fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Tygrysy nieczułe na recesję

Paradoksalnie kryzys korzystnie wpłynął na Polskę – uważa Bart Van der Ark, główny ekonomista Conference Board, organizacji zrzeszającej największe amerykańskie korporacje
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Już nie tylko Chiny, Rosja, Brazylia i Indie będą dyktowały globalne tempo rozwoju
Paradoksalnie kryzys korzystnie wpłynął na Polskę i Indonezję, które dołączyły do światowych tygrysów – mówi "Rz" Bart Van der Ark, główny ekonomista Conference Board (CB), organizacji zrzeszającej największe amerykańskie korporacje. Na liście faworytów Van der Arka jest jeszcze Turcja. – Ale ten kraj musi jeszcze wiele zrobić, aby znaleźć się w światowej elicie.
W ubiegłym tygodniu CB opublikowała raport oceniający wydajność pracowników w poszczególnych krajach na świecie oraz perspektywy jej wzrostu. Ten raport publikowany zawsze na początku roku jest najbardziej cenioną przez biznes wskazówką w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. – Wydajność i jej zmiany pokazują, które kraje mają największe możliwości wzrostu – mówi "Rz" Van der Ark. To w takich krajach warto przyjmować pracowników i inwestować w produkcję, bo kapitał zostanie wykorzystany najefektywniej.
[srodtytul]Dwie strategie[/srodtytul]
Podczas obecnej recesji kraje miały dwie strategie do wyboru. Pierwsza to pozwolić na wzrost bezrobocia, co z kolei umożliwiło firmom szybką restrukturyzację i start do wzrostu w znacznie lepszej kondycji, kiedy recesja się zakończy. Takie wyjście wybrały m.in. USA, Indonezja i Polska.
Strategia druga, którą widać w Niemczech i Francji, polegała na sztucznym utrzymywaniu zatrudnienia. Państwo wyszło z założenia, że skoro pracownicy są doświadczeni i wykształceni, to lepiej skrócić im godziny pracy, bo kiedy recesja się skończy, wszystko wróci do normy. – To, która z nich okazała się lepsza, będzie zależało od tempa powrotu ożywienia. Jeśli nadejdzie ono szybko i będzie dynamiczne, okaże się, że to Niemcy i Francuzi mieli rację. I to oni będą w stanie najszybciej zwiększyć produkcję. Niestety wszystko wskazuje, że ten scenariusz ma małe szanse spełnienia i w tej sytuacji ci, którzy zdecydowali się na drastyczniejsze metody, będą w znacznie lepszej kondycji, czekając na lepsze czasy – uważa Bart Van der Ark.
Jego zdaniem zachodnioeuropejska strategia niesie ze sobą jeszcze inne zagrożenie: nie zachęca do wzrostu wydajności, firmy będą w coraz gorszej kondycji, ich koszty wzrosną, a w efekcie spadnie również ich konkurencyjność. – To ożywienie nie będzie imponujące – mówi. Prognoza CB mówi o wzroście PKB dla Europy o 1 proc., w USA niewiele ponad 2 proc.
[srodtytul]Nie wyciskać, inwestować[/srodtytul]
Polska praktycznie nie miała pakietu stymulacyjnego, utraciła część rynków zbytu, ale jako otwarta gospodarka zyskała na pakietach sąsiadów, chociażby na programie dopłat do złomowanych aut. – W waszym kraju są jeszcze ogromne możliwości zwiększenia wydajności. W czasach gospodarki regulowanej była znacznie poniżej poziomu światowego. Polskie firmy mają jeszcze ogromne możliwości wprowadzenia nowoczesnych technologii. Wcale nie chodzi o to, aby z pracowników wycisnąć więcej. Raczej poprzez lepsze zorganizowanie pracy, lepsze wyposażenie firm i wykorzystywanie odpowiednich technologii – radzi ekonomista CB. Polska startowała do tego awansu z bardzo trudnej pozycji i miała znacznie trudniej niż chociażby jej sąsiedzi, również z powodu ogromnego sektora rolnego, który zawsze zmienia się wolno. – Te zmiany doszły już do punktu krytycznego pozwalającego na znaczne przyspieszenie – mówi Van der Ark. I wylicza: – spada zatrudnienie w rolnictwie przy jednocześnie zwiększającej się produkcji przemysłowej, jest coraz więcej wykształconych profesjonalistów.
[srodtytul]BRIC to za mało[/srodtytul]
Nazwa BRIC to doskonałe określenie krajów o ogromnym potencjale gospodarczym, nie tylko Chin, Rosji. – Dodałbym dziś do tego Indonezję, ogromny kraj, który wyszedł z kłopotów po kryzysie azjatyckim – mówi Van der Ark. – Za rosnącą potęgę uważam też Turcję, która ma dziś kłopoty, ale nie mam wątpliwości, że szybko z nich wyjdzie. I zdecydowanie Polskę – duży kraj z ogromnymi możliwościami, który dopiero teraz zaczyna być widoczny. Nie brak ekonomistów, którzy uznają Polskę za kraj rozwinięty, tyle że nie znam żadnego innego kraju rozwiniętego mającego takie perspektywy – dodaje Van der Ark.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA