Finansowanie

Warto bić się o jak najniższą marżę

www.sxc.hu, svilen mushkatov sm svilen mushkatov
Czy teraz jest dobry czas na zadłużenie się na mieszkanie w euro? Tak, jeśli marża banku nie jest wygórowana. Najniższa w przypadku tej waluty wynosi dziś ok. 2,5 procent. Marża 4-procentowa może być już nieopłacalna
– Jeśli ktoś myśli o kredycie walutowym, to najlepszym rozwiązaniem w tej chwili jest kredyt w euro. Jest on łatwiej dostępny niż kredyt we frankach szwajcarskich, choć trudniej go w tej chwili dostać niż kredyt złotowy – mówi Karol Wilczko z porównywarki finansowej Comperia.pl. – Jednak mając w perspektywie wejście do strefy euro oraz prawdopodobne umocnienie złotego, kredyt we wspólnej europejskiej walucie jest najlepszym rozwiązaniem.
[srodtytul]Kusi poziom stóp[/srodtytul] Także Halina Kochalska, analityk Gold Finance, przyznaje, że perspektywa przyjęcia przez nasz kraj euro ogranicza ryzyko kursowe kredytobiorców.
– Istnieje raczej obawa przed dalszym wzrostem oprocentowania kredytów w złotych, które już obecnie wynosi 7 – 8 proc. Wzrost stóp procentowych w roku przyszłym lub 2011 oznacza dla klientów jeszcze wyższe raty – dodaje Halina Kochalska. Jej zdaniem kredyt w euro jest alternatywą dla Polaków niebojących się zadłużać w walutach obcych, w sytuacji, gdy finansowanie we franku szwajcarskim jest coraz trudniej dostępne. – Popularność w Polsce kredytów walutowych wynika przede wszystkim z ich niskich kosztów oraz stosunkowo szerokiej oferty kredytowej. To było główną przyczyną sukcesu kredytów we franku szwajcarskim i to także leży u podstaw obecnej hossy na zobowiązania w euro. Bardzo niski poziom stóp procentowych Europejskiego Banku Centralnego, a co za tym idzie – niskie oprocentowanie kredytu powoduje, że różnica w koszcie raty w stosunku do zobowiązań złotowych może wynieść nawet kilkaset złotych – twierdzi Aleksander Paszyński z Domu Kredytowego Notus. Także zdaniem Krzysztofa Oppenheima z Oppenheim Enterprise warto przymierzyć się do kredytu w euro. – Choć korzystniej można było się zadłużyć w tej walucie na początku bieżącego roku, gdy marże były niższe, a euro sporo droższe wobec złotego niż obecnie – mówi Oppenheim. – Jeśli chodzi o popularność i dostępność kredytów w euro, to na rynku polskim na pewno ta waluta wygra z CHF, a od połowy przyszłego roku finansowanie mieszkań w euro zapewne będzie także bardziej popularne od kredytów w złotym. [srodtytul]Uwaga na marżę[/srodtytul] Jakie są plusy i minusy kredytu w euro w zestawieniu z ofertą w PLN? – Aby otrzymać kredyt w euro, należy posiadać większą zdolność kredytową o co najmniej 20 proc. niż przy kredycie w PLN. Niektóre banki jeszcze bardziej rygorystycznie podchodzą do oceny zdolności kredytowej tych, którzy wnioskują o kredyt w euro w porównaniu z tymi, którzy zaciągają kredyt złotowy. Do tego dochodzi konieczność posiadania wkładu własnego, choć na rynku są oferty w euro na 100 proc. wartości nieruchomości oraz wyższe marże, które obowiązują w kredytach w EUR – wyjaśnia Karol Wilczko. Z danych Comperii wynika, że najniższe marże na rynku dla kredytów złotowych wynoszą od 1,35 do 1,5 proc., a w przypadku kredytów w euro – około 2,5 proc. – Pamiętać jednak należy, że w obu przypadkach takie poziomy marż są do osiągnięcia po wybraniu tzw. oferty promocyjnej kredytu, a więc oferty połączonej z zakupem dodatkowych produktów banku, np. karty kredytowej czy ubezpieczenia. [wyimek]20 proc. przynajmniej o tyle większą zdolność kredytową musi mieć klient chcący zadłużyć się na mieszkanie w euro w porównaniu z kredytem w PLN[/wyimek] Z wyliczeń Haliny Kochalskiej wynika, że dziś rata 30-letniego kredytu w wysokości 280 tys. zł na nieruchomość wartą 350 tys. zł (czyli na 80 proc. LTV) w złotych wyniesie przeciętnie 1887 zł, a w euro – 1575 zł. – Różnice w kosztach obsługi kredytu złotowego i walutowego kurczą się, gdy klient chce pożyczyć na 100 proc. wartości nieruchomości. Średnia rata dla kredytu w euro wynosi 2156 zł, jest wtedy niższa od złotowego o ok. 10 proc. – 2407 zł – wyjaśnia Kochalska. Zdaniem Krzysztofa Oppenheima plusem kredytu w euro rzeczywiście będzie sporo niższa rata w porównaniu z ofertą w rodzimej walucie, o ile klient banku nie da się nabrać na kredyt w euro z marżą 4 proc. lub większą. [srodtytul]Co w bankach[/srodtytul] Według Comperii najlepsze kredyty w euro możemy znaleźć w Polbanku, mBanku (finansuje do 100 proc. wartości nieruchomości) oraz w DnB Nord. Także z analiz Oppenheim Enterprise wynika, że najtańsze kredyty w euro są w DnB Nord i Polbanku, a od niedawna też w Multibanku. Natomiast analitycy Domu Kredytowego Notus wymieniają – jeżeli chodzi o najniższy koszt kredytu – Deutshe Bank, DNB Nord i Polbank. – Wiele zależy jednak od oceny indywidualnego przypadku. Poza tym w bankach występują bardzo duże różnice, jeśli chodzi o czas rozpatrywania wniosków. Jeżeli więc polujemy na okazję na rynku nieruchomości i zależy nam na czasie, to niekiedy warto zdecydować się na nieco wyższą ratę, aby zyskać na szybkości decyzji – twierdzi Aleksander Paszyński. Doradcy finansowi zwracają też uwagę, że połowa banków mających w swojej ofercie kredyty w euro będzie od potencjalnych kredytobiorców wymagała wkładu własnego na poziomie wyższym niż w przypadku kredytu w rodzimej walucie. [ramka] [b]Gdy już zadłużysz się w euro[/b] - Nie śledź na bieżąco kursów walut i nie planuj od razu przewalutowania. Myśl o kredycie w długoterminowej perspektywie: przez wiele miesięcy zarobisz na racie w stosunku do kredytu w PLN, a potem możesz tracić. - Abyś mógł spać spokojnie, miej oszczędności w wysokości co najmniej sześciokrotności miesięcznej raty.[/ramka] [ramka] [b] EKSPERCI O KREDYTACH, czyli o czym muszą pamiętać zadłużeni na mieszkanie w euro[/b] [srodtytul]Odłóż na kilka miesięcznych rat[/srodtytul] [b]Karol Wilczko, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl[/b] – Podstawowa rada dla osoby planującej zadłużyć się na 30 lat w euro? Aby mogła spać spokojnie, powinna posiadać oszczędności w wysokości co najmniej 6-krotności miesięcznej raty. Wtedy ewentualny wzrost kursu EUR/PLN nie spowoduje spustoszenia w jej portfelu. Jeśli chodzi o spread (różnicę między kursem kupna a sprzedaży waluty), to należy pamiętać, że jest to dodatkowy koszt kredytu hipotecznego zaciąganego w walucie obcej. Nie tyle jest on niebezpieczny, ile kosztowny (niebezpieczne dla kredytu w euro są raczej wspomniane wahania kursowe EUR/PLN). Spread sprawia, że co miesiąc płacimy wyższe raty niż w przypadku gdyby spreadu nie było. Jak walczyć ze spreadem? Należy przede wszystkim: być świadomym, że taki koszt istnieje, kontrolować spread, tzn. sprawdzać przynajmniej raz na tydzień, ile on wynosi w banku, w którym posiadamy kredyt (bank może go zmieniać bez naszej zgody, co miało miejsce kilkanaście miesięcy temu, kiedy banki w kryzysie znacząco podniosły spready walutowe). Warto też zastanowić się, czy nie opłaci się skorzystać z rekomendacji S II i spłacać kredyt euro kupionym taniej, np. w kantorze albo innym banku. [srodtytul]Nie spłacaj za szybko[/srodtytul] [b]Krzysztof Oppenheim doradca finansowy, Oppenheim Enterprise[/b] Moja rada dla osoby planującej zadłużyć się dziś w euro brzmi: poczekaj z decyzją do wiosny! Jestem przekonany, że po Nowym Roku będziemy obserwować powrót banków na rynek kredytów hipotecznych. Można się więc spodziewać w ciągu paru miesięcy wysypu nowych, tanich ofert. Jeśli natomiast chodzi o spread, to trzeba pamiętać, że podraża kwotę zadłużenia. Np. wzięliśmy z banku 460 tys. zł, a mamy do spłaty – w dniu uruchomienia kredytu – o 40 tys. zł więcej właśnie z powodu spreadu. Jeśli więc za miesiąc spłacimy całość kredytu (bo sprzedamy inną nieruchomość), to dołożymy do interesu bardzo dużo – być może 40 tys. zł, a być może jeszcze więcej: jeśli w tym czasie euro podrożeje wobec złotego. Jeśli jednak spojrzymy na kredyty z euro i PLN z perspektywy wysokości miesięcznej raty, okaże się, że co miesiąc na tym samym kredycie w euro zaoszczędzimy od 550 do 800 zł. Gra jest więc warta świeczki, ale tylko wtedy, jeśli nie zamierzamy kredytu w euro szybko spłacać. [srodtytul]Spread podnosi raty[/srodtytul] [b]Halina Kochalska, analityk Gold Finance[/b] – Planując zadłużyć się w euro, nastawmy się na ryzyko kursowe i nie zawierzajmy w pełni uspokajającym prognozom co do wyceny tej waluty. Musimy również liczyć się z tym, że rata może gwałtownie wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt procent. Jak pokazały doświadczenia z końca 2008 r., jak i tego roku, naszą gospodarkę może wiele zaskoczyć. Polska waluta nie jest odporna na spekulacje dużych instytucji finansowych, a te są do spekulacji skłonne w momentach, gdy trudno o zyski na surowcach czy na giełdach. Trzeba pamiętać też o tym, że banki ograniczają dostępność do kredytów walutowych, wyznaczając minimalny poziom zarobków. Np.: w Nordea Banku osoba samotnie zaciągająca kredyt na 100 proc. wartości nieruchomości, w walucie obcej powinna zarabiać minimum 6 tys. zł netto. Należy także pamiętać o spreadzie – w zależności od banku waha się od 5,1 do blisko 10 proc., co oznacza, że o tyle więcej klient musi bankowi oddać, niż od niego pożyczył. Spread uwzględniony jest w ratach. [srodtytul]Nie stresuj się wahaniami kursów[/srodtytul] [b]Aleksander Paszyński, Dom Kredytowy Notus[/b] – Jeśli ktoś zadłuża się na 30 lat w euro, w ciągu 30 lat spłaty kredytu z pewnością będzie miał do czynienia z wahaniami kursu euro. Musi się na to przygotować, a gdy kurs euro urośnie, zachować spokój i starać się podejmować racjonalne decyzje. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z kredytem, a nie instrumentem do spekulacji walutowych. Warto też wiedzieć, że osoby spłacające dziś kredyty w walucie obcej, mają możliwość regulowania swojego zobowiązania bezpośrednio w tej walucie. W przypadku nowo zaciąganych kredytów nie wiąże się to z żadnymi dodatkowymi kosztami. Wydaje się to szczególnie korzystne dla kredytobiorców zaciągających pożyczkę właśnie w euro. Jest to bowiem waluta bardzo łatwo dostępna i zakup kilkuset euro potrzebnych na spłatę zobowiązania nie powinien być dla nikogo żadnym problemem. [b]zebrała: gb [/b] [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL