyły sojusze ze spółkami biotechnologicznymi. Jednak amerykańskie spółki biotechnologiczne przejęte lub związane partnerstwem z dużymi koncernami farmaceutycznymi uzyskują o połowę mniej pozwoleń na dopuszczenie leku do obrotu niż spółki niezależne. Ciągle rośnie też koncentracja w sektorze.  W 2008 r. odnotowano 140 takich transakcji, a w 2010 r. – 125. Ponadto w ciągu ostatnich dwóch lat ich wartość znacznie wzrosła, co obrazują szczególnie dwie fuzje w Stanach Zjednoczonych. Koncentracja dotyczy również producentów leków generycznych: udział pięciu największych spółek tego sektora w globalnym rynku generyków wynosi obecnie 40 proc. Koncentracja ta uwidacznia się gwałtownym wzrostem marż operacyjnych głównych graczy, które zbliżają się do poziomu marż odnotowywanych przez największe koncerny farmaceutyczne.
Choć branża farmaceutyczna wydaje się odporna na zawirowania gospodarcze, podlega presjom deflacyjnym odczuwanym na światowym rynku leków, głównie ze względu na rosnące znaczenie leków generycznych.
- W obliczu ogólnego, trwającego spadku cen sprzedaży największym wyzwaniem dla spółek farmaceutycznych będzie kontynuowanie działań innowacyjnych, pomimo spadku przychodów i marż – mówi Karen Berger. – Spółki te muszą niezwłocznie zwiększyć wydajność na obszarze badań i rozwoju, kontynuować zdecydowane cięcia kosztów i znacznie zwiększyć udziały w rynku. Przejęcia i wynikające z nich procesy racjonalizacyjne to zalecana strategia na wszystkich trzech frontach.
Jeśli chodzi o polski rynek, na podstawie danych średniorocznych widać wyraźnie, iż producentom udało się zmobilizować odbiorców hurtowych i skrócić średni czas spływu należności. W porównaniu do lat ubiegłych tendencja do ich wydłużania została wyhamowana.
Na podstawie danych z programu Analiz Należności Euler Hermes można stwierdzić, iż średni kredyt kupiecki (odroczenie w spłacie należności) oferowany dystrybutorom leków w 2010 roku oscylował w przedziale 48 – 55 dni (istnieje duże zróżnicowanie oferowanego kredytu kupieckiego w zależności od producenta, jego pozycji rynkowej oraz oferowanego produktu) i był on w porównaniu z 2009 krótszy o  5 do 7 dni.
Do tego dochodzi przeciętne opóźnienie w płatnościach ze strony odbiorców, które kształtowało się na poziomie 5 do 10 dni po terminie płatności. Warto zauważyć, że zarówno termin płatności jak i opóźnienie były najdłuższe w pierwszym kwartale 2010. W kolejnych miesiącach sytuacja znacząco się poprawiła.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA