fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Jak uczelnie straciły na hazardzie

Na wielu jednorękich bandytach można wygrać zdecydowanie więcej niż 15 euro. Pozwalają na to przeróbki maszyn
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Politechniki Łódzka i Warszawska nie mogą już wydawać certyfikatów jednorękim bandytom. Ich pracownicy mieli rejestrować przerobione maszyny.
„Rz” dowiedziała się, że Ministerstwo Finansów cofnęło w listopadzie obu uczelniom upoważnienia na prowadzenie badań, na podstawie których rejestrowane są automaty i urządzenia do gier losowych. Tę informację potwierdziła rzeczniczka ministerstwa Magdalena Kobos.
– Otrzymaliśmy powiadomienie z Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku, że dochodziło tam do naruszeń prawa przez trzy osoby, które prowadziły badania – wyjaśniła.
[srodtytul]Maszyny do wyższych wygranych[/srodtytul]
Prokuratorzy z Podlasia prowadzący śledztwo w sprawie afery hazardowej sprawdzili ok. 300 automatów w 13 województwach. Na podstawie badań maszyn stwierdzili, że w ich oprogramowanie ktoś mógł ingerować. To naprowadziło ich na trop osób wydających certyfikaty automatom.
W październiku śledczy zatrzymali dr. Artura D. z Politechniki Warszawskiej, dr. hab. Włodzimierza F. z Politechniki Łódzkiej i Artura D., pracownika prywatnego przedsiębiorstwa, który współpracuje z łódzką uczelnią.
– Zatrzymani usłyszeli zarzuty, że dopuszczali do rejestracji automaty o niskich wygranych, na których w rzeczywistości można było uzyskiwać wygrane wyższe niż 15 euro (a tyle dopuszcza prawo – red.) – mówi Janusz Kordulski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku. – Ponadto użytkownicy mogli mieć dostęp do urządzeń elektronicznych, dzięki czemu bez przeszkód mogli zmieniać oprogramowanie.
Po co? To pozwalało im zwiększyć stawki i wygrane.
O tym, że po niewielkich przeróbkach maszyny mogły służyć do gry o wiele wyższe stawki, są przekonani policjanci z Centralnego Biura Śledczego, którzy rozpracowują aferę hazardową operacyjnie.
– Według naszej wiedzy większość automatów w Polsce została w ten sposób przerobiona, przynosząc kolosalne, trudne do ustalenia zyski – mówi „Rzeczpospolitej” oficer CBŚ.
[srodtytul]Czy podejrzani wylecą z pracy?[/srodtytul]
Wszyscy trzej podejrzani otrzymali zakaz prowadzenia badań automatów i nie mogą opuszczać kraju. Musieli także wpłacić poręczenia majątkowe: Artur D. i Włodzimierz F. po 50 tys. zł, a pracownik prywatnej firmy aż 120 tys. zł.
Naukowcom w razie potwierdzenia zarzutów w sądzie grozi utrata pracy.
Obydwie uczelnie mają nadzieję, że ich pracownicy nie dopuścili się zarzucanych przestępstw. – Postawienie zarzutów nie jest równoznaczne z winą – przypomina Ewa Chylińska, rzecznik Politechniki Warszawskiej.
W Łodzi wszczęto już przewidziane prawem procedury. – Rzecznik dyscyplinarny do spraw nauczycieli akademickich wszczął postępowanie wyjaśniające wobec pracownika z Katedry Technologii Maszyn – mówi Ewa Chojnacka z Politechniki Łódzkiej. – Zostało zawieszone do czasu zakończenia śledztwa prokuratorskiego.
[srodtytul]Politechniki już liczą straty[/srodtytul]
W kraju było 12 instytucji upoważnionych do badań automatów, teraz – po usunięciu z listy dwóch politechnik – zostało dziesięć, z czego w Warszawie cztery. W Łodzi nie ma już żadnej. Zatem przedsiębiorcy, którzy będą starali się o certyfikat, muszą szukać specjalistów w innych miastach.
Odebranie upoważnienia do badań automatów będzie jednak bolesne przede wszystkim dla uczelni. Przedsiębiorcy płacili im bowiem za badania.
– Dla nas oznacza to stratę 2 mln zł w przyszłorocznym budżecie – przyznaje Ewa Chojnacka, rzeczniczka Politechniki Łódzkiej. Utracone zarobki stołecznej politechniki mogą być jeszcze wyższe.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=m.goss@rp.pl]m.goss@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA