Opinie

Wyzwania dla nowej Rady Polityki Pieniężnej

prof. Andrzej wojtyna
PARKIET
- Pogląd w sprawie przyjęcia euro nie powinien być głównym kryterium podziału na jastrzębie i gołębie w pierwszej części kadencji kolejnej RPP - pisze jej członek, Andrzej Wojtyna
Właśnie rozpoczęło się spóźnione zgłaszanie kandydatów do przyszłej Rady Polityki Pieniężnej. Pojawiły się pierwsze rankingi ujmujące łącznie kandydatów prawdopodobnych i pożądanych. Wraz z tym wróciła, niestety, skłonność do znacznie upraszczającego ich klasyfikowania jako potencjalnych gołębi lub jastrzębi.
Pewien postęp się jednak dokonał. W przeszłości za kryterium przyjmowano jedynie relatywną wagę, jaką w prowadzeniu polityki pieniężnej poszczególni członkowie przypisują zagrożeniom dla celu inflacyjnego oraz dla krótkookresowego wzrostu. Teraz przy ocenie kandydatów ważniejsza nawet wydaje się być ich opinia w sprawie terminu przystąpienia Polski do strefy euro. Sądzę, że warto pójść tym tropem i zastanowić się, jakie mogą być główne kwestie sporne w przyszłej radzie i jak mogą one modyfikować sposób postrzegania jej członków. Moja teza jest następująca: w pierwszej fazie istnienia nowej RPP, gdy formować się w niej będzie układ sił, pogląd w sprawie przyjęcia euro nie będzie, a w każdym razie nie powinien być, głównym kryterium podziału na jastrzębie i gołębie. Ta linia podziału może okazać się dominująca w drugiej części kadencji, ale z kolei obecnie trudno jest określić, kto wówczas będzie prezesem NBP. Na początku kadencji presja wyzwań związanych z obecnym kryzysem światowym będzie powodować, że „ornitologiczny” opis członków rady będzie musiał być wielowymiarowy i wyraźnie bardziej zniuansowany.
[srodtytul]Trudne wybory[/srodtytul] Już nawet przy dwóch kryteriach charakterystyka członków RPP staje się skomplikowana, ponieważ w grę wchodzą cztery, a nie tylko dwa krańcowe przypadki. [wyimek]Członek RPP może być jastrzębiem w sprawie euro, a gołębiem w sprawie stóp procentowych [/wyimek] Na przykład w jednym z dwu przypadków pośrednich dana osoba może być jastrzębiem w sprawie euro, a gołębiem w sprawie stóp procentowych. W obecnej radzie właściwie wszyscy członkowie byli jastrzębiami w sprawie euro, choć znacząco różnili się w kwestii krótkookresowej wymienności między inflacją a wzrostem. Z drugiej strony nie jest jasne, dlaczego osoby opowiadające się za późniejszym przyjęciem euro miałyby być automatycznie traktowane jako gołębie w tradycyjnym rozumieniu tego pojęcia. Sytuacja staje się o wiele bardziej skomplikowana, gdy rozszerzymy listę wyborów, jakich już niebawem będą musieli dokonywać członkowie rady. Pierwsze z najważniejszych wyzwań dotyczy optymalnej koordynacji polityki pieniężnej i fiskalnej pod kątem sekwencji działań oraz w zakresie stopnia restrykcyjności. Podobnie bowiem jak w krajach dużo silniej dotkniętych kryzysem, decyzje RPP dotyczące stóp procentowych będą mieć bardzo istotny wpływ na przyszłą dynamikę długu publicznego, który w perspektywie średniookresowej staje się głównym problemem makroekonomicznym determinującym również nasze szanse wejścia do strefy euro. Chodzi o to, by poprawa sytuacji budżetowej mogła dokonać się przede wszystkim dzięki umocnieniu i utrwaleniu się ożywienia, którego nie zahamuje przedwczesne zaostrzenie polityki pieniężnej. Rząd musi się przy tym wykazać odpowiednią determinacją w zakresie konsolidacji fiskalnej, ponieważ w przeciwnym razie wzrośnie premia za ryzyko i rynkowe stopy procentowe. Wymagać to będzie interakcji między Ministerstwem Finansów i RPP, które nie doprowadzą do tego, co w teorii gier określa się jako równowagę suboptymalną wynikającą z niekooperatywnego zachowania graczy. Bardzo ważna staje się więc umiejętność rozróżnienia między niezależnością banku centralnego (i to nie tylko od rządu, ale też od prezydenta i od sektora bankowego) a koniecznością prowadzenia kooperatywnej gry z Ministerstwem Finansów po to, aby makroekonomiczne koszty wychodzenia ze spowolnienia okazały się jak najniższe w średnim i długim okresie. Koordynacja polityki fiskalnej i monetarnej na początku kadencji będzie dobrym poligonem doświadczalnym przygotowującym obydwie instytucje do bardziej intensywnych działań w drugiej części kadencji. Jeśli koordynacja będzie słaba w okresie, gdy nadrzędnym celem będzie najprawdopodobniej ponowne spełnienie kryterium fiskalnego, to trudno będzie liczyć na dobrą późniejszą współpracę w sprawie euro, a zresztą wówczas perspektywa oddaliłaby się jeszcze bardziej. Tak czy inaczej w opisie jastrzębi i gołębi pojawia się trzeci wymiar, a liczba możliwych kombinacji wzrasta do dziewięciu. Jeśli według tego kryterium bycie jastrzębiem oznacza przeciwstawianie się jakiejkolwiek koordynacji polityki makroekonomicznej, to dany członek rady może być jednocześnie np. gołębiem w pozostałych dwu wymiarach. [srodtytul]Wymagana koordynacja działań[/srodtytul] Drugie podstawowe wyzwanie dotyczy koordynacji działań RPP i całego NBP z Komisją Nadzoru Finansowego w celu zapewnienia stabilności finansowej. Tu podział kompetencji jest wyraźnie mniej jasno sprecyzowany, co zwiększa ryzyko wystąpienia tzw. defektu koordynacyjnego polegającego na tym, że niektóre działania mogą być dublowane lub sprzeczne ze sobą, a niektóre w ogóle niepodejmowane. Należy pamiętać o przykładzie Hiszpanii, gdzie dzięki trafnym rozwiązaniom regulacyjnym system bankowy przetrwał kryzys w dobrym stanie, co nie uchroniło jednak gospodarki przed powstaniem, a później pęknięciem dużej bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości. Oznacza to, że prowadząc politykę pieniężną, banki centralne będą musiały w przyszłości w znacznie większym stopniu uwzględniać wpływ stóp procentowych na ceny aktywów, a nie tylko na indeks cen konsumenta. Dzięki właściwym działaniom nadzorczym polski system bankowy dobrze oparł się kryzysowi. W bliższej perspektywie chodzi więc o to, by pochopnymi i do tego spóźnionymi działaniami nie osłabić tej ważnej instytucjonalnej przewagi polskiej gospodarki. Koordynacja działań z KNF powinna być podporządkowana temu, by Polska nie dryfowała niepotrzebnie w kierunku „państwa ratującego” (a bailout nation), by posłużyć się tytułem znanej książki Barry’ego Ritholtza o błędach władz amerykańskich wobec instytucji finansowych. Najgorszy scenariusz nieskoordynowanych działań jest taki, że KNF procyklicznie zaostrza politykę regulacyjną wobec akcji kredytowej banków, natomiast NBP wprowadza nowe, niestandardowe narzędzia, które zmiękczając ograniczenia budżetowe banków, instytucjonalizują zjawisko pokusy nadużycia i przenoszą znaczną część ryzyka na podatnika. Tak więc przy ocenie członków rady dochodzi dodatkowy, czwarty wymiar i liczba kombinacji cech rośnie do 16. Jeśli teraz z kolei przyjmiemy, że jastrząb opowiada się za twardymi rozwiązaniami regulacyjnymi, to wcale nie musi oznaczać, że jest on też jastrzębiem w pozostałych trzech wymiarach. A przecież na tych czterech wymiarach potencjalne linie podziału w przyszłej radzie się nie kończą. Podobnie jak w innych bankach centralnych ważne będzie przede wszystkim rozstrzygnięcie dylematu, czy i w jaki sposób ulepszać dotychczasową strategię bezpośredniego celu inflacyjnego. Dodatkowym czynnikiem komplikującym jest to, że ze względu na nie do końca sprecyzowane kompetencje organów NBP gołębie i jastrzębie z rady będą wchodzić w interakcje ze swoimi odpowiednikami w zarządzie. [srodtytul]Członkowie rady muszą się uzupełniać[/srodtytul] Z tych rozważań płynie wniosek co do sposobu wyłaniania przyszłych członków rady, zgodny zresztą z wynikami badań teoretycznych i empirycznych nad optymalnym składem ciał kolegialnych typu RPP. Ważne jest to, żeby wyłoniona Rada była heterogeniczna pod względem tych czterech kryteriów, czyli żeby wśród jej członków reprezentowane były też przypadki pośrednie. Z tego względu bardzo celowe byłoby, gdyby każdy z trzech najwyższych organów państwowych desygnował osoby dopełniające się kompetencjami (np. makroekonomia, finanse międzynarodowe, finanse publiczne, stabilność finansowa), a jednocześnie o zróżnicowanych (ale nie archaicznych czy egzotycznych) poglądach na temat funkcjonowania rynków i skuteczności polityki gospodarczej. Przy obecnym wysokim poziomie niepewności większa heterogeniczność składu rady zmniejszałaby ryzyko podejmowania błędnych decyzji i ukształtowania się już na początku trwałej linii podziału w głosowaniach. Realizm sugeruje, że ze względu na defekt instytucjonalny w mechanizmie wyłaniania członków RPP heterogeniczność jej składu będzie jednak prawdopodobnie wyraźnie mniejsza. Problem koordynacyjny polega na tym, że żaden z trzech organów nie ma wystarczających bodźców, by typując kandydatów, brać po uwagę komplementarność ich wiedzy czy doświadczenia. Fakt, że prezydent typuje kandydatów jako ostatni, bez konieczności uprzedniego ujawnienia swoich kandydatur, powoduje ponadto, iż cała procedura staje się grą niekooperatywną i niepotrzebnie upolitycznioną. Antycypując, że prezydent mianuje osoby o zbliżonych poglądach, pozostałe dwa organy mają motywację, by również wybrać kandydatów o podobnych, tyle że przeciwstawnych poglądach, co jest rozwiązaniem suboptymalnym, prowadzącym do nadmiernej polaryzacji rady. Wówczas trzeba żywić nadzieję, że nowo wybrani członkowie bardzo jednoznacznie potraktują tekst składanej przysięgi i od momentu powołania w swych decyzjach będą działać całkowicie niezależnie, kierując się stale poszerzaną i pogłębianą wiedzą. [i]Autor jest członkiem Rady Polityki Pieniężnej i profesorem Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Artykuł wyraża jego prywatne poglądy[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL