Praca, emerytury, renty

Inwalidzi tracą renty otrzymane przed laty

Świadczenia przyznane przed zmianą przepisów
Nieznane
Renciści, którzy uzyskali świadczenia przed 1997 rokiem, mogą je utracić, jeśli okaże się, że są zdolni do pracy. Potwierdził to Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu
Z informacji, jakie uzyskaliśmy, wynika, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie prowadzi żadnej akcji weryfikacji świadczeń przyznanych przed laty. Najczęściej dochodzi do tego, gdy sam rencista zwróci się do ZUS o przyznanie wyższego świadczenia.
W ostatnich miesiącach już kilka osób walczyło przed Sądem Najwyższym o zachowanie prawa do renty przyznanej przed zmianą przepisów w 1997 r. Wszystkie przegrały. Trudno ocenić, ile takich spraw toczy się przed wszystkimi sądami w Polsce, ale liczba osób, które mogą znaleźć się w tej sytuacji, jest duża. ZUS ma bowiem prawo i obowiązek ściśle kontrolować stopień niezdolności rencistów do pracy.
Na własnej skórze przekonał się o tym Wincenty P., który rentę inwalidzką otrzymał już w 1972 r. Po resekcji żołądka w wyniku choroby wrzodowej został zaliczony do II grupy inwalidzkiej. W 1990 r. świadczenie to zostało mu przyznane na stałe. Renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy była mu wypłacana nieprzerwanie do 30 listopada 2003 r. Lekarz orzecznik ZUS stwierdził wtedy, że wnioskodawca odzyskał zdolność do pracy. Wincenty P. odwołał się od decyzji ZUS wstrzymującej po 30 latach wypłatę renty, powołując się na § 29 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia ministra pracy, płac i spraw socjalnych z 5 sierpnia 1983 r. w sprawie składu komisji lekarskich do spraw inwalidztwa i zatrudnienia, trybu postępowania, trybu kierowania na badania przez te komisje oraz szczegółowych zasad ustalania inwalidztwa (DzU nr 47, poz. 214 ze zm.). Te przepisy obowiązywały do 31 sierpnia 1997 r., zgodnie z nimi osoby, których inwalidztwo trwało nieprzerwanie ponad 10 lat, otrzymują swoje świadczenie na stałe, gdyż ZUS nie ma prawa wyznaczyć im terminu badań kontrolnych i weryfikować stanu zdrowia. Zdaniem Wincentego P. nie było podstaw prawnych do kierowania go na badania kontrolne w 2003 r., gdyż nie podlegał on przepisom nowego rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej z 8 sierpnia 1997 r. w sprawie orzekania o niezdolności do pracy do celów rentowych (DzU nr 99, poz. 612). Te przepisy przewidują już możliwość sprawdzania, czy rencista jest rzeczywiście niezdolny do pracy i czy przysługuje mu z tego tytułu świadczenie. Sądy, które rozpatrywały tę sprawę, nie były zgodne. Nawet Sąd Najwyższy wydawał w podobnych przypadkach sprzeczne wyroki. Dlatego rzecznik praw obywatelskich zwrócił się do SN o rozstrzygnięcie tych rozbieżności. W wyroku wydanym przez skład siedmiu sędziów w styczniu 2006 r. (sygn. IIIUZP2/05) SN stwierdził, że o ile stary system ubezpieczeń społecznych (przed 1 stycznia 1999 r.) miał silne elementy zabezpieczeniowe i przyznawanie rent na stałe po 10 latach pobierania miało uzasadnienie, o tyle nowy system idzie w kierunku ubezpieczeniowym i wypłata rent jest związana z rzeczywistą niezdolnością do pracy. Na tej podstawie Wincenty P. stracił prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy (sygn. II UK 91/06, niepublikowany wyrok z 24 października 2006 r.). Podobnie jak wiele innych osób, które walczyły w Sądzie Najwyższym o zachowanie swoich świadczeń przyznanych przed kilkudziesięciu laty. - Z tego, co wiem, ZUS nigdy nie przeprowadzał szeroko zakrojonej akcji weryfikacji rent przyznanych na stałe przed reformą emerytalną - mówi Krzysztof Pater, były minister polityki społecznej. - W czasie mojej pracy w ministerstwie następowało to najczęściej, gdy rencista z własnej inicjatywy występował do ZUS o zmianę kwalifikacji niezdolności do pracy z częściowej na całkowitą. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ZUS kontroluje takie renty wyłącznie losowo i wyrywkowo, tak jak wszystkie inne świadczenia, które wypłaca. Może wtedy, choć to mało prawdopodobne, dojść do sytuacji, że takie świadczenie straci osoba, która nie powinna go dostać także pod rządami starych przepisów. Warto przypomnieć, że podczas opracowywania założeń tzw. planu Hausnera pojawił się pomysł utrzymania uprawnień osób, których renty po 10 latach pobierania zostały przyznane na stałe. Rząd zrezygnował jednak z tego w wyniku nacisku opinii publicznej. Wskazywano na nadmierne uprzywilejowanie osób, którym świadczenia przyznano na starych, łagodniejszych niż obecne, zasadach. Obecnie rencista nie musi martwić się o to, że straci swoje świadczenie, tylko wtedy, gdy zostało mu nie więcej niż pięć lat do osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego - 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Jeśli rentę z tytułu niezdolności do pracy pobiera już od co najmniej pięciu lat, a lekarz orzecznik stwierdzi podczas kolejnego badania, że nie nastąpiła poprawa zdrowia, świadczenie to zachowuje aż do przejścia na emeryturę. Wtedy ZUS z urzędu przyzna takim osobom nowe świadczenie. W wypadku osób, które od wielu lat pobierały rentę i nie są w stanie wskazać nowych okresów ubezpieczenia, będzie to oznaczało, że otrzymają świadczenie w takiej samej wysokości co wcześniej otrzymywana renta. W poprzednim stanie prawnym łatwiej było dostać rentę inwalidzką. Nowe przepisy zawężają katalog przypadków, kiedy można je otrzymać, także dlatego, że Funduszu Ubezpieczeń nie stać już na tak szeroką ochronę. W takim wypadku brak uzasadnienia, aby osoby, które na podstawie nowych regulacji nie zostały potraktowane jako niezdolne do pracy, a zatem nie otrzymałyby z tego tytułu renty, miały teraz prawo do tego świadczenia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL