Nieruchomości

Czy ustawa powinna uregulować kwestię odszkodowań za przejęte po wojnie mienie

Nieznane
Ustawa z 1946 r. z całą pewnością przewidywała odszkodowanie za znacjonalizowane mienie - twierdzą profesor prawa, sekretarz Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz doktorantka w Instytucie Nauk Prawno-Administracyjnych WPiA UW Andrzej Rzepliński, Dorota Pudzianowska
Europejski Trybunał Praw Człowieka rozstrzygnie niebawem kwestię niewypłacenia przez Polskę przez ponad sześćdziesiąt lat odszkodowań za mienie znacjonalizowane na podstawie art. 3 ustawy z 3 stycznia 1946 r. o przejęciu na własność państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej (dalej: ustawa).
Proces w Strasburgu zainicjowali spadkobiercy dawnych właścicieli i akcjonariuszy przedsiębiorstwa Fabryka Wyrobów Wełnianych i Bawełnianych M. i T. PIKIELNY. Ich zdaniem Polska naruszyła art. 1 protokołu nr 1 do europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (protokół jest jej immanentną częścią), który gwarantuje poszanowanie prawa własności. Fabryka została przejęta na własność państwa w trybie ustawy. Jej art. 3 stanowił, że państwo za odszkodowaniem przejmuje na własność określone kategorie przedsiębiorstw. Art. 7 ustawy określał zaś szczegóły wypłaty odszkodowań i przewidywał wydanie przez Radę Ministrów rozporządzenia, które miało ustalić m.in. szczegółowe zasady obliczania odszkodowania i sposób jego wypłacania. To rozporządzenie nie zostało wydane, co uniemożliwiło realizację prawa do odszkodowania przyznanego w ustawie.
Artykuł 1 protokołu chroni wartości majątkowe, w tym również wierzytelności, co do których skarżący może co najmniej twierdzić, iż ma "uprawnione oczekiwanie" ich realizacji. W naszej opinii właściciele przejmowanego przez państwo mienia na podstawie ustawy mieli w rozumieniu konwencji uprawnione oczekiwanie, że zostaną im wypłacone rekompensaty. Nie można zgodzić się z argumentem rządu, że ustawa tworzyła "prawo iluzoryczne", którego władza nie miała zamiaru realizować. Treść art. 3 i 7 ustawy jest jasna i precyzyjna i w żadnym razie nie uzasadnia twierdzenia o jedynie propagandowej funkcji jej przepisów. Ponadto do rekompensat nie byli uprawnieni wszyscy właściciele przejmowanej przez państwo własności, a gdyby cel tych przepisów był jedynie propagandowy, to co stało na przeszkodzie, żeby wszystkim takie "prawo na papierze" przyznać? Co więcej, w czasie, gdy powstawała ustawa, rząd komunistyczny związany był przepisami konstytucji z 1921 r., która w art. 99 gwarantowała prawo własności i prawo do odszkodowania w wypadku wywłaszczenia. To, że ustawa nie tworzyła iluzorycznego prawa, ale raczej uprawnione oczekiwanie dla właścicieli znacjonalizowanego majątku, potwierdzają wypowiedzi wielu osób publicznych oraz interwencje rzecznika praw obywatelskich po 1989 r. Ponadto wszystkie projekty ustaw reprywatyzacyjnych, które powstały od 1989 r. (ponad dziesięć), przewidywały odszkodowania dla osób, których mienie zostało znacjonalizowane na podstawie art. 3 ustawy bez wypłaty należnego odszkodowania. Projekty te były oparte na założeniu, że wypełnienie zobowiązań państwa wobec osób, które straciły swoje mienie po drugiej wojnie światowej w wyniku nacjonalizacji, powinno dotyczyć tych sytuacji, gdy państwo działało z naruszeniem ówczesnego prawa, co obejmuje także brak wypłaty przewidzianych prawem odszkodowań. W projektach ustaw reprywatyzacyjnych przejęcie własności bez spełnienia tego ustawowego nakazu jest zatem interpretowane jako przejęcie własności dokonane z naruszeniem prawa. Konwencja nakłada na państwa pozytywne obowiązki niezbędne do skutecznego poszanowania praw w niej zagwarantowanych, dlatego Polska była i jest zobowiązana wypełnić obowiązek nałożony nań ustawą w odniesieniu do znacjonalizowanej własności. Zachowanie państwa polskiego przez lata przed i po ratyfikacji protokołu nr 1 można scharakteryzować jako brak działania, które uniemożliwiło stworzenie mechanizmów realizacji prawa do uzyskania odszkodowania. Podczas gdy wywłaszczenie było aktem jednorazowym i nie może podlegać ocenie z punktu widzenia standardów konwencyjnych, to brak podjęcia przez państwo działań i niewywiązanie się z obowiązku nałożonego ustawą ma charakter ciągłego naruszenia. Nie wydaje się, by istniało jakiekolwiek uzasadnienie dla zaniedbania państwa w tym zakresie. Brak rozporządzenia regulującego wysokość i zasady wypłaty odszkodowania należy przypisać arbitralności działania władzy komunistycznej. Z kolei po 1989 r. mamy do czynienia z brakiem woli politycznej w parlamencie rozwiązania tej kwestii, która dzisiaj nie może być uregulowana inaczej niż tylko w ustawie. Trwający wiele lat stan niepewności, którego doświadczyło wiele osób wskutek zaniedbań państwa w zakresie wydania aktów prawnych umożliwiających efektywną realizację prawa własności, jest w naszej opinii niezgodny z konwencją. Ochrona prawa własności gwarantowana przez konwencję nie daje prawa do pełnej rekompensaty (np. sprawa Broniewskiego przeciwko Polsce). Ostatecznie to państwo będzie decydowało o ich wysokości. Musi jednak czynić to z poszanowaniem konstytucyjnej zasady równości wobec prawa. Konieczne jest też wzięcie pod uwagę rozwiązań przyjętych na przykład w ustawie regulującej kwestię mienia zabużańskiego.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL