fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sfera budżetowa

Urzędnicy nie czują kryzysu

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Przeciętne wynagrodzenia w ministerstwach zwiększały się dwa razy szybciej niż w całej gospodarce
Zapowiadane przez ministra finansów Jacka Rostowskiego antykryzysowe ograniczenie wzrostu wynagrodzeń urzędników dotknęło niemal wyłącznie... jego resortu. W zeszłym roku średnie pensje ministerialnych urzędników zwiększyły się o blisko 11 proc. (w resorcie finansów o niecałe 2 proc.). Średnia płaca najmocniej wzrosła w Ministerstwie Kultury – o ponad 45 proc.
„Rz” dotarła do raportu Kancelarii Premiera o zarobkach w korpusie służby cywilnej, czyli pracowników merytorycznych.
– W ostatnich dwóch, trzech latach wynagrodzenia w administracji rosły o wiele szybciej niż w gospodarce – podkreśla Kazimierz Sedlak z firmy Sedlak & Sedlak zajmującej się między innymi badaniem wynagrodzeń. – Gwałtownie rosną liczba stanowisk oraz płace, ale w oczach zwykłego obywatela niewiele to zmienia.
Eksperci zwracają uwagę, że system wynagrodzeń w urzędach jest skomplikowany i nieprzejrzysty dla zatrudnionych.
– Za dobrą administrację trzeba dobrze płacić. Nie można powiedzieć, że teraz płacimy za dużo. Kłopot w tym, że młodzi pracownicy mają niskie zarobki, a zatrudnienie w urzędach traktują jako wstęp do kariery w firmach – mówi Wojciech Misiąg, ekonomista z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową i były wiceminister finansów. – Zatrudnienie w administracji powinno być niższe, ale płace bardziej motywacyjne i związane z awansem, a nie jak teraz z premiami.
Największe podwyżki w ciągu ostatnich dwóch lat dostali pracownicy ministerstw Kultury oraz Rolnictwa. To ostatnie, kierowane przez Marka Sawickiego z PSL, płaci pracownikom najwięcej spośród wszystkich resortów. Średnia pensja w zeszłym roku wyniosła prawie 7,6 tys. zł brutto (po uwzględnieniu rocznej nagrody). Kierownictwo resortu tłumaczy, że płaci więcej, ponieważ ma na to dodatkowe środki związane m.in. z obsługą funduszy unijnych.
Dużo słabiej płacą resorty gospodarcze, a najgorzej Ministerstwo Skarbu Państwa (nawet o ponad 3 tys. zł mniej niż w Ministerstwie Rolnictwa).
– Takie różnice to patologia. Poruszymy ten temat na posiedzeniu Rady Gospodarczej przy premierze – mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Przypomina, że realny wzrost płac w urzędach ma się nijak do ustalanego w ustawie budżetowej.
Ostatnio wynagrodzenia w budżetówce obniżały m.in. kraje nadbałtyckie. Najostrzej widać to było w Estonii. – O oszczędnościach powinien pomyśleć też polski rząd – mówi Sedlak.
[ramka][b] [link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2010/07/07/urzednicy-nie-czuja-kryzysu/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA